Zwycięstwo Korony nad Widzewem. Co z serią kieleckiego zespołu?

Piłkarze Korony Kielce odnieśli pierwsze zwycięstwo w obecnym sezonie Ekstraklasy, pokonując na wyjeździe Widzew Łódź 2:1. Drużyna pod wodzą Jacka Zielińskiego przedłużyła zwycięską serię nad tym rywalem do sześciu spotkań. Zdaniem szkoleniowca Korony, o serii z Widzewem będą powstawać prace doktorskie.

Zwycięstwo Korony nad Wid.jpg
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Noga piłkarza kopiącego brązową piłkę retro na mokrej trawie stadionu.

Zwycięstwo Korony odwraca losy meczu w Łodzi

Korona Kielce odniosła pierwsze zwycięstwo w obecnym sezonie Ekstraklasy, wygrywając z Widzewem Łódź 2:1. Z kolei dla gospodarzy była to pierwsza porażka w tegorocznych rozgrywkach. Początek spotkania należał do łodzian, którzy w 8. minucie wyszli na prowadzenie po bramce Steve'a Kapuadiego. Sytuacja zmieniła się jednak w 22. i 26. minucie, kiedy to Niemiec Morgan Fassbender zdobył dwa gole dla kieleckiego zespołu, odwracając losy rywalizacji.

Jacek Zieliński, trener Korony, przyznał, że początek meczu był trudny, a jego drużyna dała się zaskoczyć po stałym fragmencie gry. W drugiej połowie kielczanie mieli szanse na zamknięcie spotkania, ale skuteczność Bartka Drągowskiego w bramce Widzewa utrzymała gospodarzy w grze. Ostatecznie, mimo nerwowej końcówki, Korona zdołała dowieźć korzystny wynik do końca.

"Zdawaliśmy sobie sprawę, że przyjeżdżamy na bardzo trudny teren. Wydawało się, że do jaskini lwa, po wygranej Widzewa w Białymstoku. Im dłużej trwał mecz, tym wyglądało to korzystniej dla nas. Początek był do zapomnienia, bo daliśmy się zaskoczyć po stałym fragmencie gry i kilka razy było nerwowo. W drugiej połowie mogliśmy zamknąć mecz, ale Bartek Drągowski utrzymał Widzew przy życiu w kilku sytuacjach. W samej końcówce znów było bardzo nerwowo, ale udało nam się to wytrzymać" – podsumował szkoleniowiec Kielczan.

Czy zwycięska seria Korony z Widzewem doczeka się analiz naukowych?

Kielecki zespół po raz kolejny okazał się niezwykle wymagającym przeciwnikiem dla łodzian. Sobotnie spotkanie było szóstym z rzędu zwycięstwem Korony nad Widzewem. Wszystkie te wygrane zostały odniesione, gdy trenerem drużyny z województwa świętokrzyskiego był Jacek Zieliński. Szkoleniowiec stwierdził z przymrużeniem oka, że o tym niezwykłym paśmie sukcesów powstaną kiedyś prace doktorskie.

Aleksandar Vuković, trener Widzewa, ocenił z kolei, że jego zespół zamiast postępu, wykonał krok w tył. Według serbskiego szkoleniowca, bardzo dobre pierwsze 20 minut nie wystarczyło do odniesienia zwycięstwa, a przeciwnik skutecznie wykorzystał fragmenty dekoncentracji i nerwową grę gospodarzy po utracie prowadzenia. Kolejne spotkanie obu drużyn odbędzie się we wrześniu w Pucharze Polski.

"Będzie się na ten temat pisać prace doktorskie. W ciągu dwóch lat jako trener Korony wygrałem z Widzewem sześć razy. To jest dobry wynik, ale dla nas na Widzewie liga się nie kończy. Niech będzie, że mamy patent na zespół z Łodzi, ale ten mecz przeszedł już do historii i czekają nas kolejne" – zaznaczył.

"Pierwsze 20 minut było w naszym wykonaniu na najlepszym poziomie w tym sezonie, ale to było za mało. Szczególnie, że pierwszy moment przeciwnika, który musiał nastąpić, kończy się dwoma bramkami po stałych fragmentach gry. Za łatwo straciliśmy prowadzenie, co poskutkowało złymi momentami i nerwową grą. Na początku drugiej połowy stworzyliśmy jedną-dwie sytuacje, ale przez to, że się otworzyliśmy, Korona też miała swoje okazje bramkowe" – powiedział Serb.

Rolki