Maryla Rodowicz w grudniu ubiegłego roku skończyła 80 lat. Piosenkarka z ponad dwoma tysiącami piosenek w repertuarze gości na scenie od dekad i należy do najbardziej rozpoznawalnych postaci w polskim show biznesie. Nie zawsze jednak miała łatwo. Do wielu trudnych chwil sięgnęła pamięcią w rozmowie z Katarzyną Nosowską i Mikołajem Krajewskim w ich podcaście "Bliskoznaczni". Wspomniała o "kosach" w branży - zarówno z rozgłośniami czy wytwórniami, jak i z konkretną koleżanką...
Maryla Rodowicz szczerze o konfliktach w pracy. Od wyjazdu do ZSRR unika się z Prońko
O relacjach Maryli Rodowicz z innymi gwiazdami powstało na przestrzeni lat wiele spekulacji. Plotki już w czasach PRL głosiły chociażby o konflikcie z Urszulą Sipińską. Zapytana teraz o poczucie rywalizacji i napięcia w środowisku artystycznym, gwiazda opowiedziała Katarzynie Nosowskiej o negatywnych stosunkach z inną wokalistką. Jak się okazuje, do spięcia z Krystyną Prońko doszło podczas wyjazdu na festiwal polski w Związku Radzieckim i od tamtej pory artystki unikają się nawzajem.
"Było tak i jest tak z Krysią Prońko. To jest historia! Były dni kultury polskiej w Petersburgu, który wtedy się nazywał Leningrad. Krysia była w tym składzie, a ja już tam byłam gwiazdą, no, przepraszam. Przyjeżdżamy pociągiem i na tym domu kultury, gdzie ta impreza się odbywała, wisi wielkie moje zdjęcie. I ona: 'dlaczego jej zdjęcie wisi, a nie moje?' Tak się zaczęło" - powiedziała.
Odmówiła specjalnego Fryderyka i wywołała skandal. Dziś nie żałuje
Jak jednak szybko dodała Rodowicz, istotniejszy od złych relacji z innymi artystami był dla niej brak zainteresowania ze strony szerzej pojętej branży muzycznej. Piosenkarka jest rozczarowana, że wraz z nadejściem komercyjnych rozgłośni i wytwórni muzycznych po 1989 roku jej nowa muzyka, w tym album napisany przez Katarzynę Nosowską, nie została doceniona.
Artystka wróciła wspomnieniami do skandalu, jaki wywołała w 2008 roku. Odmówiła wówczas przyjęcia Złotego Fryderyka za całokształt twórczości, co spotkało się ze sporym oburzeniem. Dziś jednak Rodowicz podtrzymuje swoją decyzję.
"Ważniejsze były takie kosy, czyli szlabany, od rozgłośni radiowych, od wytwórni i od branży. Czyli na przykład całe lata dwutysięczne i wcześniej jeszcze - dziewięćdziesiąte, ja nagrywałam naprawdę świetne płyty. Mnie było tak przykro, że nawet te płyty nie były nominowane. Wiesz, że ja nigdy nie byłam nominowana jako wokalistka, nigdy do Fryderyków! I dlatego, jak mi chcieli dać Złotego, to ja powiedziałam 'walcie się'" - wyjaśniła.
Myślicie, że Maryli należał się Fryderyk?
ZOBACZ TEŻ: Aneta Kręglicka pokazała się z mężem i synem. Gwiazda rzadko jest na salonach ze swoją rodziną