Ralph Kamiński szczerze o początkach kariery. Talent show nie chciały go przyjąć

Ralph Kamiński w szczerej rozmowie opowiedział o trudnych początkach swojej kariery muzycznej. Wokalista przyznał, że wielokrotnie odbijał się od drzwi popularnych programów typu talent show, a jurorzy nie chcieli go nawet przesłuchać. Artysta wspomniał również czasy, gdy nie było go stać na bilety na koncerty ulubionych gwiazd.

Ralph Kamiński chciałby już mieć dziecko
Autor: MARCIN GADOMSKI / SUPER EXPRESS

Ralph Kamiński wspomina odrzucenie w talent show. X Factor i Mam Talent go nie chciały

Ralph Kamiński to dziś jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich muzyków, ale jego droga na szczyt wcale nie była prosta. Wokalista wielokrotnie próbował swoich sił w popularnych programach telewizyjnych, jednak jurorzy i organizatorzy castingów nie od razu poznali się na jego talencie. Artysta przyznał, że na początku swojej drogi spotkał się z wieloma odmowami, co było dla niego trudnym doświadczeniem. Przełom nastąpił dopiero po wielu próbach, choć początkowe porażki mocno zapadły mu w pamięć.

Mój pierwszy raz talent show był bardzo taki, no, traumatyczny, ponieważ żadne talent show bardzo mnie nie chciało. Ja pamiętam, jak próbowałem dostać się w ogóle do Mam Talent na początku i żaden pre-casting mnie w ogóle nie chciał. Nic, nic, nic. Później do X Factor tak samo. Pierwsza edycja w ogóle mnie nie chcieli. Przepadłem w pre-castingu, czyli nawet mnie komisja nie zobaczyła i dopiero za drugim razem dostałem się do tego talent show X Factor – powiedział Ralph Kamiński.

Muzyczny idol Ralpha Kamińskiego i brak pieniędzy na koncerty. Kogo podziwiał wokalista?

Zanim Ralph Kamiński sam zaczął wyprzedawać największe sale koncertowe w Polsce, podziwiał innych twórców. Jego pierwszym wielkim idolem był Kuba Molenda z zespołu LO27, którego plakaty z popularnych pism dla młodzieży wisiały w jego pokoju. Choć marzył o zobaczeniu występów na żywo, sytuacja finansowa jego rodziny nie pozwalała na takie wyjazdy. Muzyk przyznał, że przez długi czas nie mógł sobie pozwolić na kupno biletu na festiwal czy koncert ulubionej artystki, jaką była Kayah.

Oj, ja bardzo późno zacząłem chodzić tak naprawdę na koncerty. Może nie przypomnę sobie takiego pierwszego, pierwszego razu takiego pełnoprawnego koncertu, ale pamiętam, że pierwszy raz taki bilet kupiłem prawilnie na festiwal i to dosyć niedawno, bo w 2015 roku albo 2014 na jeden dzień Open'er Festival, bo był Tom Odell też między innymi, nie było mnie po prostu stać kupować bilety na koncerty. Nie miałem na to. Marzyłem na przykład iść na Kayah, jak wydała płytę Skała i to naprawdę dla mnie to był bardzo duży wydatek – wspomniał artysta w wywiadzie dla Radia Eska.

Dla młodego chłopaka z Jasła wyjazd na duży festiwal był ogromnym wydatkiem, na który musiał długo zbierać fundusze. Dzisiaj sam występuje na największych scenach, ale wciąż pamięta, jak ważne jest docenianie możliwości udziału w takich wydarzeniach. Wspominał również o smutku, jaki czuje, gdy fani tracą pieniądze na odwołane imprezy, bo wie, ile wysiłku kosztuje odłożenie gotówki na bilet.

Ralph Kamiński o stresie na planie filmu Akademia Pana Kleksa i sukcesie na Fryderykach

Kariera Ralpha Kamińskiego to nie tylko muzyka, ale również występy przed kamerą. Wokalista pojawił się w nowej wersji filmu "Akademia Pana Kleksa", co było dla niego ogromnym wyzwaniem. Praca na wielkim planie filmowym obok zawodowych aktorów wiązała się z dużym stresem i koniecznością przełamania własnych barier. Równolegle artysta odnosił sukcesy w branży muzycznej, choć na uznanie krytyków musiał czekać dość długo. Mimo braku nominacji za debiut, ostatecznie udało mu się zdobyć prestiżową statuetkę Fryderyka dla artysty roku.

To było bardzo wzruszające dla mnie. Tym bardziej, że ja w ogóle po pierwszej swojej płycie, która była niewątpliwym sukcesem, nie zostałem zauważony przez branżę. Nawet nie zostałem nominowany do debiutu. Nigdy nie nominowano mnie jako debiut. [...] I wydawało mi się, że na drugiej płycie, no to już jak się pojawiły tam trzy nominacje czy dwie, dostanę tego Fryderyka, no nie dostałem i dopiero przy albumie Kora dostałem, to było dla mnie szokujące, zostałem Artystą Roku. Byłem w szoku widząc m.in. Matę, że ja jestem Artystą Roku – wyjaśnił wokalista.

Wpadki koncertowe Ralpha Kamińskiego. Jak artysta radzi sobie z błędami na scenie?

Występy na żywo zawsze wiążą się z ryzykiem nieprzewidzianych sytuacji, o czym Ralph Kamiński przekonał się wielokrotnie. Na początku kariery każda usterka techniczna czy błąd w oświetleniu potrafiły wytrącić go z równowagi i zepsuć nastrój na cały wieczór. Artysta nie miał wtedy własnego sztabu ludzi odpowiedzialnych za dźwięk i światła, co dodatkowo utrudniało sprawne przeprowadzenie koncertu.

Tych wpadek to było bardzo dużo, szczególnie na pierwszej trasie, ponieważ ja nie miałem ani swojego świetlika, ani tak naprawdę swojego dźwiękowca. [...] Pamiętam, jak graliśmy jeden z pierwszych koncertów trasy i mieliśmy takie swoje przedłużacze, którymi włączaliśmy sami lampki na scenie, żeby mieć je w dobrym miejscu włączone. I pamiętam, że support, który przed nami grał, ktoś nam to rozłączył, więc to była taka wpadka, która wyprowadziła mnie z równowagi – przyznał Ralph Kamiński.

Obecnie artysta podkreśla, że nabrał już dystansu do takich zdarzeń. Nawet jeśli coś nie pójdzie zgodnie z planem, jak awaria komputera czy pomyłka w układzie tanecznym, stara się ratować sytuację do samego końca. Doświadczenie pozwoliło mu zrozumieć, że błędy są nieodłączną częścią pracy na estradzie i nie powinny rzutować na jakość całego występu dla fanów.

Ralph Kamiński pokazał zdjęcie z czasów studenckich. Nie uwierzycie, z kim pozuje!