Maja Sablewska wspomina słynny Sopot 2005. Tak mówi o zwycięstwie Dody, wtopie Mandaryny i roli Katarzyny Kanclerz

Choć od tych wydarzeń minęły ponad dwie dekady, Sopot Festival 2005 wciąż wraca we wspomnieniach jako absolutnie kultowa chwila dla polskiego show biznesu. Głos zabrała ostatnio Maja Sablewska - w 2005 roku menadżerka zespołu Virgin i Dody. Opowiedziała o kulisach festiwalu, odnosząc się też do postaci Katarzyny Kanclerz i słynnej wpadki Mandaryny.

Znacie "Ev'ry night"?! Sopot Festival w 2005 roku był areną spektakularnych występów i niespodziewanych zwrotów akcji. To właśnie wtedy na scenie Opery Leśnej zabłysnęła Doda z zespołem Virgin. Jednak festiwal zapamiętano nie tylko ze względu na występy muzyczne, ale również z powodu incydentów, które na stałe wpisały się w historię polskiego show biznesu. Po ponad dwóch dekadach o swojej perspektywie opowiedziała była menadżerka gwiazd, Maja Sablewska.

DODA: Każdy na moim miejscu odebrałby sobie życie. Wszyscy na mnie żerują

Sopot Festival 2005 zapamiętany na zawsze. Doda i Virgin wygranymi, Mandaryna pogrążona

Decyzją jurorów zwycięzcą pamiętnej edycji festiwalu w Operze Leśnej został Andrzej Piaseczny. Jednak największe emocje wzbudził wówczas SMS-owy konkurs o Słowika Publiczności. Widzowie szaleli przede wszystkim na punkcie dwóch uczestników: zespołu Virgin z Dodą oraz Mandaryny. Z wynikiem 38% głosów wygrała piosenka "Znak pokoju", a żona Michała Wiśniewskiego ze swoim hitem "Ev'ry night" musiała zadowolić się drugim miejscem z ponad dwukrotnie mniejszym poparciem. Nie miała jednak czego świętować. Sceniczna wtopa Mandaryny miała katastrofalne skutki i do dziś jest często przypominana jako jej smutna kompromitacja. Ostatnio do fanowskich teorii na temat sabotażu gwiazdy odniosła się sama Doda w rozmowie z Eska.pl.

"Kaśka Kanclerz wpieprzyła ją [Mandarynę - przyp. red.] na straszną minę. Z laski, która była tancerką i nie śpiewała, chcieli w dwa tygodnie zrobić piosenkarkę. [...] Ta dziewczyna w ogóle nie powinna tam występować. Powinna święcić triumfy jako księżniczka pop, ja tam jako księżniczka rock i już. Nie powinni jej zmuszać do śpiewania na żywo" - powiedziała.

Maja Sablewska wspomina: "zdałam sobie sprawę, że chyba nie chodzi o muzykę"

Swoją wersję zdarzeń sprzed ponad 20 lat Maja Sablewska przedstawiła w podcaście Katarzyny Nosowskiej i Mikołaja Krajewskiego "Bliskoznaczni". Była menadżerka Dody i innych wielkich sław polskiego show biznesu potwierdziła, że razem z podopiecznymi czuła się na straconej pozycji względem Mandaryny u szczytu sławy. Zwycięstwo w głosach widzów było więc wielkim osiągnięciem i przełomowym punktem w karierze Dody.

Sablewska również zwróciła uwagę na postać Katarzyny Kanclerz, szefowej wytwórni i niezwykle wpływowej w branży postaci, której bardzo zależało na udziale żony Michała Wiśniewskiego w Sopocie. Dostała od niej reprymendę za krytyczne słowa na temat Mandaryny, dlatego postanowiła skupić się na swojej pracy jako opiekunki Dody i zespołu Virgin.

"Jechałyśmy do Sopotu i czułyśmy, że nie mamy szans w tym Sopocie. Widziałam, ile Kaśka kasy przeznacza na to, żeby Mandaryna ten Sopot wygrała. I tu był taki pierwszy zgrzyt. Miałam 25 lat i zdałam sobie sprawę, że tu chyba nie chodzi o muzykę w ogóle, że tu chodzi o nią, a nie o to powinno chodzić. Pamiętam, że kiedyś odważyłam się powiedzieć jej, że to jest niedobry pomysł, że Mandaryna tam występuje, bo byłam na próbach i widziałam, jak to się dzieje. [...] Dostałam straszny ochrzan od Kaśki, że w ogóle mam nie wypowiadać nawet pół słowa na ten temat. [...] Ona się na mnie tak wydarła, że nie zapomnę tego do końca życia. [...] Po prostu się wycofałam i zajęłam się Dodą i jej występem" - opowiedziała.

Katarzyna Kanclerz trzymała show biznes w garści. Sablewska: "lubiła w sobie pielęgnować złość"

Od końca lat 80. Katarzyna Kanclerz była zaangażowana w najważniejsze wydarzenia muzyczne w Polsce, zaś już w latach 90. zorganizowała pierwszy polski koncert we współpracy z MTV Europe Live, dla zespołu Hey. Uchodziła za "szarą eminencję" show biznesu i stała chociażby za wielkim sukcesem zespołu Ich Troje. Po latach Maja Sablewska uważa, że start Mandaryny w Sopot Festival i próba osiągnięcia jej wygranej były celowym działaniem Kanclerz... na przekór Michałowi Wiśniewskiemu.

"Z perspektywy czasu przykro się na to patrzy, ale ona w ogóle nie powinna stanąć wtedy na tej scenie. [...] Marta została rzucona na głęboką wodę i utopiła się. Powiem ci, dlaczego wtedy mi się zapaliła lampka, jeśli chodzi o Kaśkę. Bo ona to zrobiła na złość Michałowi i to była ta złość, którą ona lubiła w sobie pielęgnować" - skwitowała dawna menadżerka Dody.

Współpraca Ich Troje, Mandaryny (która rozwiodła się z Wiśniewskim po niespełna roku od sopockiej wpadki), a także chociażby Piotra Rubika z Katarzyną Kanclerz zakończyła się w 2008 roku. Wówczas wpływowa dyrektorka wytwórni, menadżerka i producentka wycofała się z branży muzycznej. Przeszła do innej działalności i konsekwentnie milczy w sprawie gwiazdorskich afer sprzed lat. Tematu Sopot Festival 2005 nigdy publicznie nie skomentowała. Może czas to zmienić po słowach Dody i Mai Sablewskiej?

ZOBACZ TEŻ: Michał Wiśniewski i Doda wymieniają komplementy. Przez lata sobie kibicowali