Ceny pelletu drastycznie w górę. Ogrzewanie domu wyniesie krocie

2026-09-09 11:39

Zbliża się zima, a z nią strach wielu Polaków o koszty ogrzewania domów. Do resortu energii trafił raport o cenach pelletu, lecz pozostaje on utajniony. Najczarniejsze scenariusze sugerują, że cena surowca może skoczyć do 4–5 tys. zł za tonę, co dla właściciela domu oznacza wydatki rzędu 20 tys. zł na sezon. Eksperci studzą jednak te emocje.

Osoba wsypuje pellet drzewny z czerwonego naczynia do zasobnika pieca. O rosnących cenach opału przeczytasz na Eska.
Autor: Reflexpixel/ Getty Images

Tajemniczy raport w resorcie energii

Niepewność co do przyszłości cen pelletu nadal trwa. Do Ministerstwa Energii trafił raport zatytułowany „Analiza aktualnych cen pelletu drzewnego w Polsce 2025–2026 oraz prognoza na sezon grzewczy 2026–2027”.

Autorem opracowania jest Polska Rada Pelletu. Udostępnienia tych danych zażądał analityk OZE Jacek Werder, jednak ministerstwo odmówiło, argumentując to brakiem statusu informacji publicznej.

Główne kontrowersje budzi prognozowany skok cen. Na bazie kuluarowych informacji ze spotkania resortu z branżą, mówi się, że w najgorszym wypadku koszt tony pelletu wyniesie od 4 do 5 tys. zł.

Należy jednak pamiętać o kluczowym zastrzeżeniu – brakuje pewności, czy te kwoty faktycznie pochodzą ze wspomnianego dokumentu.

Koszty ogrzewania uderzą w kieszenie

Dla właścicieli nieruchomości takie podwyżki oznaczałyby poważny problem finansowy.

Dla standardowego domu o powierzchni od 120 do 150 metrów kwadratowych, roczne zapotrzebowanie wynosi około 3–4 ton surowca. Jeżeli cena tony sięgnęłaby 5 tys. zł, całkowity koszt za ogrzewanie w sezonie wyniósłby od 15 do 20 tys. zł.

Taki scenariusz to prawdziwy szok. Aktualnie przy stawce 2 tys. zł za tonę, sezonowe ogrzewanie to wydatek na poziomie 6–8 tys. zł.

Nawet przy łagodniejszym założeniu z ceną 3 tys. zł za tonę, trzeba przygotować się na koszty rzędu 9–12 tys. zł.

Jak dobrze znasz filmy Tima Burtona? 8/10 to wynik prawdziwego mieszkańca Halloween Town
Pytanie 1 z 10
Który film był pełnometrażowym debiutem reżyserskim Tima Burtona?

Eksperci nie wierzą w czarny scenariusz

Czy naprawdę będziemy musieli płacić 5 tys. zł za tonę pelletu? Fachowcy z branży, z którymi przeprowadziliśmy rozmowy, nie dają wiary najbardziej pesymistycznym prognozom.

Niemniej jednak kłopot jest zauważalny. Ilość instalacji na pellet w Polsce rośnie błyskawicznie, podczas gdy produkcja samego paliwa nie nadąża za popytem.

Ten rynek stał się ofiarą własnego sukcesu – tak najprościej można określić aktualny stan.

Szef Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła PORT PC, Paweł Lachman, podkreśla, że o trudnościach na tym rynku mówiło się już od jakiegoś czasu.

Zwiększone zapotrzebowanie zderza się z niewystarczającą podażą. Co gorsza, znaczna część pelletu produkowana przez wielkich graczy wyjeżdża za granicę. Jeśli w Polsce popyt nie wyhamuje, to wysokie ceny mogą z nami pozostać.

Boom na kotły nakręcił ceny

Sytuacja wynika w dużej mierze z ogromnego zainteresowania piecami na pellet.

