Elderbrook, czyli kto właściwie stoi za tym głosem?
Elderbrook naprawdę nazywa się Alexander Kotz. Brytyjski artysta od początku swojej kariery nie chciał ograniczać się do jednej roli. Jest producentem muzyki elektronicznej, ale jednocześnie śpiewa, komponuje i podczas koncertów korzysta z instrumentów, syntezatorów, samplerów oraz padów perkusyjnych. To właśnie sprawia, że jego występy wyglądają inaczej niż klasyczny set DJ-a.
Na scenie Elderbrook nie stoi przez półtorej godziny za konsoletą, zmieniając kolejne utwory. Przemieszcza się między mikrofonem, instrumentami i elektroniką, sam śpiewa swoje największe piosenki i znacznie częściej przypomina frontmana zespołu niż typowego producenta muzyki klubowej. Grammy.com, opisując jego festiwalowe występy, zwracało uwagę właśnie na tę „frontmanową” energię i formułę przypominającą bardziej pełnoprawny koncert niż zwykły elektroniczny set.
„Cola” zmieniła wszystko. Ten numer zna niemal każdy fan elektroniki
Największy przełom w karierze Elderbrooka przyszedł za sprawą współpracy z brytyjskim duetem CamelPhat. W 2017 roku ukazała się „Cola”. Pozornie prosty, hipnotyczny utwór szybko przestał funkcjonować wyłącznie na klubowych parkietach. Charakterystyczny wokal Elderbrooka, oszczędny beat i refren, który natychmiast zostawał w głowie, sprawiły, że numer zaczął zdobywać ogromną popularność także poza środowiskiem fanów house'u.
„Cola” dotarła aż do Grammy. Nagranie CamelPhat i Elderbrooka zostało nominowane w 2018 roku w kategorii Best Dance/Electronic Recording. Ostatecznie statuetkę otrzymało LCD Soundsystem za „Tonite”, ale dla Elderbrooka była to pierwsza i jak dotąd jedyna nominacja do Grammy. Dla artysty, który jeszcze chwilę wcześniej budował swoją pozycję głównie w klubowym świecie, był to ogromny skok.
Sukces „Cola” mógł zrobić z niego artystę jednego przeboju. Nie zrobił
Przy tak gigantycznym sukcesie zawsze pojawia się ryzyko. Jeden utwór staje się większy niż jego twórca, publiczność czeka wyłącznie na znajomy refren, a kolejne nagrania mają już tylko powtarzać sprawdzony schemat. Elderbrook wybrał inną drogę. Zamiast próbować nagrać drugą „Colę”, rozwijał własne, bardziej emocjonalne brzmienie. Elektronika pozostała jego fundamentem, ale coraz ważniejsze miejsce zajmowały w niej wokal, melancholia i piosenkowa konstrukcja.
Dobrym przykładem jest „Numb” – jeden z utworów, które dziś organizator Sunset Square wymienia wśród jego największych hitów. To właśnie tutaj dobrze słychać, dlaczego Elderbrook wymyka się prostemu określeniu „DJ”. Elektroniczna produkcja jest ważna, ale równie istotny pozostaje jego głos.
„Inner Light” pokazało kolejne oblicze Elderbrooka
Kolejnym numerem mocno kojarzonym z Brytyjczykiem jest „Inner Light”, nagrane wspólnie z Bobem Mosesem. To też bardzo charakterystyczny przykład jego sposobu myślenia o muzyce. Zamiast potężnego festiwalowego dropu dostajemy tu pulsujące elektroniczne tło, melodię i wokal, które stopniowo budują atmosferę. Właśnie dlatego muzyka Elderbrooka dobrze działa zarówno w klubie, jak i podczas słuchania w słuchawkach. Nie trzeba czekać na wielką kulminację co trzydzieści sekund. Czasami najważniejszy jest klimat.
„Inner Light”, obok „Cola” i „Numb”, znalazło się także w oficjalnej zapowiedzi jego występu na Sunset Square.
Nie tylko producent. Elderbrook na scenie robi rzeczy, których po DJ-u się nie spodziewasz
To może być najważniejsza informacja dla osób, które wybierają się na Sunset Square głównie dla Borisa Brejchy, Mathame czy Giolì & Assii. Elderbrook przyjedzie do Gdyni z live show. Różnica między live actem a klasycznym DJ-setem może wyglądać na detal w festiwalowym harmonogramie, ale w praktyce zmienia bardzo dużo. Elderbrook śpiewa na żywo, obsługuje instrumenty i elektronikę, a jego koncerty są układane wokół konkretnych piosenek. W jednej chwili może stać przy mikrofonie, za moment przejść do syntezatora czy padów perkusyjnych.
Dla publiczności oznacza to też większy kontakt z artystą. Są refreny do wspólnego śpiewania, są spokojniejsze fragmenty i są momenty, kiedy koncert przechodzi w pełnoprawną klubową imprezę.
Elderbrook pasuje do Sunset Square trochę inaczej niż pozostali
Pierwszy dzień Sunset Square został ułożony bardzo ciekawie. O 17:30 festiwal rozpoczną Raidho i Ricardo. Elderbrook wystąpi od 19:00 do 20:30, a po nim kolejno Mathame, Giolì & Assia oraz finałowy Boris Brejcha. W tym zestawie Brytyjczyk pełni trochę inną rolę niż pozostali. Boris Brejcha ma poprowadzić publiczność w noc, Mathame stawiają na mocne audiowizualne widowisko, a Giolì & Assia również łączą elektronikę z żywymi instrumentami. Elderbrook pojawia się natomiast w momencie, gdy festiwal dopiero nabiera rozpędu. I może być idealnym pomostem pomiędzy popołudniowym klimatem nad morzem a późniejszą nocną elektroniką.
O której zagra Elderbrook na Sunset Square 2026?
Elderbrook wystąpi w piątek 28 sierpnia na Skwerze Kościuszki w Gdyni. Według oficjalnego timetable jego koncert rozpocznie się o 19:00 i potrwa do 20:30. To jedna z najlepszych godzin całego festiwalu, jeśli weźmiemy pod uwagę jego lokalizację. Sunset Square odbywa się tuż nad morzem, w bezpośrednim sąsiedztwie gdyńskiej mariny. Organizator od początku wykorzystuje zachód słońca jako jeden z charakterystycznych elementów imprezy. I trudno wyobrazić sobie lepsze tło dla melancholijnej, momentami bardzo intymnej elektroniki Elderbrooka. A kiedy zabrzmi „Cola”, jest spora szansa, że refren zaśpiewają również ci, którzy jeszcze kilka minut wcześniej zarzekaliby się, że Elderbrooka właściwie nie znają.