Spis treści
Koszty ogrzewania w sezonie 2026/2027 ostro w górę. Paweł Lachman bije na alarm
Nadchodzący okres zimowy na przełomie lat 2026 i 2027 mocno nadwyręży domowe budżety obywateli. Szef Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła, Paweł Lachman, nie ukrywa, że czekają nas drastyczne podwyżki na rachunkach za energię cieplną. Według niego sprawa jest już przesądzona i nie pozostawia żadnych złudzeń.
Myślę, że będą wysokie. Wszyscy się spodziewają, że ta zima może być dosyć kosztowna, jeżeli chodzi o koszty ogrzewania – stwierdził Paweł Lachman w rozmowie z Mateuszem Kobyłką.
Z czego wynikają tak pesymistyczne scenariusze? Główną przyczyną są obecnie niezwykle wysokie stawki za surowce kopalne. Specjalista tłumaczy, że w tym roku zarówno gaz ziemny, jak i węgiel kosztują krocie, co momentalnie winduje opłaty za dogrzewanie budynków mieszkalnych. Ponadto astronomiczne notowania tych paliw mają kolosalny wpływ na ostateczną cenę prądu, który w naszym kraju nadal wytwarza się głównie z tych właśnie konwencjonalnych źródeł.
Patrząc na paliwa kopalne, one w tym roku są naprawdę bardzo drogie i to również rzutuje na koszty ogrzewania, także w jakiś sposób na koszty energii elektrycznej - podkreślił.
Paweł Lachman przewiduje, że gabinet Donalda Tuska podejmie próby amortyzacji tych wzrostów, na przykład poprzez specjalne dotacje do sieci ciepłowniczych lub wprowadzając inne tarcze ochronne. Zastrzega jednak, że drastyczne wydatki na ogrzewanie są nie do uniknięcia, a u ich podstaw leżą gigantyczne ceny węgla i gazu, których nie da się sztucznie zasypać wyłącznie państwowymi zapomogami.
Pompy ciepła ratunkiem przed drożyzną? Zmiany na rynku energii
Wobec galopujących cen i niestabilności na rynku tradycyjnych surowców, konieczne staje się szukanie skutecznych alternatyw. Prezes Lachman podpowiada jeden jasny kierunek, a mianowicie powszechne przejście na prąd w sektorze ciepłowniczym. Koncepcja ta polega na masowym wdrażaniu elektrycznego ogrzewania domostw, ale przy jednoczesnym inteligentnym zarządzaniu jego zużyciem w sieci.
Według analiz eksperta, w nadchodzących latach energia elektryczna nie podrożeje, a wręcz przeciwnie, zacznie tanieć. Będzie to bezpośredni efekt stopniowej rezygnacji z węgla, co odciąży rachunki z gigantycznych podatków za emisję dwutlenku węgla w ramach systemu ETS i ustabilizuje cały rynek. Znaczne obniżki odczujemy szczególnie wtedy, gdy korzystne warunki pogodowe pozwolą elektrowniom wiatrowym i słonecznym na generowanie olbrzymich nadwyżek bardzo taniego prądu.
W przypadku takich technologii jak na przykład samochody elektryczne czy pompy ciepła, które mogą pracować z różnym obciążeniem, będzie można wykorzystać właśnie elastyczną elektryfikację, czyli niskie koszty energii elektrycznej. (...) Wszystkie technologie elektryfikacyjne są kilka razy bardziej efektywne niż jakiekolwiek technologie spalające paliwa kopalne. Mówię tutaj o samochodach spalinowych. One są nawet cztery razy mniej efektywne niż samochody elektryczne – wyjaśnia prezes PORT PC.
W uproszczeniu, nowoczesne systemy zyskają zdolność uruchamiania funkcji grzewczych czy ładowania pojazdów dokładnie w momentach największych spadków cen prądu, a wstrzymywania pracy podczas szczytowego zapotrzebowania w sieci. Największym atutem pozostaje jednak wydajność pomp ciepła, które potrafią działać nawet pięciokrotnie efektywniej od standardowych pieców gazowych czy węglowych. Z pojedynczej kilowatogodziny urządzenie to generuje wielokrotnie więcej ciepła, a dodatkowo uniezależnia nas od importu, wspierając tym samym całościowe bezpieczeństwo energetyczne państwa.
