Spis treści
"M jak miłość" odcinek 1925: Kinga i Piotrek ruszają na pomoc
Całkowity brak kontaktu ze strony Pawła zmusi Kingę i Piotrka do podjęcia stanowczych kroków. Zrozpaczony po stracie żony Zduński będzie ignorował wszelkie próby kontaktu i przestanie odbierać telefony od brata. Zaniepokojone małżeństwo ostatecznie postanowi udać się do leśniczówki w Kampinosie, aby osobiście sprawdzić, czy mężczyzna jest bezpieczny. Początkowa wyrozumiałość wobec wdowca ustąpi miejsca frustracji, a cierpliwość Piotrka ostatecznie się wyczerpie.
Piotrek włamuje się do leśniczówki w Kampinosie
Troska o brata bliźniaka szybko przerodzi się w ogromną złość. Prawnik zdecyduje się na siłowe wejście do kampinoskiego domku, wyważając drzwi, aby zweryfikować obecność domownika. Zbulwersowany zachowaniem Pawła, oskarży go o skrajny egoizm, brak szacunku dla najbliższych oraz dramatyczne zaniedbanie własnego syna, Antosia. Nie będzie miał jednak pojęcia, że brat w tym czasie odwiedza grób zmarłej Franki i wciąż potrzebuje samotności na przepracowanie traumy.
Zduński dzwoni z pretensjami. Wybucha awantura
Sytuacja zaogni się po kilku godzinach, gdy wdowiec wreszcie chwyci za telefon. Zamiast wdzięczności, zaatakuje brata za bezprawne wtargnięcie do jego azylu. Początkowa wymiana zdań błyskawicznie przerodzi się w bardzo ostrą kłótnię, w której obaj mężczyźni nie będą szczędzić sobie mocnych słów.
Tragiczna decyzja Pawła w 1925 odcinku "M jak miłość"
Prawnik nie będzie świadomy faktu, że właśnie przeprowadza z bratem pożegnalną rozmowę. Samotny i zdesperowany Zduński zaplanuje bowiem powrót do leśnego domku z zapasem mocnego alkoholu oraz silnych leków nasennych. Bohater postanowi odebrać sobie życie, by ostatecznie połączyć się w zaświatach ze zmarłą Franką.
Tymczasem niczego niepodejrzewająca Kinga będzie starała się mitygować wściekłość swojego męża. Zwróci mu uwagę, że ocenia brata zbyt surowo, biorąc pod uwagę ogrom tragedii, z jaką musi się mierzyć. Niestety, Zduńscy nie zdołają w porę przejrzeć dramatycznych zamiarów pogrążonego w żałobie wdowca.