Nie żyje Tim Curry. Gwiazdor hitu "Kevin sam w Nowym Jorku"! Miał 80 lat

2026-08-26 18:22

Smutne informacje ze świata kinematografii. Nie żyje legendarny Tim Curry, który zyskał olbrzymią popularność po udziale m.in. w uwielbianym hicie "Kevin sam w Nowym Jorku". Portal TMZ przekazał, że gwiazdor zmarł późnym wieczorem we wtorek, 25 sierpnia 2026 roku. Odszedł w swoim domu w Los Angeles. Miał 80 lat.

Uśmiechnięty aktor Tim Curry w marynarce na tle plakatu. O śmierci gwiazdy filmu Kevin sam w Nowym Jorku przeczytasz na Eska.
Autor: Featureflash Photo Agency/ Shutterstock

Jak donoszą źródła z serwisu TMZ, Tim Curry od przeszło dziesięciu lat zmagał się z ciężką chorobą. O godzinie 23.11 we wtorek, 25 sierpnia 2026 roku, wezwano do jego posiadłości odpowiednie służby. Policja wyklucza udział osób trzecich w zdarzeniu, które doprowadziło do zgonu artysty.

Wielkie role Tima Curry'ego

Tim Curry zadebiutował na przełomie lat 60. i 70., jednak prawdziwy przełom w jego karierze przyniósł udział w filmie "Rocky Horror Picture Show", gdzie zagrał ekscentrycznego doktora Frank-N-Furtera.

Czytaj też: Dolly Parton i Carl Dean. Wielka miłość z bolesną tajemnicą w tle. Przeszli razem przez wszystko

Widzowie z pewnością pamiętają go również z mrożącej krew w żyłach roli klauna Pennywise'a w adaptacji książki Stephena Kinga "To" z 1990 roku. Curry wcielił się też w postać pana Hectora w komedii "Kevin sam w Nowym Jorku". Jego bogata filmografia obejmuje też takie produkcje jak "Annie", "Polowanie na Czerwony Październik", "Wyspa skarbów Muppetów", "Rodzina Addamsów" i "Straszny film 2".

Udar wyłączył Curry'ego z życia zawodowego

Mimo kłopotów zdrowotnych, aktor starał się być aktywny przez większość swojego życia. W 2012 roku Tim Curry doznał rozległego udaru mózgu, który wymusił przeprowadzenie poważnej operacji. W 2025 roku, podczas premiery swojej autobiograficznej książki "Vagabond", Curry wyznał, że nadal nie odzyskał władzy w nogach.

Tim Curry zmarł w wieku 80 lat.

Zobacz też: Na co zmarła Dolly Parton? Ujawniono przyczynę śmierci ikony muzyki country

Nie żyje Jan Frycz. Wybitny aktor miał 72 lata i pracował do ostatnich chwil

Rolki