Trudna sytuacja po porażce z GKS Katowice
W 5. kolejce PKO BP Ekstraklasy Wisła Płock poniosła dotkliwą porażkę 0:5 z GKS Katowice, co skutkowało spadkiem zespołu na 15. miejsce w tabeli. Tak wysoka przegrana spotkała się z ostrą krytyką ze strony płockich kibiców. Trener Adam Majewski uważa jednak, że wynik nie odzwierciedla w pełni przebiegu spotkania.
Szkoleniowiec zaznacza, że początek meczu w Katowicach był obiecujący, a zespół kontrolował grę do momentu utraty pierwszej bramki. Pomimo stworzenia wielu sytuacji i oddania ponad 20 strzałów oraz wywalczenia 11 rzutów rożnych, zawiodła skuteczność, z którą drużyna zmagała się również w poprzednich spotkaniach z Wisłą Kraków i Widzewem Łódź.
„Wielka szkoda, bo dobrze rozpoczęliśmy to spotkanie i tak było do momentu straty bramki. Kontrolowaliśmy przebieg gry, mieliśmy swoje sytuacje, ale niestety ich nie wykorzystaliśmy i myślę, że tu jest nasz problem. Bo choć robimy dobre wrażenie, stwarzamy sytuacje, to efekt mizerny. Cały czas musimy pracować przede wszystkim nad skutecznością. Bo taka była nasza gra nie tylko w tym spotkaniu z GKS w Katowicach, również z Wisłą w Krakowie i z Widzewem Łódź na naszym stadionie. W każdym meczu stwarzamy sytuacje. W Katowicach przeciwnik oddał pierwszy celny, piękny, w samo okienko strzał i to była bramka. Strata gola wszystko zmienia” - tłumaczy trener Wisły Płock.
Czy będzie rehabilitacja z Koroną Kielce?
W dotychczasowych czterech spotkaniach bieżącego sezonu (jeden mecz pozostaje zaległy) Wisła Płock zgromadziła na swoim koncie 4 punkty. Adam Majewski podkreśla, że poziom rozgrywek jest obecnie bardzo wyrównany i nie ma łatwych rywali, a nadchodzący mecz z Koroną Kielce będzie dużym wyzwaniem.
Na domiar złego przed meczem w Katowicach pojawiły się problemy kadrowe związane z kontuzjami kluczowych zawodników, w tym lidera zespołu, Daniego Pacheco. Trener ma jednak nadzieję na mniejszą liczbę niespodzianek przed piątkowym starciem, które zainauguruje zmagania w 6. kolejce o godzinie 18:00 na ORLEN Stadionie.
„Przed sezonem wielu mówiło, że z powodu trudnego terminarza w tym momencie będziemy mieli zero na koncie. Mamy cztery punkty, gdybyśmy wszystkie mecze zremisowali, też mielibyśmy cztery. Nikt nie lubi przegrywać. Na pewno jest sportowa złość w naszych zawodnikach, bo czuli, że mogło być inaczej, ale stało się jak się stało i do tego już nie chcemy wracać” - zapewnił Adam Majewski.