W bieżącym roku w ramach programu „Czyste Powietrze” aż 77 procent wniosków celowało w instalacje zasilane biomasą z drewna.

Dofinansowanie z budżetu wynosiło nawet 8 tys. zł, a do tego kusiły początkowo relatywnie niskie stawki za samo paliwo.

Jeszcze na początku 2025 r. tona jakościowego pelletu klasy A1 wiązała się z wydatkiem 1200–1500 zł. Dziś te kwoty mocno poszły w górę.

Z danych Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wynika, że z urządzeń na drewno i pellet korzysta około 450 tys. domostw, co oznacza przyrost o 90 tys. w porównaniu do 2023 r.

Import pelletu z zagranicy

Napięcie na rynku spowodowało, że Polacy ruszyli na zakupy pelletu poza granice kraju.

W Czechach czy Niemczech można było kupić opał za około 2 tys. zł za tonę. Równocześnie w Polsce wielu sprzedawców borykało się z pustymi magazynami.

Handlowcy informowali, że każda dostawa znika w mgnieniu oka, a na kolejne partie trzeba się wpisywać na listy oczekujących.

W połowie wakacji za klasę A1 trzeba było zapłacić średnio 2018 zł. Wrzesień na Śląsku przyniósł skoki nawet do 2400 zł, choć potem rynek ustabilizował się przy 2 tys. zł.

Obecnie emocje opadły. Koszty polskiego i importowanego opału ujednoliciły się, a wielu klientów zdążyło zapełnić swoje kotłownie.

UOKiK na tropie cen pelletu

Letni skok cen zwrócił uwagę rządzących. Resort energii zlecił kontrolę Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów, aby sprawdził, czy stawki rosły w sposób uzasadniony mechanizmami rynkowymi.

Z dochodzenia nie wyniknęło, aby istniała jakakolwiek zmowa cenowa.

Według UOKiK za podwyżki odpowiadał skokowy wzrost zapotrzebowania, z którym nie radzili sobie rodzimi producenci.

Szef resortu energii Miłosz Motyka obiecał wdrożyć kroki, które zwiększą podaż paliwa w Polsce. Prowadzone są m.in. konsultacje z Lasami Państwowymi oraz Polską Radą Pelletu.

Słoma lub owies zamiast drzewa?

Mieszkańcy szukają wyjścia z sytuacji. Wzrosło zainteresowanie alternatywnym, tańszym opałem.

Wśród nich jest pellet wytwarzany ze słomy, wyceniany na około 600–900 zł za tonę. Inną opcją jest palenie owsem, którego tona to koszt od 600 do 800 zł.

Choć brzmi to zachęcająco, fachowcy odradzają szybkie decyzje i wrzucanie czegokolwiek do pieca.

Instalacje z programu „Czyste Powietrze” posiadają homologację tylko dla wybranych surowców i muszą spełniać konkretne normy emisyjne.

To, że coś można wsypać do podajnika i spalić, nie oznacza, że kocioł nadal spełnia wymagania, na podstawie których otrzymał certyfikat i publiczną dotację – przypomina stanowczo Paweł Lachman.

Prognozy cen pelletu wciąż niepewne

Do końca nie wiadomo, czy koszt tony paliwa dobije do 4–5 tys. zł. To na razie najgorsze, zakulisowe przypuszczenia, które nie znalazły oficjalnego potwierdzenia w analizach sporządzonych przez PRP.

Mimo to zagrożenie wciąż istnieje. Użytkowników pieców pelletowych przybywa w szybkim tempie, podczas gdy dostępność surowca pozostaje problemem.

Według ekspertów rynkowych, dla wielu rodzin koszt tego paliwa będzie kluczowym obciążeniem domowego budżetu w najbliższych miesiącach. Sroga zima mogłaby dodatkowo podkręcić koszty i wymusić wysokie wydatki.

KARPACZ 2026 Paweł Lachman

Rolki