Martyna Baranowska o singlu Berlin. Piosenka opowiada o spotkaniu z byłym partnerem
Najnowszy utwór Martyny Baranowskiej zatytułowany "Berlin" nie jest bezpośrednią opowieścią o mieście, a raczej o emocjach towarzyszących przypadkowemu spotkaniu kogoś z przeszłości. Wokalistka przyznała, że tytułowa nazwa była początkowo jedynie określeniem roboczym, które miało oddawać specyficzny klimat i kolor muzyki przesłanej przez producenta. Z czasem jednak artystka postanowiła pociągnąć ten wątek i stworzyć wokół niego całą historię, co zaowocowało również nagraniem teledysku w stolicy Niemiec.
"Berlin" to była totalnie nazwa robocza piosenki, a wzięła się stąd, że pan producent wysłał mi piosenkę i zanim jeszcze napisałam tekst, zanim napisałam melodię, to takie było moje skojarzenie, taki był vibe tej piosenki czy kolor tej piosenki, który sprawił, że pomyślałam o Berlinie i tak nazwaliśmy roboczo tę piosenkę, tak już zostało. I stwierdziliśmy, że pociągniemy cały storytelling, jedziemy do Berlina, nagramy teledysk, ale tak Berlin sam w sobie jest bardzo inspirującym miastem - powiedziała Martyna Baranowska w rozmowie z Michałem Hanczakiem.
Choć Martyna Baranowska zazwyczaj czerpie inspiracje z własnego życia i intymnych przeżyć, w przypadku piosenki "Berlin" postanowiła wejść w rolę obserwatorki. Utwór opisuje sytuację zderzenia się z teraźniejszym życiem dawnej miłości i uświadomienia sobie, że te emocje są już dawno wygasłe. Dla wokalistki był to pewnego rodzaju sprawdzian, polegający na opisaniu historii, która mogłaby przydarzyć się każdemu, mimo że nie dotyczyła bezpośrednio jej aktualnych doświadczeń.
Jest to piosenka o spotkaniu osoby z przeszłości i takim zderzeniem z jej teraźniejszym życiem. Zderzeniem z nową relacją tej osoby i z taką myślą, że ja już tam kiedyś byłam, doświadczyłam tego, ale na szczęście jestem już poza, bawcie się, ja mam teraz swoje życie. Nie robi to na mnie większego wrażenia jak taki stary film, który widziałam już tysiąc razy i nie wzbudza we mnie żadnych emocji - wyjaśniła artystka na antenie Radia Eska.
Jak Martyna Baranowska tworzy swoją muzykę? Wokalistka uwielbia pisać teksty w pociągach
Proces twórczy Martyny Baranowskiej jest mocno związany z podróżowaniem. Wokalistka, która na co dzień mieszka we Wrocławiu, często przemieszcza się między miastami i to właśnie czas spędzony w drodze wykorzystuje na pisanie tekstów. Przyznała, że pociągi są dla niej idealnym miejscem do obserwacji ludzi i zapisywania nowych pomysłów. Aby móc się w pełni skupić i uniknąć rozpraszaczy, artystka ma sprawdzony sposób na pracę w trasie.
Lubię mieć ten komfort, to prawda, i bardzo często piszę w domu, piszę w czterech ścianach, natomiast wiadomo, że ja bardzo lubię podróżować, więc czasami wykorzystuję ten czas pomiędzy jedną destynacją, a drugą i bardzo lubię pisać na przykład siedząc w pociągu. I tam też czasami się dzieją jakieś takie sytuacje albo obserwacje moje, które mogę sobie zapisać. [...] Dlatego warto kupić sobie bilet w strefie ciszy - zdradziła wokalistka.
Ciekawostką dotyczącą jej najnowszego teledysku jest fakt, że nie wszystkie sceny powstały w Niemczech. Mimo że Berlin jest głównym tłem wizualnym, jedna z kluczowych scen została zarejestrowana w stolicy Dolnego Śląska. Martyna Baranowska, będąc silnie związaną ze swoim rodzinnym miastem, postanowiła połączyć oba te miejsca w jednym projekcie muzycznym. Scena klubowa, którą widzowie mogą zobaczyć w klipie, została nagrana we wrocławskim klubie Ciało. Artystka podkreśla, że Wrocław ma świetną energię i wiele rekreacyjnych miejsc, które bardzo ceni.
Martyna Baranowska na festiwalu w Opolu. Artystka zapowiada nową płytę
Najbliższe miesiące będą dla Martyny Baranowskiej wyjątkowo intensywne ze względu na występ podczas 63. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Wokalistka weźmie udział w konkursie debiutów, gdzie zaprezentuje swój wcześniejszy singiel zatytułowany "Serce". To dla niej ogromne wyróżnienie, ponieważ scena opolska od lat uchodzi za jedną z najważniejszych w kraju. Mimo towarzyszącego jej stresu, artystka podchodzi do tego wydarzenia z dużą dawką optymizmu i pozytywnej energii.
Bardzo się cieszę, że będę mogła wystąpić na festiwalu Opole jako debiutantka. Jest to legendarna scena, więc bardzo się cieszę, że to się wydarzyło i że będę mogła zaśpiewać "Serce" przed opolską publicznością. [...] Stres zawsze jest, wiadomo. Natomiast ja nie czuję w tym momencie tej rywalizacji. Zresztą z Wrocławia występuje też mój kolega. Także będzie tam dużo fajnych, nowych artystów i ja czuję, że to będzie po prostu fajny koncert - mówiła Martyna Baranowska.
Występ w Opolu to tylko jeden z etapów w karierze młodej artystki. Martyna Baranowska intensywnie pracuje nad swoim debiutanckim albumem, który ma ukazać się jeszcze przed końcem 2026 roku. Płyta ma być spójna brzmieniowo i opierać się na połączeniu popu z wyraźnymi dźwiękami gitary, którą wokalistka uwielbia. Artystka, nazywana przez niektórych "słoneczkiem scenicznym", planuje systematycznie wydawać kolejne single, które ostatecznie złożą się na jej pierwsze duże wydawnictwo muzyczne. Kolejne utwory mają być kontynuacją emocjonalnego i wrażliwego stylu, który zaprezentowała w piosenkach "Serce", "Ptak" oraz najnowszym "Berlinie".