Kinga Rusin regularnie nadaje z egzotycznych wyjazdów. Ostatnio przeżyła dramatyczne chwile

Ta dziennikarka stanowczo gardzi nudą. Kinga Rusin już od kilku lat nie prowadzi "Dzień Dobry TVN", co nie przeszkadza jej w kontaktowaniu się z widownią na co dzień. Prezenterka regularnie relacjonuje swoje podróże w mediach społecznościowych, czym wciąż budzi zainteresowanie. Ostatnio opisała chwile grozy w mało popularnym wśród turystów kraju.

W 2020 roku Kinga Rusin zawładnęła mediami, publikując zdjęcie z Adele i opis zamkniętego przyjęcia pełnego gwiazd po gali Oscarów. Ku niemałemu zaskoczeniu fanów, niedługo po tej głośnej publikacji zrezygnowała z pracy w "Dzień Dobry TVN", ale to nie znaczy, że daje o sobie zapomnieć. Dziś Rusin można obserwował zwłaszcza wtedy, gdy chcemy poznać ciekawe fakty dotyczące egzotycznych zakątków globu!

Kinga Rusin kocha podróże. Regularnie nadaje z wypraw z ukochanym

Instagramowy profil dziennikarki wręcz zalewają relacje z podróży. Jej stałym towarzyszem w zagranicznych wojażach jest życiowy partner, prawnik Marek Kujawa, z którym Kinga Rusin jest już związana od kilkunastu lat. Para uwielbia podróżować, a ostatnio zwiedzała Chiny. Nie udało im się zwiedzić słynnego Placu Tiananmen w Pekinie, ale za to przyszła pora na podbój mniej popularnego kierunku. Bez przygód się nie obyło!

Tylko u nas: Błażej Król od ponad dekady jest szczęśliwym mężem. To jego przepis na udane małżeństwo

Kolejny egzotyczny kraj odwiedziony. Partner dziennikarki się wykazał

Jak zdradziła sama Kinga Rusin, cel dalszej części podróży poznała w ostatniej chwili! Partner dziennikarki zadbał jednak o wszystko z wyprzedzeniem, organizując dla siebie i ukochanej zapas tlenu z powodu choroby wysokościowej.

- Dopiero na lotnisku w Pekinie Marek powiedział mi dokąd ostatecznie teraz lecimy!! Kirgistan !!! YEEE!! Niby były takie plany, ale ze względu na moje problemy z chorobą wysokościową gdzieś po drodze upadły. Teraz Marek twierdzi, że tak wszystko zaplanował i po cichu zorganizował żeby się udało, bo to było moje marzenie. Na miejscu czekają na nas nawet… przenośne małe butle z tlenem - zrelacjonowała 55-latka.

Chwile grozy w Azji. Niewiele brakowało do tragedii

To nie surowe warunki atmosferyczne Azji Środkowej i potrzeba uzbrojenia się w tlen okazały się najtrudniejsze w czasie wizyty w Kirgistanie. W najnowszym wpisie Kinga Rusin pokazała serię fotek, na których chętnie uśmiecha się do obiektywu, jednak w trakcie zwiedzania wcale nie było jej do śmiechu.

Ta wycieczka mogła się naprawdę źle dla nas skończyć! Najedliśmy się strachu - napisała już na samym początku jak zwykle obszernej relacji.

Co się stało w Kirgistanie? Okazało się, że awarię wypożyczonego samochodu dostrzegła z partnerem zupełnym przypadkiem, a dotyczyła ona układu hamowania. Para musiała zaś przejechać autem przez krętą i stromą drogę na dużej wysokości. Zresztą, samo wynajęcie sprawnego pojazdu było już problematyczne.

- Wyciek płynu hamulcowego zauważyliśmy przez przypadek (!) A tego dnia mieliśmy pokonać przełęcz na 4 tys. m., po krętej i stromej drodze! Nawet nie chcę myśleć, co mogło się nam stać. Wypożyczenie dobrego, sprawnego 4x4 na południu Kirgistanu (w Osz) graniczy z cudem. Nie ma tu dobrych. Sprawny samochód dostaliśmy dopiero za trzecim razem. W pierwszym nie działała dobrze skrzynia biegów (nie miał on też ważnego OC, ale kto by się przejmował drobiazgami), w drugim wyciekał płyn hamulcowy, trzeci (20-letni) wyglądał w końcu na sprawny - zrelacjonowała prezenterka.

Na szczęście, wszystko dobrze się skończyło i na pewno wkrótce znowu poczytamy o kolejnych przygodach Kingi Rusin i Marka Kujawy.

Sonda
Czy tęsknisz na Kingą Rusin w telewizji?
Top of the Top Sopot Festival 2026 - Dorota Szelągowska

Rolki