Spis treści
Tragiczne informacje o odejściu wybitnego dziennikarza stacji TVN przekazał jako pierwszy w sieci ksiądz Kazimierz Sowa. Duchowny w emocjonalnym wpisie w social mediach zwrócił uwagę na jego charakter i wrodzony profesjonalizm dziennikarski.
Stacja TVN24 w oficjalnym komunikacie potwierdziła doniesienia o śmierci swojej gwiazdy, emitując przy okazji czarno-białe zdjęcie zmarłego. Wiadomość tę na żywo przeczytał wyraźnie poruszony Tomasz Sianecki. Następnie na wizji zapanowała wzruszająca minuta ciszy w hołdzie Morozowskiemu.
Czytaj także: Nie żyje legendarny dziennikarz muzyczny. To on był współzałożycielem "Tylko/Teraz Rocka"
Odszedł Andrzej Morozowski. Mądry i uczciwy człowiek, świetny dziennikarz, znakomity kolega. Andrzeju! Będzie cię tu brakowało!
Gospodarz "Tak jest" miał przerwę zdrowotną
Od ponad 20 lat widzowie czołowej polskiej telewizji informacyjnej kojarzyli jego twarz. Andrzej Morozowski na antenie TVN24 bez owijania w bawełnę rozkładał na czynniki pierwsze bieżące wydarzenia polityczne w programie "Tak jest". Był jednym z najważniejszych komentatorów krajowej sceny politycznej.
Fani dziennikarza najedli się sporo strachu, gdy w pewnym momencie całkowicie przestał pojawiać się przed kamerami na długie miesiące. Stacja początkowo mocno chroniła prywatność zmarłego i nie ujawniała powodów nieobecności na wizji. Po swoim wielkim powrocie to właśnie Morozowski postanowił przerwać milczenie i zdobył się na odważne wyznanie o problemach zdrowotnych.
Przez ponad pół roku nie było mnie na antenie TVN24, ponieważ walczyłem z nowotworem. Teraz stan zdrowia pozwala mi na prowadzenie programu w niepełnym wymiarze, ale będę starał się spotykać z państwem jak najczęściej
Tak wówczas podsumował swoją nieobecność dziennikarz. Gwiazdor TVN24 nigdy nie ujawnił wprost, o jaki dokładnie rodzaj raka chodzi. Nie ukrywał przy tym, że wyczerpujący proces leczenia i osłabiony organizm zmusiły go do wyhamowania tempa w życiu zawodowym.
Kariera Andrzeja Morozowskiego w mediach
Trudno w Polsce o drugiego tak rozpoznawalnego i cenionego dziennikarza zajmującego się polityką. Co ciekawe, na początku swojej zawodowej ścieżki pracował w redakcji Radia Zet. Miał też krótki epizod w Telewizji Polskiej, gdzie na co dzień przygotowywał krótkie materiały dla sejmowych wydań popularnego "Teleexpressu".
Drogi dziennikarza ze stacją z Wiertniczej skrzyżowały się dokładnie w 2001 roku. Od tamtej pory zasiadał w fotelu gospodarza wielu znakomitych produkcji. Do najważniejszych z nich należą m.in. "Skaner polityczny", "Bohater tygodnia", "Studio 24", "Kuluary", "Rozmowa bardzo polityczna", a także format "Tak jest".
Bez wątpienia milowym krokiem w karierze publicysty był kultowy już program "Teraz my!". Na przestrzeni lat 2005-2010 z wielkim sukcesem prowadził ten talk-show z równie popularnym dziennikarzem śledczym - Tomaszem Sekielskim. Wspólnie stanowili znakomity duet i wielokrotnie sprawiali, że rozmowy z politykami i kontrowersyjne tematy stawały się przyczynkiem do ogólnopolskiej dyskusji publicznej w kraju nad Wisłą.
Zanim Morozowski trafił na szklany ekran, czynnie interesował się polską polityką. Podczas historycznych wyborów czerwcowych w 1989 roku pełnił prestiżową funkcję męża zaufania, a w późniejszych latach był blisko związany z Obywatelskim Klubem Parlamentarnym.
Jego edukacja była bardzo nietypowa jak na dziennikarza telewizyjnego. Z wykształcenia ukończył Wydział Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej. Zmarły dziennikarz miał na koncie również mniejsze role filmowe - mogliśmy zobaczyć go chociażby w popularnym sitcomie "Niania" czy polskiej komedii "Sztos 2".
Za wieloletni dorobek medialny zgarnął pokaźną kolekcję nagród. Wraz z Andrzejem Turskim i wspomnianym wcześniej Tomaszem Sekielskim dostali Wiktora za 2005 rok. W następnym roku duet z programu "Teraz my!" został nagrodzony Nagrodą im. Andrzeja Woyciechowskiego. Złote lata jego kariery przyniosły mu również takie statuetki, jak Grand Press Dziennikarz Roku 2006, słynne Telekamery czy studenckie MediaTory.
Prywatne życie zmarłego dziennikarza TVN
Od zawsze pilnie strzegł szczegółów ze swojego życia domowego i rzadko pojawiał się na salonach. Był mężem Agaty Nowakowskiej, która również zajmowała się dziennikarstwem, tyle że na polu stricte ekonomicznym. Słynny redaktor nie krył w wywiadach, że do absolutnie najcięższych momentów w ich wspólnym życiu należały zmagania o zdrowie ukochanego synka Janka, który po narodzinach długo chorował i przebywał pod czujnym okiem specjalistów w stołecznym Centrum Zdrowia Dziecka.
Czytaj także: Zespół Feel pogrążony w żałobie! Nie żyje Błażej Gancarczyk. Miał 39 lat. "Jesteś z nami, tylko po drugiej stronie"