Przeglądając komentarze pod najnowszym postem Anny Lewandowskiej, trudno nie złapać się za głowę. Niby mamy 2026 rok, a dla ludzi wciąż szokujące zdaje się, że kobieta pozostająca w związku małżeńskim może mieć swoje plany i pasje, niezależnie od zobowiązań zawodowych własnego męża. Lewandowskiej dostało się bowiem za udział w koncercie Bad Bunny'ego na PGE Narodowym w Warszawie. No bo jak żona Roberta Lewandowskiego śmiała bawić się pod sceną na show jednego z najpopularniejszych piosenkarzy na świecie, kiedy jej mąż rozpoczynał akurat kolejny etap swojej kariery zawodowej w Chicago?
Burza wokół Lewandowskich
O Lewandowskich jest ostatnio bardzo głośno. Na początku lipca trenerka fitness opublikowała na Instagramie wpis, w którym podzieliła się z odbiorcami swoimi obawami dotyczącymi przeprowadzki z Barcelony do Chicago.
Przed nami ogromna zmiana czyli przeprowadzka do Chicago. I choć powinnam pisać o ekscytacji, to dziś chcę Wam powiedzieć jedno: cholernie się boję. Ostatnie tygodnie to dla mnie rollercoaster skrajnych emocji. Barcelona stała się moim domem. Moim bezpiecznym miejscem, które pokochałam całym sercem. Myśl o tym, że znowu muszę się spakować, zostawić to, co zbudowałam, i zacząć trochę od nowa, po prostu mnie przeraża - napisała.
Wpis spotkał się z mieszanym odbiorem. Annie, która przyznała, że po ludzku boi się kolejnego etapu w swoim życiu, zarzucono oderwanie od rzeczywistości. W końcu razem z Robertem mają mnóstwo pieniędzy. Tak jakby majątek był lekarstwem na wszystko. Teraz 37-latce dostało się za udział w show Bad Bunny'ego.
Robert Lewandowski broni żony
Anna Lewandowska znalazła się w ogniu krytyki za udział w koncercie Bad Bunny'ego. Zdaniem internautów, z naciskiem na kibiców piłki nożnej, powinna w tym czasie wspierać męża w Chicago.
Ważne, że Robert sam w Chicago na prezentacji w nowym klubie; Świetnie że wspierasz męża gdy zaczyna pracę w nowym klubie; Super, że może Pani odreagować tę stresująca sytuacje z przeprowadzką podczas gdy Robert spędza samotnie pierwsze dni w nowym domu; Trzeba nie mieć wstydu, zostawić męża w ważnym dla niego dniu żeby iść na ten sam koncert po raz trzeci i jeszcze się tym chwalić - czytamy.
Warto zauważyć, że autorami wszystkich zacytowanych komentarzy są mężczyźni. Krytyka dotarła do samego Lewandowskiego, który postanowił skomentować post żony, stając w jej obronie.
Spokojnie, Moja największa fanka kibicuje mi z każdego miejsca na ziemi – czasem z trybun, czasem przed telewizorem w drodze na koncert, bo sama ma mnóstwo pracy. Dumny z niej jak zawsze! Wytańczyłaś się za nas dwoje! - napisał.
Myślicie, że przemówi do rozsądku swoim fanom, posiadającym własną wizję jego małżeństwa?