Błędy w programie Czyste Powietrze. Dlaczego pelet drastycznie drożeje?
Lista problemów niestety na tym się nie kończy, bo trudną sytuację potęgują nietrafione decyzje państwowych urzędników. Szef PORT PC akcentuje dwa główne uchybienia, którymi są skokowy wzrost stawek za pelet drzewny oraz liczne wady konstrukcyjne popularnego programu wsparcia finansowego.
W pierwszej kolejności omówiono rynek biomasy, gdzie ceny peletu niedawno wzrosły o blisko jedną trzecią, a samego surowca zaczęło brakować w asortymencie. Specjalista uważa, że ekipa rządząca musi wyciągnąć z tego lekcję i zaprzestać prowadzenia niespójnej polityki, która polegała na hojnym dotowaniu pieców na pelet pomimo wcześniejszych raportów o niedoborach tego paliwa na rynku krajowym. Taka praktyka wygenerowała sztuczny popyt, wywindowała stawki i zmusiła konsumentów do sprowadzania drogich zamienników z zagranicy.
Moim zdaniem program Czyste Powietrze w tej formule się trochę wyczerpał – zaznaczył wprost Paweł Lachman.
Główny państwowy mechanizm ograniczania smogu spotkał się z jeszcze ostrzejszą reprymendą ekspercką. Najmocniejszym zarzutem jest to, że inicjatywa dla najbiedniejszych była prowadzona żywiołowo, co pozwoliło niekompetentnym podmiotom na montaż niskiej jakości urządzeń za państwowe środki, pozostawiając nieświadomych ludzi z zupełnie zepsutymi instalacjami. Paweł Lachman uważa, że konieczna jest całkowita rewolucja w zasadach, która zagwarantuje rygorystyczne kontrole jakości i zabezpieczy interesy zwykłych odbiorców. Dodatkowo mocno postuluje stworzenie zupełnie nowej, przemyślanej od podstaw i odpornej na nadużycia akcji dotującej pompy ciepła na skalę masową.
Brak spójnej polityki rządu Donalda Tuska. Ekspert ostrzega przed chaosem
Wszystkie te opisane trudności, takie jak rosnące opłaty, wadliwe programy wsparcia i sprzeczne regulacje prawne, mają wspólny mianownik. Prezes Paweł Lachman stanowczo twierdzi, że ekipie Donalda Tuska brakuje jednolitego i precyzyjnie skoordynowanego planu na transformację sektora energetycznego, a rachunek za to pokryją podatnicy.
Z jego analiz wynika, że zmiana modelu energetycznego, a zwłaszcza masowa elektryfikacja, wymaga połączenia działań w transporcie, systemach grzewczych oraz wielkim przemyśle. Rozproszenie odpowiedzialności za ten fundamentalny proces na sześć różnych ministerstw i niezależnych agend, które ze sobą nie współpracują, całkowicie uniemożliwia jego sprawne i bezbolesne przeprowadzenie.
Polska Organizacja Rozwoju Technologii Pomp Ciepła od dłuższego czasu alarmuje, że kraj potrzebuje jednego, silnego organu, który odpowiedzialnie poprowadzi całość zmian. Lachman sugeruje błyskawiczne powołanie specjalnego koordynatora do spraw elektryfikacji w randze ministra lub wicepremiera, co pozwoliłoby na stabilne zarządzanie i uniknięcie wiecznego gaszenia pożarów na rynku. Zaniechanie budowy kompleksowego centrum dowodzenia sprawi, że koszty tego politycznego chaosu każdego sezonu grzewczego będą bardzo boleśnie widoczne w naszych skrzynkach pocztowych z rachunkami.
W konsekwencji na końcu duże koszty zawsze ponoszą ludzie – podsumowuje gorzko ekspert.