Spis treści
Znacie "Ev'ry night"?! Sopot Festival w 2005 roku był areną spektakularnych występów i niespodziewanych zwrotów akcji. To właśnie wtedy na scenie Opery Leśnej zabłysnęła Doda z zespołem Virgin. Jednak festiwal zapamiętano nie tylko ze względu na występy muzyczne, ale również z powodu incydentów, które na stałe wpisały się w historię polskiego show biznesu. Po ponad dwóch dekadach o swojej perspektywie opowiedziała była menadżerka gwiazd, Maja Sablewska.
Sopot Festival 2005 zapamiętany na zawsze. Doda i Virgin wygranymi, Mandaryna pogrążona
Decyzją jurorów zwycięzcą pamiętnej edycji festiwalu w Operze Leśnej został Andrzej Piaseczny. Jednak największe emocje wzbudził wówczas SMS-owy konkurs o Słowika Publiczności. Widzowie szaleli przede wszystkim na punkcie dwóch uczestników: zespołu Virgin z Dodą oraz Mandaryny. Z wynikiem 38% głosów wygrała piosenka "Znak pokoju", a żona Michała Wiśniewskiego ze swoim hitem "Ev'ry night" musiała zadowolić się drugim miejscem z ponad dwukrotnie mniejszym poparciem. Nie miała jednak czego świętować. Sceniczna wtopa Mandaryny miała katastrofalne skutki i do dziś jest często przypominana jako jej smutna kompromitacja. Ostatnio do fanowskich teorii na temat sabotażu gwiazdy odniosła się sama Doda w rozmowie z Eska.pl.
"Kaśka Kanclerz wpieprzyła ją [Mandarynę - przyp. red.] na straszną minę. Z laski, która była tancerką i nie śpiewała, chcieli w dwa tygodnie zrobić piosenkarkę. [...] Ta dziewczyna w ogóle nie powinna tam występować. Powinna święcić triumfy jako księżniczka pop, ja tam jako księżniczka rock i już. Nie powinni jej zmuszać do śpiewania na żywo" - powiedziała.
Maja Sablewska wspomina: "zdałam sobie sprawę, że chyba nie chodzi o muzykę"
Swoją wersję zdarzeń sprzed ponad 20 lat Maja Sablewska przedstawiła w podcaście Katarzyny Nosowskiej i Mikołaja Krajewskiego "Bliskoznaczni". Była menadżerka Dody i innych wielkich sław polskiego show biznesu potwierdziła, że razem z podopiecznymi czuła się na straconej pozycji względem Mandaryny u szczytu sławy. Zwycięstwo w głosach widzów było więc wielkim osiągnięciem i przełomowym punktem w karierze Dody.
Sablewska również zwróciła uwagę na postać Katarzyny Kanclerz, szefowej wytwórni i niezwykle wpływowej w branży postaci, której bardzo zależało na udziale żony Michała Wiśniewskiego w Sopocie. Dostała od niej reprymendę za krytyczne słowa na temat Mandaryny, dlatego postanowiła skupić się na swojej pracy jako opiekunki Dody i zespołu Virgin.
"Jechałyśmy do Sopotu i czułyśmy, że nie mamy szans w tym Sopocie. Widziałam, ile Kaśka kasy przeznacza na to, żeby Mandaryna ten Sopot wygrała. I tu był taki pierwszy zgrzyt. Miałam 25 lat i zdałam sobie sprawę, że tu chyba nie chodzi o muzykę w ogóle, że tu chodzi o nią, a nie o to powinno chodzić. Pamiętam, że kiedyś odważyłam się powiedzieć jej, że to jest niedobry pomysł, że Mandaryna tam występuje, bo byłam na próbach i widziałam, jak to się dzieje. [...] Dostałam straszny ochrzan od Kaśki, że w ogóle mam nie wypowiadać nawet pół słowa na ten temat. [...] Ona się na mnie tak wydarła, że nie zapomnę tego do końca życia. [...] Po prostu się wycofałam i zajęłam się Dodą i jej występem" - opowiedziała.
Polecany artykuł:
Katarzyna Kanclerz trzymała show biznes w garści. Sablewska: "lubiła w sobie pielęgnować złość"
Od końca lat 80. Katarzyna Kanclerz była zaangażowana w najważniejsze wydarzenia muzyczne w Polsce, zaś już w latach 90. zorganizowała pierwszy polski koncert we współpracy z MTV Europe Live, dla zespołu Hey. Uchodziła za "szarą eminencję" show biznesu i stała chociażby za wielkim sukcesem zespołu Ich Troje. Po latach Maja Sablewska uważa, że start Mandaryny w Sopot Festival i próba osiągnięcia jej wygranej były celowym działaniem Kanclerz... na przekór Michałowi Wiśniewskiemu.
"Z perspektywy czasu przykro się na to patrzy, ale ona w ogóle nie powinna stanąć wtedy na tej scenie. [...] Marta została rzucona na głęboką wodę i utopiła się. Powiem ci, dlaczego wtedy mi się zapaliła lampka, jeśli chodzi o Kaśkę. Bo ona to zrobiła na złość Michałowi i to była ta złość, którą ona lubiła w sobie pielęgnować" - skwitowała dawna menadżerka Dody.
Współpraca Ich Troje, Mandaryny (która rozwiodła się z Wiśniewskim po niespełna roku od sopockiej wpadki), a także chociażby Piotra Rubika z Katarzyną Kanclerz zakończyła się w 2008 roku. Wówczas wpływowa dyrektorka wytwórni, menadżerka i producentka wycofała się z branży muzycznej. Przeszła do innej działalności i konsekwentnie milczy w sprawie gwiazdorskich afer sprzed lat. Tematu Sopot Festival 2005 nigdy publicznie nie skomentowała. Może czas to zmienić po słowach Dody i Mai Sablewskiej?
ZOBACZ TEŻ: Michał Wiśniewski i Doda wymieniają komplementy. Przez lata sobie kibicowali