Spis treści
Historia miłości Anity i Adriana ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia"
Wspólna droga tej pary rozpoczęła się na planie trzeciej edycji programu "Ślub od pierwszego wejrzenia". Anita i Adrian błyskawicznie znaleźli wspólny język w telewizyjnym eksperymencie. W odróżnieniu od wielu innych uczestników formatu, zdecydowali się kontynuować relację po wyłączeniu kamer. Z czasem założyli pełną rodzinę i powitali na świecie dwoje dzieci, syna Jerzego oraz córkę Biankę.
Spokojne życie małżeństwa załamało się w lipcu 2025 roku. Lekarze zdiagnozowali u Adriana glejaka czwartego stopnia, co zapoczątkowało niezwykle ciężkie zmagania z nowotworem. Anita nieustannie trwała u boku chorego męża, relacjonując w mediach społecznościowych przebieg leczenia oraz kolejne etapy terapii. Mężczyzna do ostatnich chwil wierzył w wygraną z chorobą, jednak zmarł 4 września 2026 roku w wieku 39 lat.
Anita Szydłowska-Szymaniak opublikowała wpis po śmierci męża
W dniu 1 listopada wdowa zamieściła na Instagramie pełen emocji wpis, w którym przedstawiła doświadczenie znane wielu rodzinom po utracie bliskiego. Zwróciła uwagę na czas, gdy opadają już emocje związane z uroczystościami pogrzebowymi, a człowiek musi samotnie zmierzyć się z wszechobecną ciszą oraz pustką. Wyjątkowo chwytającym za serce elementem wyznania jest wzmianka o ulubionej koszulce zmarłego. Ten codzienny przedmiot wciąż nosi zapach jego perfum i stanowi bolesne przypomnienie, że mężczyzna jeszcze przed chwilą był obecny w jej życiu.
Poniżej prezentujemy pełną treść wiadomości udostępnionej w uroczystość Wszystkich Świętych.
Na początku jest głośno i tłumnie. Bicie dzwonów, rozdzwaniający się telefon. A później zostaje cisza. Nieproszona, zostawiająca nieznośną pustkę, której nic nie jest w stanie wypełnić.
Powoli zaczyna docierać do głowy, że już nie założysz ulubionej koszulki, która wciąż jeszcze pachnie Twoimi perfumami. Choć czasem twarz próbuje się uśmiechnąć, zamiast tego pojawia się grymas, którego smutne oczy nie potrafią oszukać.
Dziś, w dniu Wszystkich Świętych, każdy płomień znicza to czyjaś historia, czyjaś miłość i czyjaś tęsknota. Za każdym światełkiem kryje się ktoś, kogo bardzo nam brakuje, a kto na zawsze pozostanie częścią naszego życia. W każdej najmniejszej iskierce zapisane są wspomnienia, które wypełniają serca rozbite na milion kawałków.
Mimo bólu jest też ogromna wdzięczność za każdą osobę, która w tym najtrudniejszym czasie choroby była przy nas. Dziękuję.
Adrian bardzo kochał życie i tak bardzo chciał żyć. Wiem, że chciał dla nas wszystkiego, co najlepsze, i nie chciałby oglądać naszych łez. Więc wspomnijmy go takim, jakim był — wesołym, otwartym, ciepłym człowiekiem z wielkim sercem.
Czuję, że jesteś przy nas.
Tęsknimy.
Bohaterka telewizyjnego show otwarcie przyznaje, że odczuwa ogromną tęsknotę za ukochanym. W opublikowanych słowach wyraziła również wdzięczność za wszystkie wspólne chwile oraz wsparcie od osób, które towarzyszyły im w trakcie choroby. Chociaż Adriana zabrakło już fizycznie przy żonie i dzieciach, pamięć o nim będzie wiecznie żywa.