Zniszczono sklepy Rozenek i Andziaks. Policja komentuje. Będą konsekwencje

2026-07-23 14:00

Butiki Małgorzaty Rozenek-Majdan oraz influencerki Andziaks padły celem ataku. Działacze z organizacji Ruch Klimatyczny "Jazda!" wysmarowali witryny sztucznymi fekaliami, rejestrując wszystko na wideo. Skontaktowaliśmy się ze stołeczną policją, która potwierdza podjęcie działań. W sieci nie brakuje głosów potępiających zachowanie "aktywistów", nazywanych wprost wandalami.

Najpierw ofiarą padł zlokalizowany przy ulicy Mokotowskiej w Warszawie butik "Mrs. Drama", należący do Małgorzaty Rozenek-Majdan. Przedstawiciele Ruchu Klimatycznego "Jazda!" oblali szyby wystawowe substancją udającą odchody. Całe zdarzenie nagrali, tłumacząc jednocześnie swoje motywy. Akcji nadali kontrowersyjne hasło: "Elity posrało, czas po sobie posprzątać".

Tym razem zwracamy uwagę na to, jak posrało Małgorzatę Rozenek i Radosława Majdana. (...) Rozenek-Majdan jeszcze promuje ten śmiercionośny dla dzieci konsumpcjonizm poprzez luksusowe sklepy, takie jak ten tutaj, który właśnie obrzuciliśmy sztuczną kupą. Gdzie sprzedaje się tandetę oczywiście w niebotycznych cenach, której produkcja zanieczyszcza wodę, żywność i nasze ciała

– argumentowali uczestnicy zdarzenia.

Sonda
Czy popierasz działania aktywisów ws. Rozenek i Andziaks?

Atak na sklep ze świecami influencerki Andziaks

Aktywiści nie oszczędzili również salonu "Twinkle Candle - Świece Sojowe i Kosmetyki Naturalne", którego właścicielką jest Andziaks. Lokal mieści się przy stołecznej ulicy Grzybowskiej. Na miejscu wywiązała się awantura, po tym jak ktoś poinformował gwiazdę internetu o incydencie. Oburzona celebrytka wykrzykiwała w stronę sprawców pytania o to, jakim prawem niszczą jej mienie.

Jeden ze sprawców, patrząc prosto w obiektyw, rzucił w kierunku Andziaks wulgarne "Wypier***aj jełopie do roboty". Chwilę później przedstawił powody swojego zachowania.

A co ciekawe, tutaj Andziaks na mnie krzyczy, a ja jestem w podobnym wieku, co Andziaks. Kończy 30-tkę, ja mam 30 lat. Oboje pochodzimy z Nysy. Masa nauki w liceum, olimpiady. Teraz pracuję w budżetówce i zarabiam około 7,3 tys. zł. A to już po długim czasie. Wcześniej zarabiałem 5 tys.

– wyznał działacz społeczny.

Sprawą dewastacji zajmuje się warszawska policja

"Super Express" skontaktował się z funkcjonariuszami z komendy przy ul. Wilczej. Z ustaleń tabloidu wynika, że mundurowi otrzymali zawiadomienie tylko o jednym z incydentów.

W tym momencie nie dysponujemy informacjami dotyczącymi zdarzeniem na ul. Mokotowskiej. Ale policja zajmuje się sprawą z ul. Grzybowskiej, a sprawcy będą ścigani zgodnie z art. 51 p.1 kodeksu wykroczeń

– przekazał w rozmowie z "Super Expressem" mł. asp. Jakub Pacyniak.

Wspomniany przepis stanowi: „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”.

Za ten czyn przewidziano karę od 5 do 30 dni aresztu, miesiąc ograniczenia wolności lub grzywnę wynoszącą od 20 zł do 5000 zł (nakładaną m.in. przez policję lub strażników miejskich).

W sieci zawrzało, a komentujący nie kryją oburzenia.

„Granica pomiędzy aktywizmem, a zwykłym chamstwem została przekroczona” – brzmi jedna z opinii.

„Czyli jego problemem jest, że zarabia więcej od niego?” – zastanawia się inny użytkownik Instagrama.

„Wstyd! Jak tak można?!” – dodają oburzeni internauci.

Jak oceniacie zachowanie aktywistów? Podzielcie się swoją opinią w sondzie.

Małgorzata Rozenek-Majdan szczerze o poprawianiu urody. "Moja metamorfoza nie polega na piciu rumianku i bieganiu o 6 rano"