Spis treści
Rafał Główczyński to katolicki ksiądz ze zgromadzenia zakonnego księży Salwatorianów, a także gwiazdor mediów społecznościowych, w których działa pod pseudonimem "Ksiądz z osiedla". Mogliśmy go oglądąć w pierwszym odcinku trzeciej edycji "The Traitors. Zdrajcy", co wywołało niemałe poruszenie wśród widzów. Co skłoniło go do udziału w programie? W rozmowie z ESKĄ przyznał, że wszystkim jego kontrowersyjnym działaniom przyświeca jeden cel.
Ksiądz w "The Traitors". Udział w programie to najmniejsza z jego kontrowersji
Od 9 lat jest księdzem, uczy religii w szkole, opiekuje się grupą - Ruchem Młodzieży Salwatoriańskiej, a także prowadzi 2 klubokawiarnie "Cyrk Motyli". Co ciekawe, lokal, w którym mieści się jedna z nich do niedawna był... agencją towarzyską.
Przejąłem dawną agencję towarzyską. Założyłem tam klubokawiarnię bez cennika, żeby każdego było stać. Robiłem imprezy pod mostem Świętokrzyskim, co sobota od 23:00 do 3:00 byłem pod mostem i robiłem imprezy. No i teraz w Wielkim Poście, w każdy piątek Wielkiego Postu, o 23:00 robiłem nocne Drogi Krzyżowe, więc gdyby ktoś miał problem z tym, żeby być na drodze Krzyżowej w kościele, to zapraszam pod most Świętokrzyski - zdradził.
Ojcze, czemu akurat "The Traitors"?
Oczywiście nie omieszkała zapytać ojca Rafała, co skłoniło go do udziału w programie o kłamstwach i zdradach. Odparł, że wszystkim jego niekonwencjonalnym działaniom przyświeca jeden cel - skierowanie oczu i serc współczesnej młodzieży na kościół.
Statystycznie teraz w kościołach mamy chyba jakieś 15-20% społeczeństwa, natomiast jeśli chodzi o ludzi młodych, to jest zdecydowanie mniej, ale praktycznie wszyscy są w internecie, w mediach. Więc gdyby cała młodzież była u mnie w niedzielę na mszy, to bym był w kościele, a ponieważ nie są, to poszedłem tam, gdzie są, czyli tym razem na ekran telewizora - przyznał ze śmiechem.
PRZECZYTAJ TEŻ: Malwina Wędzikowska nie obejrzy nowej edycji "The Traitors. Zdrajcy". Powód was rozczuli
A co na to parafia?
Udział księdza w "The Traitors. Zdrajcy" to nie lada heca, zapytałam więc ojca Rafała, jak parafianie przyjęli te wieści.
Parafia dowiedziała się generalnie, gdy już tam byłem [śmiech]. Natomiast no mam całą rzeszą fanów. Normalnie chyba robiły się jakieś parafialne kółka oglądania, także to jest urocze. Szczerze mówiąc cieszy mnie bardzo, że ta emisja jest w niedzielę, bo mam taką nadzieję, że nawet jak ktoś mnie nie zobaczy w kościele, to zobaczy potem w programie i może pójdzie za tydzień, zagada "ojcze może spowiedź, może kawka, może herbatka, co trzeba?". To są takie moje ukryte cele - wyznał.
PRZECZYTAJ TEŻ: Zdrajcy w "The Traitors" wybrani. Były uczestnik bez ogródek: "za bardzo szarżuje, polegnie"
Ksiądz Rafał nie wiedział, że idzie do "The Traitors"
A żeby było zabawniej, ojciec Rafał zdradził mi, że... tak właściwie to pomylił programy. Gdy TVN zaproponował mu udział, zgodził się przekonany, że chodzi o "Agenta".
Dostałem zaproszenie, natomiast tak szczerze to ja trochę pomyliłem programy. Kiedyś oglądałem taki program "Agent" i tam był taki "jeden zły i ci wszyscy dobrzy", więc była taka trochę wycieczka zorganizowana w fajne miejsca. Ja byłem przekonany, że jadę na wycieczkę do Francji na koszt TVN, no więc w ogóle generalnie będzie fajnie. Jeszcze tym bardziej, że przekonali mnie tym, że potem obiecali mi, że jak już odpadnę z programu, to potem opłacą mi przejazd na moje rekolekcje kapłańskie w Lourdes. Więc w sumie po prostu cudownie. Ale na miejscu właśnie dowiedziałem się, że to nie jest ten program i pytam: "to co ja mam robić?" i oni mówią: "to nie oglądałeś?". Nie, no oglądałem... rolkę na Instagramie. No ale potem już zrozumiałem o co chodzi, więc starałem się po prostu jakoś tam wszystko nadrabiać - podsumował ze śmiechem.