Spis treści
Katy Perry postanowiła upamiętnić swoją minioną trasę koncertową, realizując film "Katy Perry: The Lifetimes Tour - Live from Paris". Na oficjalnej premierze w Nowym Jorku zjawiła się z towarzyszem, którego obecność w jej życiu nadal budzi zaskoczenie. Gwiazda nie ukrywa jednak, że jest po uszy zakochana w Justinie Trudeau.
Katy Perry zabrała chłopaka na premierę. Justin Trudeau to "miłość jej życia"
Piosenkarka uwieczniła w filmie dokumentalnym "Katy Perry: The Lifetimes Tour - Live from Paris" swój koncert w Paryżu, który odbył się w listopadzie 2025 roku. Oficjalny pokaz zaplanowała na Tribeca Film Festival w Nowym Jorku i to właśnie tam 8 czerwca po raz pierwszy przeszła z ukochanym po czerwonym dywanie. Po obejrzeniu filmu Katy Perry odpowiedziała na pytania w ramach sesji Q&A, otwierając się na temat związku z byłym premierem Kanady. Jak przyznała, koncert w Paryżu odbył się, gdy już była związana z Justinem Trudeau, który stanowił dla niej nieocenione wsparcie. Nazwała go wprost "miłością jej życia".
"Teraz, na koniec 91 koncertów, czuję się bardziej rozsądną osobą w wielu aspektach mojego życia. Jestem bardzo zakochana. Właściwie, ten koncert był już po tym, jak poznałam miłość mojego życia, więc czułam, że to moja kotwica" - powiedziała cytowana przez amerykańską prasę gwiazda.
Polecany artykuł:
Artystka źle wspomina miniony rok. Wiele przeszła dla córki i fanów
Katy Perry nie ukrywa też, że rok 2025 był dla niej niezwykle wymagający. Piosenkarka nie owijała w bawełnę, mówiąc, że rozstanie z Orlando Bloomem i odnalezienie się w nowej rzeczywistości wraz z kilkuletnią córką Daisy były bardzo wymagającymi chwilami. Znalazła jednak szczęście u boku nowego partnera, z którym coraz częściej zaczęła pokazywać się publicznie. Do tego, jak sama mówi, po ukończeniu 40 lat w 2024 roku na wiele spraw patrzy już inaczej niż wcześniej, gdy bardziej pozwalała ponieść się emocjom.
"Były bardzo, bardzo, bardzo trudne dni, a ja trwałam dalej, bo obiecałam to fanom, obiecałam to mojej córce i obiecałam to samej sobie. Przeszłam to. Przeszłam przez ogień, bo każdy musi przejść przez swój ogień. Jeśli przeżywasz piekło, idziesz na przód, bo po drugiej stronie zdecydowanie jest niebo" - wyjaśniła.