W dniu ślubu Taylor Swift straciła bliską osobę! Przyjaciel gwiazdy zmarł po ciężkiej chorobie

3 lipca Taylor Swift i Travis Kelce wyprawili huczny ślub w samym sercu Nowego Jorku. Jedna z najpopularniejszych piosenkarek świata wyszła za swojego ukochanego sportowca, a ich związkowi kibicował m.in. były nauczyciel i ochroniarz gwiazdy, z którym łączyła ją bliska więź. Niestety, jak przekazała jego rodzina, mężczyzna zmarł tego samego dnia.

Piosenkarka Taylor Swift w błyszczącej sukience poprawia włosy. O stracie bliskiej osoby gwiazdy przeczytasz w Eska.
Autor: Shutterstock

O tym wydarzeniu mówił cały świat. Tłumy gwiazd show-biznesu zjechały w miniony piątek do Nowego Jorku, gdzie w kultowym Madison Square Garden Taylor Swift sformalizowała swój związek z ukochanym Travisem Kelcem. Niestety, tuż po "ślubie roku" media obiegła przykra wiadomość: dokładnie tego samego dnia zmarł bliski piosenkarce nauczyciel i opiekun.

Taylor Swift wzięła huczny ślub. Znanych gości były setki

Choć plotki głoszą, że prywatny ślub odbył się w najbliższym gronie pary już dzień wcześniej, to upalny piątek, 3 lipca, był dniem oficjalnej celebracji. Lista celebryckich gości liczyła setki nazwisk, ale całość przygotowań - w tym koszty, scenografia czy właśnie zaproszone sławy - pozostały w sferze domysłów. Wiemy za to, że ceremonii przewodził znany aktor Adam Sandler, a kreacje dla pary młodej zaprojektował ceniony przedstawiciel Diora. Taylor Swift i Travis Kelce nie tylko wydali miliony dolarów na organizację "ślubu roku" w prestiżowym miejscu, ale również wpłacili spore środki na cele dobroczynne. Osobiście podziękowała im za to chociażby chorująca, 80-letnia Dolly Parton, która w ostatnich miesiącach rzadko pokazywała się publicznie.

Tego samego dnia straciła ważną osobę. Ulubiony nauczyciel artystki zmarł na raka

Mimo wielkiego szczęścia w życiu prywatnym gwiazda musi się teraz zmierzyć z wielką stratą. Jak przekazał brytyjski magazyn "The Telegraph", właśnie 3 lipca zmarł wieloletni przyjaciel Taylor Swift. 69-letni Kirk Schwabe odszedł w wyniku choroby nowotworowej. Po zakończeniu kariery w policji został on nauczycielem prawa karnego w Hendersonville High School w Nashville, gdzie w latach 2004 - 2006 uczęszczała przyszła światowa gwiazda.

Artystka przyznała wielokrotnie w wywiadach, że był on nauczycielem, którego darzyła największą sympatią. W efekcie przyjaźni zatrudniła go potem, gdy jej kariera nabrała szybkiego rozpędu, na stanowisku osobistego ochroniarza. Jeszcze kilka tygodni temu, w rozmowie z tym samym dziennikiem, Schwabe skomentował nadchodzący ślub gwiazdorskiej pary, otwarcie kibicując temu związkowi.

"Ufam w dobry wybór Taylor. Ona wie, co jest dla niej najlepsze" - powiedział.

Rodzina zmarłego przekazała mediom, że do ostatnich chwil był on niezmiernie dumny z osiągnięć piosenkarki, którą opiekował się od czasów nastoletnich przez kolejne lata. Jego żona, Jane, przyznała, że traktował ją jak własne córki, zaś jedna z córek, Sarah, podkreśliła, że Kirk Schwabe całe swoje życie poświęcił trosce o innych.

Sonda
Lubisz Taylor Swift?
Tomasz Schuchardt o "Domu Dobrym" i "Lalce"