Mama Fabijańskiego marzy o żonie dla niego. Tak aktor widzi swój ślub. Ma konkretne życzenie!

2026-03-09 8:45

W 2. odcinku "Tańca z gwiazdami" z okazji wypadającego w niedzielę Dnia Kobiet poświęcono mamom. Widzowie mieli okazję poznać m.in. matkę Sebastiana Fabijańskiego, która w materiale poprzedzającym taniec syna wyjawiła, że chciałaby, by znalazł dobrą żonę. Aktor w rozmowie z Eską wyjawił, jaki ślub mu się marzy. Ma nawet jedno konkretne, muzyczne życzenie.

Sebastian Fabijański ma za sobą kolejny występ w "Tańcu z gwiazdami". Tym razem aktor zaprezentował na parkiecie tango, które oceniono na 30 punktów. Jak wyznał w rozmowie z Eską za kulisami odcinka, wpływ na uzyskanie niższych not niż w ubiegłym tygodniu mógł mieć stres wynikający z pojawienia się jego mamy na widowni. Fabijański czuł presję, żeby dać z siebie wszystko

Mama Sebastiana Fabijańskiego

W materiale poprzedzającym taniec widzowie mieli okazję poznać mamę Sebastiana Fabijańskiego. Kobieta wróciła wspomnieniami do niełatwych chwil z życia syna, kiedy była jedną z niewielu osób, które się od niego nie odwróciły. Z ujmującą szczerością przyznała, że marzy jej się, by Sebastian znalazł dobrą i kochającą żonę, dla której będzie równie wspaniałym mężem

Tutaj może trochę zaskoczę, bo marzę, żeby to była inna kobieta w jego życiu najważniejsza. Modlę się bardzo intensywnie o żonę dla mojego syna i żeby był dobrym mężem. Sebastian jest teraz właśnie taki jaki ja chciałam zawsze, żeby był. Po prostu ludzki - powiedziała przed kamerami.

Co na to Sebastian?

SEBASTIAN FABIJAŃSKI: ROLA ŻYCIA, ROZLICZENIE Z PRZESZŁOŚCIĄ, ŚLUB I TANIEC Z GWIAZDAMI

Sebastian Fabijański o ślubie

W rozmowie z Eską Fabijański powiedział, że nie czuł się skrępowany szczerym wyznaniem mamy, sugerując, że sam także chciałby spełnić jej marzenie. Wcześniej, goszcząc w naszym studiu, aktor i muzyk opowiedział, o jakim ślubie marzy. Jednym z jego życzeń jest usłyszenie wielkiego hitu Phila Collinsa w wykonaniu Igora Herbuta. Sam miał okazję zaśpiewać własny kawałek na ślubie, co tylko spotęgowało pragnienie o przeżyciu podobnych chwil.

Gdyby na moim ślubie Igor Herbut zaśpiewał "In the air tonight", wow, no to by było sztosem. Z jednej strony cieszyłem się ich [pary młodej] szczęściem, widziałem, jak się kochają i śpiewają ten refren ze mną, trzymając się za ręce, a z drugiej strony miałem tęsknotę za czymś takim, na zasadzie  "kurde, jak ja bym tak chciał". Nie wiem, może jestem w jakimś sensie upośledzony relacyjnie albo jakimś inwalidą w tym zakresie? Niewątpliwie praca aktora nie jest zbyt stabilna też emocjonalnie, więc ten niepokój może towarzyszyć tym relacjom. To nie jest praca od 9 do 17, to jest w wielu przypadkach lot nad kukułczym gniazdem - mówił w wywiadzie dla Eski.