Spis treści
Awantura w The Traitors. Zdrajcy. Policjantka Dorota zaatakowała uczestniczkę
Trzecia odsłona formatu "The Traitors. Zdrajcy" dostarcza widzom niespotykanej dotąd dawki dramaturgii. Hitowy program stacji TVN wywołuje wśród odbiorców niezwykle skrajne i silne emocje. Ostatnio największe kontrowersje wzbudziło zachowanie policjantki Doroty, która wpadła w szał na planie zdjęciowym. Uczestniczka urządziła potężną scenę zazdrości o swojego męża Wojtka, nie mając pojęcia o jego roli zdrajcy w grze. Funkcjonariuszka brutalnie naskoczyła na Kasię S., atakując ją zarówno słownie, jak i fizycznie. W konsekwencji tego incydentu Wojtek postanowił usunąć małżonkę z rywalizacji, typując ją do nocnego morderstwa.
Zobacz również: Zajrzeliśmy do zamku z "The Traitors". Tego kamery nie pokazują
Wiele wskazuje na to, że małżonkowie zdążyli już zażegnać telewizyjny kryzys. Dorota regularnie publikuje w sieci wspólne zdjęcia z mężem, skutecznie ucinając wszelkie spekulacje dotyczące rzekomego rozwodu pary. Zupełnie inaczej wygląda jednak relacja agresorki z poszkodowaną seksuolożką. Uczestniczki najwyraźniej nie zamierzają zakopać topora wojennego, ponieważ Kasia ujawniła w niedzielę całkowity brak kontaktu z funkcjonariuszką. Co więcej, absolutnie nie planuje inicjować żadnego pojednania w najbliższej przyszłości.
The Traitors. Zdrajcy: Kasia przerywa milczenie w sprawie ataku Doroty
Każdej niedzieli miłośnicy formatu "The Traitors. Zdrajcy" mają okazję śledzić specjalną transmisję, podczas której prowadzona jest otwarta dyskusja z uczestnikami oraz gospodynią show, Malwiną Wędzikowską. W trakcie tego internetowego spotkania zapytano Kasię S. o obecny stan jej relacji z krewką policjantką oraz ewentualne szanse na zażegnanie konfliktu. Odpowiedź seksuolożki rzuca zupełnie nowe światło na całą sprawę i rozwiewa wszelkie wątpliwości fanów.
- Nie domyślałam się, o co chodzi (że Dorota jest żoną Wojtka - przyp. aut.). Też byłam trochę zdezorientowana, bo tak naprawdę we wcześniejszych dniach, we wcześniejszych odcinkach, nie było żadnego napięcia między mną a Dorocią. Albo przynajmniej o tym nie wiedziałam. Normalnie ze sobą rozmawiałyśmy, wiedziała na kogo będę głosować, popierała też moje typy. Dlatego byłam zszokowana, że w momencie, w którym gdzieś tam poszłam innym kierunkiem, który ona też popierała i który też mówiła, że jest trafny, nastąpił taki atak w moją stronę. No i totalnie nie rozumiałam, dlaczego to jest aż tak agresywne. A oglądając odcinek okazało się, że jednak było jeszcze bardziej agresywne
Tymi słowami Kasia skomentowała całe zajście podczas internetowej dyskusji z widzami.
Konfrontacja w The Traitors. Zdrajcy. Czy uczestniczki wyjaśnią sobie wszystko?
Dopytywana przez prowadzącą Malwinę Wędzikowską oraz zaangażowanych widzów o chęć nawiązania ponownego kontaktu z agresywną koleżanką, Kasia bez owijania w bawełnę przedstawiła swoje kategoryczne stanowisko w tej sprawie.
- Ja się konfrontacji nie boję na pewno. Z chęcią bym wysłuchała jakby jej spostrzeżeń po takim czasie, aczkolwiek z tego, co widziałam na jej profilu, raczej dalej jest swojego zdania, takiego samego jak w trakcie programu. Może ja bym podczas rozmowy mogła jej przedstawić swoją wizję tak naprawdę tej sytuacji (...) Jeżeli chodzi o ten wspólny kontakt, no to nie potrzebuję go, prawda? Jestem skłonna stwierdzić po takim czasie spędzonym z kimś, czy to jest typ osoby, z którą chciałabym się kolegować. Nie chciałabym (...) ale jeżeli chodzi o konfrontację, jak najbardziej myślę, że w sposób kulturalny byłabym w stanie ją odbyć.
Uczestniczka The Traitors. Zdrajcy nawiązała również do sytuacji z wcześniejszego etapu gry, gdy policjantka zgłaszała swojemu mężowi otwarte pretensje o spędzanie zbyt dużej ilości czasu w towarzystwie seksuolożki. Kasia stanowczo odcięła się od zarzutów o rzekome flirtowanie z żonatym mężczyzną.
- Ja byłam w szoku, bo nie było żadnego podrywu z mojej strony i z Wojtka strony, to na pewno. Powiem tak: jeżeli chodzi o Wojtka, to prawda jest taka, że moja pierwsza rozmowa z Wojtkiem, po której on został dostał reprymendę, wyszła z inicjatywy Doroty. Nie z mojej.
Powiedziałam jej, że to jest uczestnik, z którym prawie nie rozmawiałam. Ona powiedziała: "On jest super. Idź do niego, popytaj go". Właśnie dlatego ja mówię, byłam gdzieś tam zdezorientowana, skąd taki wybuch? Czy może faktycznie tutaj jest jakaś zazdrość, ale nie myślałam, że zazdrość jakaś pod kątem Wojtka.
Zastanawiające pozostaje to, czy zwaśnione kobiety kiedykolwiek znajdą wspólny język i zdołają naprawić nadszarpnięte relacje po programie.