Spis treści
Klaudia Halejcio stanowczo odpowiada Katarzynie Zielińskiej
Miały być gratulacje po ślubie, a pojawiła się fala internetowego hejtu. Klaudia Halejcio musi mierzyć się z ogromnym kryzysem wizerunkowym, wywołanym fragmentami rozmowy z udziałem aktorki i jej partnera, Oskara Wojciechowskiego. Słowa wypowiedziane przez biznesmena sprawiły, że pojawiły się głosy, jakoby gwiazda była pod pełną kontrolą męża w niezdrowej relacji.
To ja zniechęciłem Klaudię do teatru. Klaudia zaczęła kręcić na Instagramie kampanię i mówię: zobacz, z tego jest tak, ludzie to lubią, oglądają. Ja rozumiem, że teatr... Ona mi tysiąc historii sprzedała, dlaczego ten teatr i średnio mnie interesowały te argumenty. Dopiero z czasem zrozumiała, że można to odłożyć zupełnie na półkę - mówił Wojciechowski w podcaście Magdy Mołek.
W sprawę zaangażowała się Katarzyna Zielińska, która wprost wyznała, że słowa męża Halejcio wywołały u niej duży niepokój.
Smutne bardzo. Zamiast być skrzydłami dla swojej żony i wspierać ją w talencie. Jestem przerażona tymi wypowiedziami.
Zobacz także: Mąż obłapia Klaudię Halejcio przy luksusowym aucie. Takie wideo tuż po ślubie! Nie mógł oderwać od niej oczu... i rąk
To wystarczyło, by Halejcio powiedziała dość. Zdecydowała się na opublikowanie pełnego emocji materiału wideo oraz tekstu, w których stanęła murem za Oskarem Wojciechowskim. Zwróciła uwagę, że internauci oraz część artystycznego światka opierają swoje opinie na podstawie zaledwie krótkiego, wyrwanego z kontekstu wycinka rozmowy. Zapewniła również, że rozstanie ze sceną teatralną było wyłącznie jej własną decyzją sprzed lat, a jej mąż nie tylko jej nie ograniczał, ale dał impuls do rozwoju kariery w sieci.
Gwiazda odniosła się również do kwestii zarobków, podkreślając, że Oskar Wojciechowski zajmuje się wyłącznie księgowością jej biznesów, a ich małżeństwo bazuje na pełnym zaufaniu. Najostrzej zwróciła się do osób komentujących sprawę, zaznaczając, że nie pozwoli kreować swojego męża na domowego tyrana.
Mąż Halejcio komentuje. Ostra wymiana zdań w sieci
Oskar Wojciechowski nie zostawił wpisu swojej żony bez odpowiedzi. Pod jej postem zostawił bardzo rozbudowany komentarz.
Jestem z Ciebie naprawdę dumny. Jestem dumny z kobiety, którą jesteś każdego dnia, a teraz już także z mojej żony. Z tego, jak odważnie się rozwijasz, jak konsekwentnie idziesz swoją drogą i jak wiele osiągnęłaś dzięki własnej pracy - pisał Oskar.
W dalszej części Wojciechowski stwierdził:
Jeżeli jest jedna rzecz, którą zawsze będę robił, to właśnie wspierał Cię w tym, co kochasz. Jeśli mogę odciążyć Cię w sprawach, których zwyczajnie nie lubisz, po to, żebyś mogła tworzyć, rozwijać się i realizować kolejne pomysły, będę robił to zawsze. I jeśli kiedyś znowu zobaczę w Tobie możliwości, których Ty sama jeszcze nie dostrzegasz, to z taką samą wiarą będę Cię do nich zachęcał. Nie po to, żeby decydować za Ciebie, ale po to, żeby przypominać Ci, jak ogromny masz potencjał. Bo jestem Twoim największym kibicem i nic nie daje mi większej satysfakcji niż patrzenie, jak z roku na rok coraz bardziej rozkwitasz.
Biznesmen dodał również, że nie widzi sensu w tłumaczeniu się przed resztą świata, ponieważ zależy mu wyłącznie na opinii Klaudii Halejcio, a nie na zdaniu obcych ludzi. Wpis zakończył romantycznym wyznaniem i deklaracją dalszej pomocy. Taki gest wcale nie uspokoił jednak nastrojów wśród obserwatorów.
Zobacz także: Mama Klaudii Halejcio chwyciła za mikrofon. Po tych słowach goście nie kryli łez!
"Nie widzicie się w domu, żebyś mógł jej to powiedzieć? Dlaczego wszystko musi być na pokaz?", "Mogłeś jej to po prostu powiedzieć", "Uczucia okazuje w prawdziwym życiu, nie w komentarzu na Instagramie, to chyba różnica? Bez hejtu, bo tu ludzie się już odpalili", "Przecież to pan Oskar powiedział, że przekonał panią do porzucenia teatru, bo nie daje kasy", "Droga Klaudio, mówisz o tym, że ludzie usłyszeli, co chcieli usłyszeć. Oto co usłyszeli: zniechęciłem Klaudię do teatru, jej argumenty mnie nie obchodziły, to była moja decyzja, żeby mieć dziecko, bo chciałem mieć nad Klaudią kontrolę i ją zatrzymać, bo gdyby nie dziecko nie bylibyśmy razem. To nie my wymyśliliśmy sobie te słowa, tylko padły z ust twojego męża. Jeśli jest inaczej, to może trzeba się z mężem zastanowić nad tym, w jaki sposób wyraża swoje myśli. Serio, my sobie usłyszeliśmy, co chcieliśmy? Trochę pokory, ludzie nie są głupi, ale są tacy, którzy albo nie potrafią zapanować nad językiem, albo mają wybitnie ubogie słownictwo i stąd takie wnioski u słuchaczy. I wtedy lepiej, żeby nie pchali się przed mikrofon bez wcześniejszego scenariusza. Sami sobie to zrobiliście. Mam nadzieję, że prawda jest taka, jak mówisz".
Pojawiły się też głosy wspierające małżeństwo:
"Klaudia od zawsze wiedziała, jak odpowiadać na pytania dziennikarzy, ma wyczucie, co powiedzieć, aby nie było dramy, a Oskarowi trochę go brakuje, ale niech pierwsza rzuci kamieniem ta, której mąż nigdy nie rzucił czegoś nietaktownego np. na rodzinnej imprezie", "Ja nie odebrałam tego tak, że on jest toksyczny i chce Klaudię ograniczyc, a wręcz przeciwnie, wyczułam, że on potrafi rozporządzić całą rodziną! Dał lepszą przyszłość żonie, córce oraz sobie dzięki temu", "Jesteście cudowni ", "Tak piękne słowa, że czytam to i ryczę. Jesteście super, uwielbiam was", "Nie znam piękniejszej i bardziej szczerej relacji niż wasza. Każdemu, ale to każdemu i w tym samej sobie (a trochę Was znam), życzę takiej miłości jak wasza i tak wspaniałego partnera u swego boku!", "Kobieta stojąca za swoim mężczyzną to największy skarb w dzisiejszych czasach.", "Ja Wasz wywiad odebrałam zupełnie inaczej, niż teraz jest to pokazywane... ale tak jak mówisz: ludzie słyszą to, co chcą usłyszeć!".
A jak wy odbieracie tę sytuację?
Zobacz więcej zdjęć. Joanna Racewicz po ślubie?! Pokazała się w białej sukni i wszystko wyjaśniła. Zobaczcie zdjęcia i nagranie
