Trzeci odcinek "Tańca z Gwiazdami" odbył się pod hasłem "Maryla Night", a za stołem jurorskim usiadła sama królowa polskiej sceny muzycznej Maryla Rodowicz. Artystka była wyjątkowo łagodną jurorką, jednak w przeciwieństwie do swoich koleżanek po fachu, które także miały okazję oceniać zmagania uczestników show, Beaty Kozidrak i Kayah, nie dawała samych "dziesiątek". Zaprezentowanego przez Dominika i Estelle foxtrota piosenkarka oceniła na 9 punktów, co wywołało spore poruszenie zarówno wśród widzów na widowni, jak i tych przed telewizorami.
Rodowicz w jury "Tańca z Gwiazdami"
W rozmowie z Eską Maryla Rodowicz przyznała, że bardzo podobało jej się sędziowanie w popularnym show, który pod kątem rozmachu przypominało jej Las Vegas.
Wzruszające było to, że tańczyli do moich piosenek. Ja tutaj siedziałam, a tam ktoś inny śpiewał, orkiestra grała, ci piękni tancerze tańczyli, no to było niezapomniane wrażenie. A jeszcze naprawdę tutaj ta oprawa... Las Vegas to jest przy tym małe Miki! - zachwycała się w rozmowie.
Artystka wypowiedziała się również na temat punktacji.
Rodowicz tłumaczy się z 9 dla Rupińskiego
Królowa w rozmowie z Eską zaznaczyła ze śmiechem, że dostała od produkcji programu nakaz, by być łagodną jurorką, choć słuchając wypowiedzi Iwony Pavlović, miała ochotę przyznawać także niskie noty.
Od razu zapowiedziano: "Ty masz być ta dobra, ty masz dawać dziesiątki, masz być taka przytulająca". Czasami mnie korciło, żeby dać nie wiem, dwójkę, trójkę, jak słuchałam, jak punktuje Iwonka. Ona nie miała oporów. Słynna Czarna Mamba.
Dopytana, czy w takim razie Dominik jej do siebie nie przekonał, stanowczo zaprzeczyła.
No ale przekonał, ale co ja mogłam zrobić? No nie mogłam podskoczyć wyżej - odpowiedziała.
Czyżby Maryla Rodowicz pomyliła tabliczki i zamiast 10 przyznała 9?