Spis treści
Odejście Edwarda Linde-Lubaszenki to moment, w którym polska kultura straciła cząstkę swojej duszy. Jego filmografia to gotowy scenariusz na historię sukcesu, a charakterystyczna barwa głosu i umiejętność wcielania się w skrajnie różne postacie pozostaną w pamięci widzów na zawsze. Ostatni akt tej historii rozegrał się we wtorek, 24 lutego. Uroczystości rozpoczęły się w Kościele Środowisk Twórczych, a następnie artysta spocznie na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.
Droga do wielkiego ekranu. Niezwykła historia aktora
Urodzony w 1939 roku w Białymstoku artysta nie od razu planował karierę w blasku fleszy – początkowo studiował medycynę. Na szczęście dla kinomanów, na początku lat 60. postawił na aktorstwo, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Choć zaczynał na deskach teatru i tam zdobywał pierwsze uznanie, to wielki ekran przyniósł mu status gwiazdy. Widzowie pokochali go za role w kultowych produkcjach takich jak „Psy”, „Lista Schindlera” czy „Chłopaki nie płaczą”. Nie ograniczał się tylko do grania; pisał scenariusze i reżyserował, udowadniając swój wszechstronny talent. W 2024 roku jego zasługi doceniono Złotym Krzyżem Gloria Artis. O śmierci legendy, która nastąpiła 8 lutego, poinformował świat jego syn, Olaf Lubaszenko, który z powodzeniem kontynuuje rodzinną tradycję.
ZOBACZ TEŻ: Nie żyje Edward Linde‑Lubaszenko. W Szczecinie pozostanie po nim kultowy „szef wszystkich szefów”
Edward Linde-Lubaszenko pożegnany w Warszawie. Na pogrzebie zjawiło się wiele osób
Uroczystości pogrzebowe zaplanowano na godzinę 11:00 w Kościele Środowisk Twórczych przy stołecznym Placu Teatralnym. Następnie trumna z ciałem wybitnego aktora zostanie odprowadzona na Powązki Wojskowe. Widok trumny z ciałem legendy polskiego aktorstwa był niezwykle poruszający dla wszystkich zgromadzonych. W ostatniej drodze towarzyszyli mu najbliżsi, oddani przyjaciele oraz liczne grono kolegów po fachu. To było pożegnanie godne mistrza, pełne zadumy i szacunku dla jego wieloletniej pracy twórczej.