Spis treści
Postać Alys Rivers (Gayle Rankin) od lat budzi wątpliwości i rozpala wyobraźnię miłośników pióra George'a R. R. Martina, a fascynację jej postacią dodatkowo podsyca fakt, iż jej losy nagle się urywają - ponieważ tak się składa, że wciąż czekamy nie tylko na "Wichry Zimy", ale też drugi tom "Ognia i krwi". Jedno ze źródeł przytaczanych w książce opisuje Alys jako dziewkę służebną, bawiącą się zaklęciami i eliksirami; drugie nazywa ją słabą na umyśle leśną wiedźmą; trzecie zaś (to słynące z największej rubaszności i skłonności do nadawania wszystkiemu nadmiernej pikanterii) twierdzi, iż była ona podłą, pokładającą się z demonami wiedźmą, która kąpała się w krwi dziewic, by zachować młodość. Pewne jest tylko to, że Alys mieszkała w Harrenhal, gdzie służyła jako mamka i że pochodziła z nieprawego łoża.
Alys Rivers jest duchem? Gayle Rankin komentuje fanowską teorię
Przez lata powstało multum teorii i interpretacji dotyczących tego, kim właściwie jest Alys Rivers. Niektórzy wysnuli nawet wniosek, że była nią Melisandre, czerwona kapłanka, którą poznaliśmy w "Grze o tron". Przez lata nikt nie wpadł jednak na pomysł, że Alys może być duchem. A tak się przecież składa, że mieszka w nawiedzonym zamku, jest zdecydowanie starsza niż sugeruje jej wygląd, posiada wiedzę i umiejętności wykraczające poza zdolności poznawcze przeciętnego mieszkańca Westeros i nigdy nie opuściła Harrenhal, a przynajmniej nic nam o tym nie wiadomo. Aż w końcu, w trakcie emisji drugiego sezonu "Rodu smoka", jedna z widzek zwróciła uwagę na jeden drobny fakt - nikt poza Daemonem zdaje się jej nie dostrzegać. Teraz już wiemy, że na gruncie serialowym teoria ta raczej nie znajdzie potwierdzenia, gdyż Alys odwiedziła Riverrun, a w premierowym odcinku trzeciego sezonu rozmawiała z Ulfem, Hugh Młotem i Addamem z Hull. Niemniej mówimy tu o świecie fantasy, w którym smoki mają dwie łapy zamiast czterech, więc i duchy mogą funkcjonować na niego innych zasadach, a wcielająca się w Alys Gayle Rankin jest zachwycona tą teorią.
Uwielbiam tę teorię. Podoba mi się to, że ta postać pobudza wyobraźnię widzów. Tego typu teorie zawsze mnie ekscytują, bo sama z niecierpliwością czekam, czy zostaną potwierdzone, czy też obalone. Mam nadzieję, że w tym sezonie widzowie czekają na jakieś rozwiązanie tej kwestii. Myślę też, że to w jakiś sposób odzwierciedla moje odczucia wobec życia i siebie samej. Czuję się trochę tak, jakbym nie miała pojęcia, kim jestem. A może to po prostu dlatego, że też jestem czarownicą… i duchem - skwitowała aktorka ze śmiechem podczas naszej rozmowy.
Alys Rivers z "Rodu smoka" nie jest postacią, za jaką ją uważaliśmy?
Książkowa Alys w istocie jawi się jako nieco złowieszcza, spragniona władzy kobieta, Gayle Rankin uważa jednak, że w "Rodzie smoka" jej motywacje mają nieco inny charakter. "Myślę, że zaczynałam rozumieć jej motywacje dopiero, gdy ona sama je zrozumiała. W trakcie emisji tego sezonu jej cel zacznie stawać się coraz bardziej jasny - Alys chce przede wszystkim wolności. I mam tu na myśli wolność silnie związaną z jej płcią. Sam serial mocno opiera się na motywie kobiecej siły" - mówi aktorka, po czym dodaje, że, wbrew pozorom, bycie eteryczną, tajemnicza femme fatale nie jest czymś, co jej bohaterce odpowiada.
Myślę, że bycie enigmą to interesujące zagadnienie, bo ludzie mogą postrzegać to jako pozycję siły, ale uważam też, że jako istoty ludzkie chcemy być dostrzeżeni i zrozumiani. I dlatego myślę, że dla Alys bycie tą potężną, zagadkową postacią jest frustrujące. Ona chce przestać być niewidzialna, chce być człowiekiem i mam nadzieję, że to marzenie się spełni, bo pomimo całej tej eteryczności, jest w niej coś bardzo opiekuńczego i ludzkiego, wręcz śmiertelnego.
Harrenhal to taka Szkocja Westeros - Gayle Rankin opowiada nam o wrażeniach z planu
Gayle Rankin dołączyła do obsady "Rodu smoka" w drugim sezonie i została bardzo ciepło przyjęta nie tylko przez ekipę, alei fanów, którzy podchodzą do niej z bardzo dużym entuzjazmem. "Szczególnie kobiety. Myślę, że w czasach, w jakich przyszło nam żyć, każda kobieta chce uaktywnić swoją wewnętrzną wiedźmę i mam takie poczucie, że przy każdym spotkaniu z fankami, daję im trochę tej energii" - opowiada. A jak się gra w ponurym Harrenhal?
To spektakularny plan zdjęciowy z niesamowitym, niepowtarzalnym klimatem. W pewnym sensie pomaga mi to w odgrywaniu roli, ukierunkowaniu tej energii. Bardzo się podekscytowałam, gdy odkryłam, że będę miała własny warsztat czarownic. Pochodzę ze Szkocji, gdzie również panuje taki wilgotny, mroczny, przerażający, starożytny klimat, więc od początku czułam się na tym planie bardzo komfortowo. Każdy, komu przyszło grać w Harrenhal, bardzo na ten fakt narzekał, tymczasem ja krzyczałam: "kocham to miejsce, gram właściwą postać". Czułam się tam jak w domu - skwitowała aktorka.
PRZECZYTAJ TEŻ: "Ród smoka". Na tę zmianę w fabule fani narzekają najbardziej. Wyjaśnienie twórcy tylko dolewa oliwy do ognia
