Hakiel zaskoczył szczerym wyznaniem. Alkohol przejął kontrolę nad jego życiem

2026-01-28 10:55

Marcin Hakiel zdobył się na odważne wyznanie dotyczące swojej przeszłości. Artysta otwarcie przyznał, że w jego życiu był czas, gdy alkohol zaczął przejmować kontrolę, a on sam musiał zmierzyć się z bolesną prawdą o własnych skłonnościach do uzależnień.

Hakiel zaskoczył szczerym wyznaniem. Alkohol przejął kontrolę nad jego życiem

i

Autor: AKPA

Marcin Hakiel zyskał popularność dzięki programowi "Taniec z Gwiazdami", a małżeństwo z Katarzyną Cichopek zaprowadziło go prosto do świata show-biznesu. Rozstanie pary w 2022 roku stało się tematem numer jeden w mediach, a kolejne romanse tancerza były szeroko komentowane w sieci. Jeden z tych romansów zakończył się wielką miłością. Wybranką jego serca jest Dominika Serowska, która również nie stroni od celebryckiego świata. Hakiel udzielił niedawno wywiadu, w którym zdobył się na bardzo intymne zwierzenia dotyczące uzależnień

Marcin Hakiel o zniknięciu z "Tańca z Gwiazdami". Wbił szpilę Cichopek i Kurzajewskiemu?

Tancerz przyznał, że choć termin "alkoholik" kojarzy się wielu osobom wyłącznie ze skrajnymi przypadkami, on sam dostrzegł u siebie niepokojące sygnały. Choć funkcjonował w świecie show-biznesu, podczas wydarzeń towarzyskich zdarzało mu się tracić hamulce i pić znacznie więcej, niż nakazywałby rozsądek. Najważniejszym krokiem było dla niego zrozumienie, że problem w ogóle istnieje.

Moment, w którym trzeba powiedzieć „dość”

Ja do tego tak podchodzę, że generalnie na pewno mam tendencję do uzależnień. I na pewno nadużywałem alkoholu, bo alkoholik to się tak bardzo pejorytatywnie kojarzy, z kimś, kto po prostu, nie wiem codziennie tam sobie wali. Ja na pewno lubiłem za dużo wypić na imprezach. (...) To jest tylko środek psychoaktywny, który wprowadzasz i tak naprawdę w tym wszystkim najistotniejsze jest to, żeby zdać sobie sprawę, że ma się problem, co ja sobie zdałem

- wyznał.

Trzeźwość zweryfikowała wszystko

Decyzja o odstawieniu alkoholu, którą tancerz podjął już w 2012 roku, niosła za sobą nieoczekiwane konsekwencje społeczne. Okazało się, że wiele relacji, które uznawał za wartościowe, opierało się wyłącznie na wspólnym imprezowaniu. Gdy zniknął alkohol, zniknęli też niektórzy ludzie. Hakiel zauważył, że bez wspólnego kieliszka nie było już punktów styku, które budowały te więzi. Dziś patrzy na to z dystansem i spokojem, akceptując fakt, że nie każda znajomość musi trwać wiecznie.

Trochę tak jest, że się przerzedziło to grono znajomych, no bo się okazało, że pewnie część tych relacji była głównie imprezowa. Czyli po prostu gdzieś tam się spotykaliśmy po to, żeby właśnie wypić większą ilość i gdzieś tam według nas dobrze się pobawić. Myślę, że to jest taka po prostu kolej życia, że pewne rzeczy tak się dzieją i z drugiej strony ja nie mam takiego poczucia, żebym przez to, że nie piję, był mniej atrakcyjny. Ale z drugiej strony też nauczyłem się tego, że już tak się nie pcham. Po prostu jak ktoś mnie nie chce, to mnie nie chce. Nie ma w tym nic złego

- przyznał.

Nowe życie

Dla Marcina Hakiela trzeźwość stała się fundamentem samoakceptacji. Tancerz podkreśla, że nie jest człowiekiem idealnym, ale życie w zgodzie ze sobą daje mu ogromny komfort psychiczny. Co istotne, nie stał się on ortodoksyjnym przeciwnikiem alkoholu u innych – potrafi cieszyć się spotkaniem ze znajomymi, nawet jeśli oni piją drinki. Najważniejsze jest dla niego zachowanie własnych granic i świadomość tego, kiedy należy opuścić towarzystwo, by nie narażać wypracowanej przez lata równowagi.

W życiu chyba najważniejsze jest to, żeby czuć się dobrze samemu we własnej skórze. Ja na przykład wiem, że nie jestem ideałem, nie jestem krystalicznie czysty, czasem czasem coś mi nie wyjdzie dokładnie, ale ważne jest to, żeby to zaakceptować i dobrze czuć się sam ze sobą i ja na przykład też dobrze się czuję — po prostu będąc trzeźwym człowiekiem. Z drugiej strony nie mam jakiejś takiej przesadnej misji, żeby każdego nawracać. Na przykład jak gdzieś tam idziemy ze znajomymi, to nie jest dla mnie problem, że ktoś tam przy stole też się napije

- powiedział otwarcie.

Obecnie Hakiel potrafi z humorem podchodzić do imprezowych sytuacji. Wie, kiedy wieczór osiąga punkt, w którym jego obecność przestaje być konstruktywna.

Wiadomo, znam swoje granice i na przykład wiem, że przebywanie, do 5:00 nad ranem, jak tam wszyscy już są złożeni i na stole, no to nie jest wskazane, tak? Na tyle to przepracowałem, że wiem, więc załóżmy, jak mamy gdzieś tam męskie wyjścia i tam o 23:00, 24:00 godzinie już jest grubo, to ja po prostu się żegnam, "trzymajcie się". Jak będzie trzeba kogoś odebrać gdzieś tam z wytrzeźwiałki rano, to dzwońcie, ja będę na chodzie

- podsumował.

Sonda
Obserwujesz Marcina Hakiela w mediach społecznościowych?