Spis treści
Decyzja Trumpa o blokadzie Cieśniny Ormuz
Giełdy naftowe reagują rosnącym niepokojem na potęgujący się konflikt na Bliskim Wschodzie. Ostatnie wydarzenia sprawiły, że uwaga całego świata ponownie skupiła się na tym newralgicznym regionie. Wszystko za sprawą polecenia wydanego przez Donalda Trumpa. Amerykański prezydent zdecydował o zablokowaniu Cieśniny Ormuz, która stanowi jeden z najważniejszych punktów na mapie globalnego transportu surowców energetycznych. Zamknięcie tego strategicznego szlaku morskiego to potężny cios dla światowych łańcuchów dostaw ropy.
Polecany artykuł:
Baryłka ropy mocno w górę. Giełdy błyskawicznie reagują
Odpowiedź inwestorów nadeszła natychmiastowo. Wycena ropy West Texas Intermediate podskoczyła o ponad 8 procent, przebijając barierę 104 dolarów za baryłkę. Równocześnie wartość ropy Brent przekroczyła poziom 102 dolarów. Rynkowi specjaliści przewidują, że to zaledwie wstęp do drastycznych podwyżek. Dalsze pogarszanie się sytuacji na Bliskim Wschodzie może wywindować stawki za czarne złoto na zupełnie niespotykane poziomy.
Wojsko USA zatrzymuje statki zmierzające do Iranu
Jak wynika z oficjalnych komunikatów amerykańskiego Dowództwa Centralnego (CENTCOM), wprowadzone restrykcje uderzają bezpośrednio w jednostki morskie zmierzające do irańskich portów oraz z nich wypływające. Trwająca od poniedziałku operacja militarna obejmuje akweny Zatoki Perskiej oraz Zatoki Omańskiej. Siły zbrojne Stanów Zjednoczonych zapewniają wprawdzie, że statki handlowe innych państw mogą swobodnie kontynuować rejsy, jednak giełdy pozostają w strachu. Inwestorzy na całym świecie obawiają się otwartego konfliktu zbrojnego z Iranem.
Widmo ceny 150 dolarów za baryłkę ropy
Rynkowi analitycy przedstawiają mroczne scenariusze. Wypowiadając się dla stacji Bloomberg, Jorge Montepeque, dyrektor zarządzający Onyx Capital Group, wskazał, że ceny ropy mają ogromny potencjał do osiągnięcia pułapu od 140 do nawet 150 dolarów za baryłkę. Ekspert jasno podkreśla, że dotychczasowe zwyżki wcale nie odzwierciedlają jeszcze najgorszego wariantu wydarzeń. Całkowite odcięcie transportu przez Cieśninę Ormuz oznaczałoby nagłe zniknięcie z globalnego rynku około 12 milionów baryłek dziennie.
Globalne konsekwencje drogich paliw na Bliskim Wschodzie
Kroki podjęte przez administrację waszyngtońską nie pozostaną bez wpływu na resztę globu. W najtrudniejszym położeniu znajdą się państwa opierające swoją gospodarkę na imporcie węglowodorów, ze szczególnym uwzględnieniem krajów z regionu Azji i Pacyfiku. Narastający konflikt pociągnie za sobą drastyczne podwyżki na stacjach benzynowych, wzrost kosztów transportu oraz drożyznę w sklepach. Rozlanie się bliskowschodniego kryzysu na szerszą skalę sprawi, że ceny paliw poszybują w kosmos, uderzając bezpośrednio w kieszenie konsumentów na całym świecie.