Skolim należy do grona tych gwiazd polskiego show-biznesu, które nie wstydzą się swojej wiary w Boga. Artysta przed koncertami wykonuje znak krzyża, a jako tapetę w telefonie ma ustawiony wizerunek Jezusa. W rozmowie z "Wprost" powiedział:
Szukałem idola, autorytetu, mając 20 lat. No i zastanawiałem się, czy szukać sobie wśród piłkarzy, aktorów, muzyków. Jestem osobą wierzącą, to chyba Pan Jezus jest moim idolem.
Artysta regularnie mierzy się jednak z pytaniami, czy teksty jego kawałków, często wulgarne i traktujące o niezobowiązujących, cielesnych uciechach, nie stoją w kontrze do nauk Kościoła. Niedawno na łamach serwisu katolickiego Deon.pl pojawił się felieton zatytułowany "Dziwny przypadek Skolima. Wiara czy strategia marketingowa?", który narobił niemałego zamieszania w sieci. W tekście zarzucono wokaliście, że "medialna narracja funkcjonuje w absolutnym oderwaniu od reszty faktów", wyliczając teksty kawałków oraz wizerunek sceniczny. Publikacja dotarła do samego bohatera. Tylko u nas Skolim wypowiedział się na temat rozliczania go z bycia prawidłowym katolikiem.
Skolim o wierze w Boga
W rozmowie z Eską Skolim odniósł się do zarzutów, jakie pojawiły się w poświęconym mu felietonie na łamach katolickiego serwisu. Artysta podkreślił, że dla niego ważny jest wpływ, jaki posiada i możliwość inspirowania ludzi, dawania im motywacji. Podkreślił również, z czego - jego zdaniem - wynika odwracanie się od Boga.
Zdecydowałem, że najmądrzejsze będzie, jeśli tego nie skomentuję. Jak można mierzyć wiarę drugiego człowieka? Jeśli ja od księży dostaję feedback, że super, że jestem dobrym człowiekiem, mogę być przykładem dla innych ludzi, to jest mi ciepło na sercu. Wiadomo, że robię głupoty, ale jak ktoś sobie przeanalizuje to, co mówię, to, co robię, efekty tego, moją konsekwencję, uważam, że może brać z tego motywację, wzorować się na tym. To, czy ktoś chodzi co niedzielę do kościoła, naucza innych czy czuje, że nie warto nauczać... Wystarczy, że ktoś czasem poda komuś pomocną dłoń. Boże rzeczy, dobre uczynki można zaobserwować również w osobach niewierzących. Jestem zwolennikiem tego, że Kościół nie powinien się na nikogo zamykać, tylko być otwartym, dawać dobro. Te uniwersalne prawdy wiary to są rzeczy, które każdy może w swoim życiu egzekwować i wykorzystać - nieważne z jakiej jest parafii. Dużo osób odeszło od Kościoła nie dlatego, że się obrazili na Boga, ale na to, co się w Kościele dzieje. (...) Uważam, że warto być dobrym i przyzwoitym człowiekim. To, jak ktoś będzie moją wiarę oceniał... Nie wchodzę w polemikę - podsumował w rozmowie z Eską.