Spis treści
Środowe notowania przyniosły wyraźne spadki na rynkach surowcowych, które zepchnęły stawki do poziomów niewidzianych od 31 sierpnia. Baryłka ropy Brent staniała o 8,7 proc. do poziomu 94,62 dol., natomiast amerykański surowiec WTI stracił 8,3 proc., zatrzymując się na kwocie 88,12 dol. Czwartkowy poranek przyniósł kontynuację tego trendu, jednak informacje o płonących w cieśninie Ormuz dwóch tankowcach i holowniku sprawiły, że surowiec szybko odrobił część wcześniejszych strat.
Impulsem do tak dużej wyprzedaży okazały się rozstrzygnięcia w wyborach do Kongresu USA, po których Republikanie stracili na rzecz Demokratów kontrolę nad obiema izbami. Uczestnicy rynku doszli do wniosku, że słabsza pozycja polityczna skłoni Donalda Trumpa raczej do szukania ugody z Iranem niż do dalszego zaostrzania działań zbrojnych.
Amerykański przywódca sam ocenił, że drożyzna na rynku paliw w dużej mierze pogrążyła jego ugrupowanie podczas głosowania. Jeszcze mocniejszą tezę postawił wiceprezydent JD Vance, obarczając wojnę z Iranem główną winą za wyborczą klęskę. Z jego słów wynika, że obywatele domagali się wygaszenia działań zbrojnych, skupienia się na rosnących kosztach utrzymania oraz rewizji dotychczasowej polityki wobec Izraela.
Wojna z Iranem. Ambasador Izraela Danny Danon odpowiada na zarzuty USA
Słowa amerykańskich polityków spotkały się z reakcją Danny'ego Danona, który reprezentuje Izrael przy ONZ. Dyplomata na antenie izraelskiej telewizji i24NEWS stanowczo odciął się od insynuacji, jakoby to jego państwo ponosiło odpowiedzialność za decyzję USA o uderzeniu na Iran oraz wynikające z tego podwyżki cen surowców energetycznych.
Decyzja o ataku na Iran była decyzją Stanów Zjednoczonych. To nie była nasza decyzja. Wspieraliśmy amerykańskie działania i uważamy, że była to słuszna decyzja – powiedział Danon.
Dyplomata zaznaczył również, że władze Izraela zamierzają na własną rękę podejmować kroki gwarantujące bezpieczeństwo kraju, nawet w sytuacji, gdy układ Waszyngtonu z Teheranem nie będzie spełniał izraelskich warunków. Takie stanowisko pokazuje, że doprowadzenie do końca działań wojennych może być zadaniem znacznie bardziej skomplikowanym, niż obecnie prognozują to rynki finansowe.
Prognozy cen ropy naftowej a sytuacja w cieśninie Ormuz
Kluczowa dla notowań surowca pozostaje sytuacja w cieśninie Ormuz, stanowiącej główną arterię komunikacyjną dla transportów gazu ziemnego i ropy z rejonu Zatoki Perskiej. Wprowadzone przez władze w Teheranie restrykcje żeglugowe wywołały problemy z dostawami, co bezpośrednio przełożyło się na wcześniejszy wystrzał cen na giełdach.
Z informacji publikowanych przez agencję Reuters wynika, że październikowy eksport surowca z krajów Zatoki Perskiej podniósł się do poziomu 17,1 mln baryłek na dobę, co stanowi mniej więcej trzy czwarte wielkości notowanych przed wybuchem walk. Ewentualne zawarcie pokoju oraz większe bezpieczeństwo na szlakach morskich otworzyłyby drogę do zwiększenia ilości ropy na globalnym rynku, a w konsekwencji do dalszego obniżania jej wartości.
Spadkom cen sprzyja także powiększająca się na świecie nadprodukcja surowca. Wyliczenia instytucji JPMorgan wskazują, że o ile we wrześniu światowa podaż była wyższa od zapotrzebowania o 1,1 mln baryłek dziennie, o tyle w październiku górka ta urosła już do poziomu 1,4 mln baryłek na dobę.
Taki układ sił na rynku wcale nie gwarantuje jednak utrzymania tendencji spadkowej. Eksperci zwracają uwagę, że Donald Trump wciąż posiada bardzo dużą swobodę w kreowaniu polityki międzynarodowej, natomiast nowo wybrany skład Kongresu zacznie obradować dopiero w styczniu. Fiasko rozmów dyplomatycznych bądź kolejne uderzenia ze strony sił USA mogą błyskawicznie wywindować giełdowe notowania surowca.
Specjaliści reprezentujący Citi oraz Eurasia Group szacują, że zaostrzenie działań zbrojnych jest w stanie wywindować wartość baryłki ropy Brent do przedziału 110–125 dol. Z kolei wypracowanie stabilnego rozejmu i odblokowanie bezpiecznego szlaku przez cieśninę Ormuz otworzyłoby przestrzeń do kolejnych obniżek na giełdach.
Ceny paliw w Polsce. Czy spadki notowań ropy obniżą ceny benzyny na stacjach?
Tańszy surowiec na światowych rynkach to pozytywny sygnał dla polskich zmotoryzowanych, choć nie przełoży się on z dnia na dzień na niższe rachunki przy dystrybutorach. Ostateczne kwoty płacone za olej napędowy i benzynę są uzależnione także od notowań dolara, wydatków rafinerii na przetworzenie surowca oraz narzucanych podatków i marż.
Dopiero dłuższe utrzymanie się niższych notowań ropy naftowej na światowych giełdach pozwoli na obniżenie stawek w sprzedaży hurtowej, co w kolejnym kroku odczują klienci indywidualni na stacjach paliw.
W tej chwili trudno jeszcze szacować, jak duże mogą być ewentualne spadki cen na pylonach. Nawet po uwzględnieniu ostatnich zniżek, od początku bieżącego roku amerykańska ropa WTI podrożała o przeszło 53 proc., natomiast gatunek Brent zyskał ponad 56 proc. Trwałe odwrócenie tego trendu jest całkowicie uzależnione od wyników rozmów pokojowych oraz przywrócenia spokoju w rejonie cieśniny Ormuz.