Spis treści
- Energetyk Skolima trafił do sprzedaży bez symbolu kaucji, a producent nie ukrywa, że to zaplanowana strategia oparta na chłodnej kalkulacji.
- Klienci nie zapłacą o 50 groszy więcej przy zakupie, ale też nie będą mogli zwrócić pustej puszki do automatu czy sklepu.
- Dowiedz się, z jakiego powodu twórcy marki podjęli taką decyzję, ile ich to kosztuje i jak reaguje na to Ministerstwo Klimatu i Środowiska.
Skolim to nie tylko król disco polo, ale też prężny przedsiębiorca. Artysta coraz odważniej wchodzi w nowe branże. Po kosmetykach czy wakacyjnej promocji na stacjach benzynowych przyszedł czas na własny napój energetyczny. Produkt już jest dostępny w sprzedaży, jednak brakuje na nim ważnego elementu. Chodzi o znaczek systemu kaucyjnego. Jak donosi Wirtualna Polska, zamiast kaucji na puszce znajdziemy kod QR zachęcający do sprawdzenia, "co słychać u Skolima". Po jego zeskanowaniu trafiamy bezpośrednio na profile artysty w social mediach.
Za produkcję napoju SKOLIM odpowiada ząbkowska spółka Liner Polska, znana m.in. z wprowadzania produktów do sieci handlowych. Piosenkarz firmuje ten projekt swoją twarzą i pseudonimem. Przedstawiciele firmy w rozmowie z WP przyznali, że na ten moment ich energetyk nie bierze udziału w systemie kaucyjnym. Chociaż nie podano dokładnej liczby puszek, które trafiły na rynek, to producent zaznaczył, że minimalne zamówienie przy współpracy z sieciami wynosi u nich 250 tysięcy sztuk.
Dlaczego napój Skolima omija system? „Kalkulacja i tyle”
Uwagę przykuwa uzasadnienie takiej, a nie innej strategii. Dziennikarze Wirtualnej Polski dopytywali producenta o powody ominięcia systemu i korzyści z tego płynące. Jeden ze współwłaścicieli Liner Polska zdradził, że niewykluczone, iż w przyszłości dołączą do systemu, ale obecny krok był podyktowany czystym rachunkiem ekonomicznym.
Model biznesowy, kalkulacja i tyle – odpowiedział w rozmowie z WP.
Firma nie podzieliła się szczegółowymi danymi na poparcie swoich słów. Warto podkreślić, że omijanie systemu kaucyjnego jest w pełni legalne. Z informacji Ministerstwa Klimatu i Środowiska wynika, że producenci mają prawo zrezygnować z kaucji dla konkretnych partii, jeśli uznają to za nieopłacalne, np. z uwagi na wielkość produkcji czy rodzaj towaru. Taki wybór pociąga za sobą jednak określone koszty.
Energetyk bez kaucji. Co to w praktyce oznacza dla konsumenta?
Główną różnicę odczujemy przy płaceniu za zakupy. Za puszkę objętą kaucją musimy zapłacić dodatkowo 50 groszy, które odzyskujemy oddając opakowanie. W przypadku produktu Skolima ta zasada nie działa. Cena na półce to kwota końcowa, nie powiększona o kaucję. Pustej puszki po tym energetyku nie oddamy więc w punkcie zbiórki, by odzyskać wspomniane pół złotego.
Brak kaucji nie oznacza, że producent chowa te 50 groszy do własnej kieszeni. Te pieniądze krążą między klientem a systemem. Firma rezygnująca z kaucji musi jednak zapłacić tzw. opłatę produktową. Jeśli w 2026 roku nie zbierze wymaganej ilości odpadów, będzie to kosztować 3 zł za każdy kilogram wprowadzonych opakowań. Dla klienta sprawa jest jasna: kupując energetyka gwiazdora, nie musi dopłacać kaucji przy kasie.
Nie tylko Skolim. Ministerstwo patrzy na ręce producentom
Decyzja producenta energetyka Skolima nie jest odosobnionym przypadkiem. Wirtualna Polska przypomina sytuację marki Augustowianka, która również część swoich produktów wyłączyła z systemu kaucyjnego. Wtedy jednak ten ruch spotkał się z falą niezadowolenia ze strony internautów.
Przedstawiciele Ministerstwa Klimatu i Środowiska w rozmowie z portalem zapewniają, że trzymają rękę na pulsie i obserwują poczynania firm omijających system. Rzecznik ministerstwa, Marek Pogorzelski, zaznaczył, że rosnące stawki opłaty produktowej sprawią, że unikanie kaucji przestanie się opłacać.
W przyszłości wysokość tej opłaty będzie rosła, co powinno skłaniać kolejnych producentów do przystępowania do systemu kaucyjnego – przekazał WP rzecznik MKiŚ.
To właśnie koszty mają być głównym batem na firmy i zachęcać je do zwiększenia odzysku opakowań. Według założeń, w 2026 roku producenci będą musieli zebrać z rynku aż 77% jednorazowych opakowań po napojach.
Twórcy energetyka pod szyldem Skolima obrali na razie inny kurs. Choć nie zdradzają konkretnych wyliczeń, to zostawili sobie otwartą furtkę i nie wykluczają, że w przyszłości ich produkt również zostanie objęty kaucją.
