Natsu utarła nosa niedowiarkom i po przykrych komentarzach, jakie usłyszała od jurorów w ubiegłym tygodniu, zaliczyła najbardziej zauważalny progres spośród wszystkich uczestników 18. edycji programu. Za zaprezentowaną na parkiecie sambę do utworu Kayah "Fleciki" gwiazda sieci otrzymała aż 42 punkty. W 3. odcinku show zmagania gwiazd oceniało pięcioro jurorów, co oznacza, że pary mogły otrzymać nawet "pięćdziesiatkę". Historię napisali Paulina Gałązka i Michał Bartkiewicz. Za ognistą rumbę otrzymali maksymalne noty od każdego z jurorów.
Pavlović spotkała się z Natsu
Oceniając poczynania Natsu, Iwona Pavlović wyjawiła, że po niedzielnym odcinku, w trakcie którego uraczyła ją dwójką, spotkała się z gwiazdą sieci, by udzielić jej kilku lekcji... chodzenia. Tylko u nas Karczmarczyk opowiedziała o kulisach spotkania z "Czarną Mambą". To - mimo pozytywnych skutków - nie należało do najłatwiejszych. Oprócz nauki poruszania się, Natsu i Pavlović odbyły też poważną, osobistą rozmowę, której szczegółów influencerka nie chciałaby przytaczać.
Natsu o spotkaniu z Pavlović
Natsu w rozmowie z Eską opowiedziała o spotkaniu z Iwoną Pavlović. Jak zdradziła, doszło do niego za kulisami programu "Demakijaż", którego gospodarzem jesr Krzysztof Ibisz. Przewodnicząca składu jurorskiego "Tańca z gwiazdami" pojawiła się w nim z Rafałem Maserakiem, natomiast Natalia z mamą. Gwiazda sieci i Czarna Mamba wykorzystały przerwę między nagraniami na szczerą rozmowę i lekcje chodzenia, które pomogły Natsu w odblokowaniu się na parkiecie.
Przypadkiem spotkałyśmy się, bo obie byłyśmy w programie Krzysztofa Ibisza. Miałyśmy chwilę w trakcie przerwy. Pani Iwona poprosiła, żebyśmy zostały na osobności, nauczyła mnie chodzić, chwilę porozmawialiśmy. To była taka prywatna rozmowa, wiec nie będę jej przytaczać, natomiast doceniam to, choć nie ukrywam, że było mi też ciężko. Nie dość, że dostałam w niedzielę w kość, to jeszcze taką lekcję w poniedziałek, ale postarałam się to przekuć w pozytyw i popracować jeszcze więcej - opowiedziała reporterowi Eski.
Jak widać, było warto. Karczmarczyk odnotowała zauważalny progres.