Klęska Viktora Orbana otwiera nowe drzwi. Polski gigant paliwowy może rozdawać karty

2026-04-13 13:19

Polityczne przetasowania na Węgrzech stały się faktem po porażce Viktora Orbana i triumfie formacji Petera Magyara. Specjaliści z branży energetycznej przewidują, że ten historyczny zwrot stanowi ogromną okazję dla Orlenu na realizację strategicznych inwestycji w regionie.

Upadek Orbana szansą dla Orlenu? To może czekać polskiego giganta paliwowego

i

Autor: Orlen/Pixabay/ Canva.com Stacja paliw Orlen z czerwonym TIR-em na pierwszym planie oraz fragment flagi Węgier na niebie, symbolizujące potencjalną współpracę energetyczną. Więcej o perspektywach dla Orlenu przeczytasz na Super Biznes.

Zwycięstwo Petera Magyara na Węgrzech. Orlen zyska na upadku Orbana?

Wyborcze starcie na Węgrzech ostatecznie dobiegło końca, przynosząc zdecydowany triumf opozycyjnemu ugrupowaniu TISZA. Dowodzący tą formacją Peter Magyar zapowiedział kategoryczne odcięcie się od strategii uzależniania państwa od rosyjskich surowców, którą konsekwentnie realizował gabinet Viktora Orbana. Teraz przed nowymi władzami w Budapeszcie stoi ogromne wyzwanie polegające na pilnym znalezieniu alternatywnych kierunków dostaw gazu oraz ropy.

Dziennik „Rzeczpospolita” informuje, że do niedawna Węgrzy sprowadzali z Federacji Rosyjskiej aż 80-85 proc. całego importowanego gazu i ropy naftowej. Dodatkowo stamtąd pochodziło 100 proc. paliwa jądrowego, niezbędnego do funkcjonowania jedynej w kraju elektrowni atomowej Paks. Sytuację na węgierskim rynku paliwowym drastycznie utrudniło zniszczenie rurociągu „Przyjaźń” w wyniku rosyjskiego ataku, co nagle odcięło kluczową drogę przesyłu płynnych surowców z Rosji.

Władze centralne muszą pilnie wypracować nowe ścieżki dostaw energetycznych. Jedną z rozpatrywanych na ten moment alternatyw jest sprowadzanie surowców poprzez porty zlokalizowane w Chorwacji. Z punktu widzenia polskich interesów gospodarczych znacznie bardziej opłacalnym scenariuszem byłoby jednak oparcie węgierskiego importu o nasze krajowe gazoporty.

Piotr Maciążek, ekspert do spraw energetyki, nakreślił ten korzystny dla polskiego koncernu scenariusz w mediach społecznościowych.

– Polski Gaz System chce zbudować aż dwa terminale LNG w Zatoce Gdańskiej i od dłuższego czasu sugeruje, że jeden z nich mógłby pracować na potrzeby krajów Europy Środkowej. Włączenie się Węgier w ten projekt mogłoby nie tylko wzmocnić pozycję Polski jako regionalnego hubu, ale również wytworzyć interesujące perspektywy biznesowe dla PKN Orlen. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można zakładać, że to ten koncern pozostaje podmiotem, który otrzyma najwięcej rezerwacji mocy w nowych „gazoportach”. Niektóre wolumeny będzie mógł więc sprzedawać – czytamy na portalu X.

Na rynku środkowoeuropejskim głównym rywalem polskiego przedsiębiorstwa pozostaje węgierski MOL. Do tej pory ten państwowy podmiot skupiał się w przeważającej mierze na rafinacji ropy dostarczanej bezpośrednio z terytorium Rosji. Piotr Maciążek wskazuje na możliwe kierunki rozwoju sytuacji logistycznej.

– Kierunki są w zasadzie dwa. Pierwszy to ropociąg Adria w kierunku Chorwacji, drugi mniej oczywisty to połączenie systemu słowackiego, gdzie MOL ma rafinerię, z polskim i uzyskanie dostępu do rozbudowywanego naftoportu w Gdańsku – pisze Maciążek.

Nadchodzące miesiące przyniosą definitywną odpowiedź na pytanie, która z tych wizji ostatecznie wejdzie w życie w naszej części kontynentu. Niewątpliwie roszady na węgierskich szczytach władzy zainicjowały zupełnie nową rywalizację o energetyczne wpływy w Europie Środkowej, a polski Orlen przystępuje do tej wielkiej gry z wyjątkowo silną pozycją negocjacyjną i gotowymi rozwiązaniami.

QUIZ. Czwartkowy test z geografii. Europa bez tajemnic. Bez 8/10 nie pokazuj się nauczycielce
Pytanie 1 z 10
Europa popularnie nazywana jest...
dr Dominik Héjj: Węgry działają przeciw Ukrainie [Super Raport]