Dawid Kwiatkowski wychowywał się w Gorzowie Wielkopolskim wraz z dwoma starszymi przyrodnimi braćmi. Jego dzieciństwo nie było łatwe, jego mama Agnieszka zmagała się z problemem alkoholowym. Dzięki jego wsparciu zdecydowała się na terapię odwykową, a dziś cieszy się nowym, spokojnym życiem. Dawid podkreśla w wywiadach siłę mamy i jej determinację, pokazując, że trudne doświadczenia mogą inspirować do pozytywnych zmian.
Dawid Musiał szybko dorosnąć i usamodzielnić. Szczęście odnalazł w muzyce. Swoje pierwsze nagrania publikował w internecie, powoli budując swoja karierę. Prawdziwy przełom nastąpił w 2013 roku, po wydaniu debiutanckiego singla „Biegnijmy”, który spotkał się z pozytywnym odbiorem, a Dawid zyskał spore grono fanów. Obecnie muzyk ma na koncie 8 albumów studyjnych, co świadczy o jego niezwykłej sile przebicia i prawdziwej pasji.
Kwiatkowski nie jest katolikiem
Dawid Kwiatkowski dorastał jako wyznawca kościoła katolickiego, jednak nie do końca odpowiadała mu forma praktykowania wiary w tej tradycji. Nie czuł się dobrze podczas spowiedzi, nie rozumiejąc, dlaczego powinien mówić głośno o swoich grzechach. W jednym z wywiadów dla „Pomponika” powiedział o tym wprost:
Nie rozumiem, dlaczego mam się spowiadać przez pośrednika. Ja sobie rozmawiam z Bogiem sam, kiedy leżę sobie w łóżku. Takie niuanse mi nie pasowały. U nas w Kościele czegoś takiego nie ma, nie ma spowiedzi, każdy sobie rozmawia z Bogiem, jak chce
Jeszcze w dzieciństwie, rówieśnicy pokazali mu, że z Bogiem można rozmawiać w inny sposób - tak poznał kościół protestancki. W wieku 15 lat dokonał konwersji i tak, od tamtej por, jest jego wiernym wyznawcą.
Muzyk zabiera znajomych do kościoła. Niektórzy płaczą
Po przeprowadzce do Warszawy Kwiatkowski szukał kościoła odpowiadającego jego duchowym potrzebom i trafił do Life Church Warsaw. Opisał atmosferę nabożeństw w rozmowie z Plejadą:
Cały czas przepraszamy za swoje grzechy. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. I tak dzieje się co niedzielę. W naszym kościele również mamy świadomość tego, że błądzimy, ale koncentrujemy się na radości, która wynika z obcowania z Bogiem i z tego, że drugi raz nie popełniamy tego samego grzechu. Tańczymy, śpiewamy, gramy muzykę na żywo i rozmawiamy. Jeśli ktoś ma ochotę coś zjeść podczas kazania, może to zrobić. Chodzi o spędzanie czasu z Bogiem, a nie jakieś rytuały. Wszyscy moi znajomi, których zabrałem do naszego kościoła, popłakali się za pierwszym razem
Artysta często zaprasza tam swoich znajomych i przyjaciół, pokazując im, że duchowość może być radosnym, osobistym doświadczeniem.