Poruszające sceny na pogrzebie Andrzeja Beya-Zaborskiego. Przy urnie pojawił się wyjątkowy detal

2026-08-18 13:36

Uroczystości żałobne Andrzeja Beya-Zaborskiego wyróżniały się wyjątkowymi i symbolicznymi akcentami. Miejsce spoczynku artysty ozdobiły rekwizyty nawiązujące do jego dawnych zainteresowań z lat młodzieńczych. Tuż obok prochów zmarłego umiejscowiono pojedynczy kwiat w czerwonym kolorze oraz pałeczki perkusyjne. W ten nietypowy sposób oddano szacunek wybitnemu aktorowi, którego ogólnopolska publiczność zapamiętała głównie z kultowej roli komendanta w przebojowym cyklu filmowym "U Pana Boga...".

Pogrzeb Andrzeja Beya-Zaborskiego w Białymstoku. Wyjątkowe pożegnanie komendanta

Ceremonia ostatniego pożegnania Andrzeja Beya-Zaborskiego miała miejsce w Białymstoku we wtorek, 18 sierpnia 2026 roku. Ceniony twórca odszedł w wieku 75 lat, a jego stratę opłakuje rodzina, środowisko artystyczne oraz wierni fani. Uczestnicy żałobnego wydarzenia od razu zauważyli nietypowe przedmioty złożone tuż przy urnie z prochami. Pojawiły się tam instrumenty perkusyjne, które stanowiły bezpośrednie odniesienie do wielkiego zamiłowania zmarłego jeszcze z okresu przed rozpoczęciem profesjonalnej kariery w teatrze i filmie.

Zobacz też: Nie żyje Andrzej Beya-Zaborski. Aktor znany z "U Pana Boga za piecem" miał 75 lat

Wzruszająca laudacja dla Andrzeja Beya-Zaborskiego. Wspomniano cykl "U Pana Boga..."

Zmarły artysta spędził prawie czterdzieści lat na deskach Białostockiego Teatru Lalek, gdzie realizował swoje zawodowe ambicje. Prawdziwą sławę w całym kraju zagwarantowało mu jednak wcielenie się w postać komendanta Henryka w filmach reżyserowanych przez Jacka Bromskiego. Widzowie pokochali jego wyjątkową kreację w produkcjach takich jak "U Pana Boga za piecem", "U Pana Boga w ogródku", "U Pana Boga za miedzą" i na koniec "U Pana Boga w Królowym Moście", dzięki czemu na zawsze pozostanie w sercach kinomanów.

Uroczystości żałobne zorganizowano w stolicy Podlasia. O godzinie 10.30 w kaplicy Cmentarza Farnego przy ulicy Raginisa w Białymstoku odprawiono mszę, w której wzięli udział członkowie rodziny, dobrzy znajomi i przedstawiciele lokalnego świata kultury. Przed rozpoczęciem ceremonii najbliżsi zmarłego zaapelowali do wszystkich zgromadzonych o rezygnację z zakupu wieńców. W zamian poproszono o wsparcie finansowe dla Fundacji "Pomóż Im", zajmującej się prowadzeniem dziecięcego hospicjum.

Zobacz też: Zanim Andrzej Beya-Zaborski został aktorem, grał na perkusji. Muzyka była jego pierwszą miłością

Największą uwagę osób zgromadzonych w kaplicy przyciągały detale ustawione wokół miejsca spoczynku 75-latka. Drewniane pałeczki perkusyjne stanowiły hołd dla wczesnych lat życia twórcy, kiedy muzyka odgrywała kluczową rolę w jego codzienności, na długo przed wyborem aktorskiej ścieżki. Dopełnieniem tej kompozycji był osamotniony, czerwony kwiat róży. Taka symboliczna oprawa idealnie spięła klamrą rozmaite okresy działalności zmarłego, łącząc młodzieńcze fascynacje dźwiękiem, bogatą historię sceniczną i ostateczny moment pożegnania.

Żałobnicy chętnie wracali pamięcią do najpiękniejszych chwil spędzonych ze słynnym aktorem. Oficjalne mowy pogrzebowe koncentrowały się na bogatym dorobku scenicznym oraz niezwykłym usposobieniu gwiazdora, co w połączeniu z jego wybitnymi kreacjami filmowymi przez lata zjednywało mu ogromną rzeszę oddanych fanów.

Niezwykłe poruszenie wśród gości wywołało przemówienie, które wygłosił prof. Wiesław Czołpiński. Podsumowując swoją laudację, zdecydował się na bezpośrednie odwołanie do słynnej komediowej kreacji zmarłego artysty, kwitując jego odejście słowami: „Jest już u Pana Boga w ogródku". Warto zaznaczyć, że w tłumie uczestniczącym w ostatnim pożegnaniu znalazł się również Jacek Bromski, twórca kultowego cyklu filmowego z udziałem zasłużonego gwiazdora.

Sonda
Czy wierzysz w życie po śmierci?
Jubileuszowa gala Komitetu Powązkowskiego. Cmentarne anegdoty kwestujących gwiazd. Niezapomniani

Rolki