Tajemnica ostatnich dni Jana Frycza. Przyjaciel wyznaje: "Wiedziałem, że sytuacja może być poważna"

Środowisko artystyczne pogrążyło się w żałobie po śmierci Jana Frycza. Aktora wspominają koledzy z branży, a także bliscy, którzy mieli okazję poznać go od strony prywatnej. Do tego grona należał Łukasz Maciejewski, krytyk filmowy. Ich znajomość trwała kilkadziesiąt lat i przerodziła się w głęboką przyjaźń. W osobistym wpisie Maciejewski opowiedział o ich ostatnich rozmowach.

Ostatnia rozmowa Jana Frycza z przyjacielem. Padły słowa o "wielkim odliczaniu"

Smutną wiadomość o śmierci Jana Frycza przekazał warszawski Teatr Narodowy. Artysta był jednym z najbardziej cenionych twórców w Polsce, a jego kariera trwała blisko pięćdziesiąt lat. Do najważniejszych produkcji w jego dorobku należą role w takich dziełach jak "Wielka woda", "Pornografia", "Ślepnąc od świateł", "Chłopaki nie płaczą" czy "Pręgi". Za osiągnięciami aktora stał gigantyczny talent i pracowitość. Frycz unikał rozgłosu, niezwykle rzadko pojawiał się w mediach. Łukasz Maciejewski podkreśla, że to właśnie dystans do blichtru show-biznesu był znakiem rozpoznawczym zmarłego gwiazdora.

Zobacz też: Poruszający gest Matyldy Damięckiej po śmierci Jana Frycza. Wystarczyła jedna grafika

Jan Frycz był ciężko chory, ale milczał. Teraz jego przyjaciel ujawnił szczegóły

Historia przyjaźni Jana Frycza i Łukasza Maciejewskiego sięga czasów zdjęć do filmu Kazimierza Kutza "Sława i chwała". Maciejewski studiował wówczas filmoznawstwo i pisał teksty dla "Dziennika Polskiego". Zależało mu na wywiadzie, dlatego uzbrojony w dyktafon zagadnął aktora.

Sonda
Cenisz aktorstwo Jana Frycza?

Szybko okazało się, że to spotkanie nie zakończy się na zwykłym wywiadzie. Jak wspomina Maciejewski, obaj poczuli chemię i od razu wiedzieli, że przed nimi długa znajomość. Przez kolejne lata krytyk miał okazję poznać Frycza nie tylko w jego zawodowym, ale i osobistym wcieleniu. Maciejewski nie krył podziwu dla talentu aktora, a szczególne wrażenie zrobiły na nim jego występy w spektaklach Krystiana Lupy.

Maciejewski był zachwycony jego barwą głosu, urodą, intelektem i sceniczną wrażliwością. Krytyk mógł z bliska obserwować, jak rozwijała się aktorska ścieżka Frycza. Równocześnie podkreśla, że jego przyjaciel nigdy nie dążył do sławy i bycia w centrum uwagi.

Aktor żył w swoim rytmie i pielęgnował własne zainteresowania. Jak relacjonował jego bliski znajomy, w wolnych chwilach zajmował się modelarstwem, budując modele statków, czy puszczając latawce. Medialny zgiełk nie był mu do szczęścia potrzebny. Panowie regularnie się kontaktowali. Wspólnie spacerowali po krakowskich Błoniach, a także spędzali czas na krótszych i dłuższych rozmowach przez telefon.

Najsmutniejsze fragmenty wspomnień dotyczą jednak ostatnich miesięcy życia zmarłego. Maciejewski był świadomy, że aktor zmaga się z problemami zdrowotnymi, ale Frycz nie chciał o tym mówić. Krytyk zaczął się martwić, gdy dotarła do niego informacja, że jego przyjaciel nie zjawił się na próbach do spektaklu "Oresteja". Wiedział, że sytuacja może być poważna. Usiłował się z nim skontaktować, ale telefony często milczały.

Zobacz też: Olga Frycz pożegnała zmarłego ojca. Nie zawsze mieli dobre relacje. "Ostatnie lata były piękne"

Krytyk przytoczył też jedną z ich ostatnich konwersacji, która wyjątkowo mocno zapadła mu w pamięć. Frycz podzielił się wtedy swoimi przemyśleniami o wewnętrznej przemianie, która w nim zaszła.

Aktor zdobył się na szczere wyznanie i stwierdził, że odczuwa ogromną wdzięczność za każdy dzień i dotychczasowe życie. Te słowa brzmią dziś niezwykle poruszająco. Aktor zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji. Co istotne – z opowieści Maciejewskiego wynika, że Frycz przestał odczuwać strach, który wcześniej mu towarzyszył.

Po moich urodzinach, w marcu, urodzinach z Janka udziałem, zadzwonił do mnie i powiedział coś, co właśnie sobie przypomniałem: "Łukaszu, ja się zmieniłem. Ja już wiem, że trzeba być wdzięcznym. I jestem wdzięczny za wszystko, za każdy dzień. Że było tak różnie w moim życiu, ale w końcu odnalazłem spokój. Jestem spokojny. Wiem, że trwa wielkie odliczanie. Ale czuję spokój, jakiego nigdy wcześniej nie zaznałem". Jan Frycz był dla mnie kimś ważniejszym niż praca, niż zawód, niż satysfakcje zawodowe. Był przyjacielem. Na taką przyjaźń trzeba sobie zasłużyć - czytamy na profilu Łukasza Maciejewskiego.

Nie żyje Jan Frycz. Wybitny aktor miał 72 lata i pracował do ostatnich chwil

Rolki