Spis treści
- Była Miss Polonia podjęła pilną decyzję o wyjeździe ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
- Bezpośrednią przyczyną ucieczki jest pogarszająca się sytuacja zbrojna na Bliskim Wschodzie.
- Gwiazda telewizji zabrała swojego narzeczonego oraz małego synka i wsiadła do samolotu.
- Na ten moment nie wiadomo, czy prezenterka planuje ponowny powrót na obczyznę.
Marcelina Zawadzka wraca do Polski
Kilka miesięcy temu Marcelina Zawadzka oraz jej życiowy partner Max Gloecker postanowili zamieszkać w Dubaju, co miało ścisły związek z obowiązkami zawodowymi mężczyzny. Z pozoru idealna codzienność została gwałtownie przerwana przez narastające napięcia zbrojne. Prezenterka całkowicie straciła poczucie bezpieczeństwa, a w internetowych wpisach na bieżąco opisywała przerażające momenty, gdy nad budynkami przelatywały pociski. Gwiazda początkowo zapewniała fanów o stabilnej sytuacji, ale ostatecznie strach wziął górę. Rodzina ewakuowała się z zagrożonego terenu, o czym powiadomiła w mediach społecznościowych. W sobotę na profilu modelki zamieszczono ujęcie z pokładu maszyny pasażerskiej. Fotografia ukazuje celebrytkę wyglądającą przez okno samolotu razem z małym synkiem Leonidasem.
„Wczoraj późną nocą wylecieliśmy z Dubaju. Jeszcze nie jesteśmy w Polsce, ale już niedługo”
Powyższa informacja trafiła do sieci po południu 7 marca. Do tej pory prezenterka nie potwierdziła oficjalnie bezpiecznego lądowania w ojczyźnie. Zdjęcie z lotu pozostaje jedynym dowodem ewakuacji, ponieważ oboje partnerzy nie zdradzili absolutnie żadnych dodatkowych szczegółów swojego powrotu do Polski.
Związek z Maxem Gloeckerem wymusił przeprowadzkę. Marcelina Zawadzka zdradza powody
W ubiegłym roku modelka zdecydowała się na radykalną zmianę otoczenia wyłącznie ze względu na interesy jej wybranka. Przenosiny do Dubaju podyktowane były karierą zawodową Maxa Gloeckera.
„Ten Dubaj pojawił się ze względu na Maksa. On nie jest Polakiem, poznaliśmy się w Meksyku w ogóle. Cieszę się, że on mnie nigdy do tych Niemiec nie ciągnął”
Tłumaczyła niedawno gwiazda podczas oficjalnej rozmowy z portalem Super Express.
„Wybraliśmy Dubaj, bo tam mieszkają brat Maksa z żoną i trójką dzieci. Mamy wokół czterolatka, czterolatka i sześciolatka. Leo obcuje z nimi i zaczyna już mówić po angielsku - a przecież ja mówię do niego po polsku, a tata po niemiecku. Mówi już "apple" (jabłko - tłum.) czy "open" (otwórz - tłum.). Ale kiedy nadal będę mówiła do niego po Polsku, na pewno i to wejdzie w krew”
Wyjaśniała zaledwie kilka dni przed eskalacją działań zbrojnych.
i