Spis treści
"Dirty Dancing" z 1987 roku to film, który na zawsze wpisał się w historię kina, stając się kamieniem milowym w karierze Jennifer Grey i Patricka Swayze. Historia zakazanej miłości podbiła serca milionów widzów na całym świecie. Film, choć początkowo skromny w budżecie, niespodziewanie stał się globalnym fenomenem, przynosząc ogromne zyski i zdobywając liczne nagrody. Po blisko czterech dekadach aktorka, która wcieliła się w Baby, wciąż interesuje fanów pomimo swojej dużej metamorfozy i osobistych dramatów.
Jennifer Grey skończyła 66 lat. Filmowa Baby z "Dirty Dancing" aktorstwo ma we krwi
Aktorka, która podbiła światowe kino pod koniec lat 80., przyszła na świat 26 marca 1960 roku w Nowym Jorku. Talent odziedziczyła zarówno po matce, jak i ojcu. Matka Jo Wilder porzuciła karierę artystyczną jeszcze przed urodzeniem córki. Natomiast ojciec przyszłej gwiazdy kina, aktor i tancerz Joel Grey, wciąż był aktywny zawodowo. W 1972 roku za rolę w kultowym musicalu "Kabaret" otrzymał on Oscara oraz nagrodę Tony.
ZOBACZ TEŻ: "Diuna: Część trzecia" - jest pierwszy trailer filmu! Timothée Chalamet szokuje wyglądem
Obchodząca właśnie 66. urodziny gwiazda już w szkole średniej uczyła się aktorstwa i baletu. Następnie studiowała w nowojorskiej Neighborhood Playhouse School of the Theatre, a w czasie edukacji dorabiała w dorywczych pracach. Nim przyszło jej zadebiutować na Broadwayu, grała w telewizyjnych reklamach. Przełom przyniósł jej film "Wolny dzień Ferrisa Buellera" z 1986 roku. Kolejnym krokiem była rola Frances "Baby" Houseman w "Dirty Dancing"...
Wielki sukces i jeszcze większy upadek? Wszystko przez zabieg nosa
Niskobudżetowe "Dirty Dancing" przyniosło jej początkowo jedynie 50 tysięcy dolarów wynagrodzenia za udział w filmie. Produkcja stała się jednak ogromnym hitem i jako pierwsza w USA sprzedała się w nakładzie miliona kaset wideo. Jennifer Grey zdobyła wkrótce nominację do Złotego Globu dla najlepszej aktorki komediowej. Załamanie się kariery spadło na nią jak grom z jasnego nieba, już na początku lat 90.
Gwiazda kina skonsultowała z kilkoma chirurgami kwestię swojej przegrody nosowej. Po przebyciu pierwszej operacji korekcyjnej okazało się, że konieczna będzie poprawka. Druga operacja nosa zakończyła się tym, że wygląd twarzy Grey diametralnie się zmienił. Nawet jej znajomi mieli problem z rozpoznaniem jej po dużej ingerencji w kształt nosa. To oznaczało jednocześnie, że zainteresowanie rozpoznawalną aktorką stracili twórcy kolejnych topowych filmów. W jednym z wywiadów po kilku latach Jennifer Grey wyznała, że rozważała zmianę nazwiska i rozpoczęcie kariery artystycznej "od zera".
"Weszłam na salę operacyjną jako celebrytka - i wyszłam jako anonimowa osoba. Czułam się jak w projekcie ochrony świadków lub jak gdyby niewidzialna" - powiedziała.
Jennifer Grey wróciła na salony. W niczym nie przeszkodził jej rak i dawna trauma
W nowym milenium aktorka pojawiła się w szeregu seriali, a kwestię swoich kontrowersyjnych operacji nosa obróciła w żart. W 2010 roku zawładnęła parkietem w amerykańskiej wersji programu "Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazami". Mimo zmagań z nowotworem tarczycy i operacji jego wycięcia tuż przed początkiem show - Jennifer Grey wygrała finałowy odcinek. Do dziś jest aktywna w swoim zawodzie. Chętnie wraca też do swoich żydowskich korzeni, opiekując się 93-letnim ojcem. W 2015 roku wspólnie z nim dała występ podczas gali rozdania nagród Tony.
Niechętnie wraca za to do mrocznego epizodu z życia prywatnego. Na krótko przed premierą "Dirty Dancing" podróżowała po Irlandii z aktorem Matthew Broderickiem. Para została ranna w wypadku, w którym zginęli pasażerowie innego auta. W jednym z wywiadów Grey przyznała, że nie mogła cieszyć się zaskakującymi sukcesami hitowego filmu, kiedy mierzyła się z poczuciem winy po przeżyciu groźnego karambolu.