Joanna Jabłczyńska utyskuje na nowe "Nigdy w życiu". Czuła się pewniakiem do powrotu do roli

Fani kultowego "Nigdy w życiu" wyczekują na premierę nowego filmu, w którym po latach znów zobaczymy losy ukochanych bohaterów. Niestety, w obsadzie "Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później" zabraknie jednej z głównych twarzy pierwszej części. Joanna Jabłczyńska, filmowa córka głównej bohaterki, przyznaje, że nie zaproszono jej do projektu.

Wielbiciele kultowej komedii z 2004 roku z wypiekami na twarzy czekają na ekranizację piątego tomu z cyklu autorstwa Katarzyny Grocholi. Słynna pisarka pilnie śledzi to, co dzieje się na planie "Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później", ale większość informacji pozostaje dalej w ukryciu przed widzami. Nowe wieści ujrzały światło dzienne po oficjalnej prezentacji jesiennej oferty programowej stacji TVN. Na konferencji brak powrotu na plan ujawniła Joanna Jabłczyńska.

Powrót kultowej historii. Nowe "Nigdy w życiu" pod nadzorem Grocholi

Na razie potwierdzono jedynie, że Danuta Stenka po raz kolejny wcieli się w niezapomnianą Judytę. Ponadto Katarzyna Grochola z żalem wypowiadała się o odejściu wybitnego aktora Jana Frycza, który jeszcze w sierpniu miał kręcić swoje sceny do najnowszej odsłony "Nigdy w życiu". Termin premiery wciąż jest trzymany w tajemnicy, chociaż nieoficjalnie mówi się o jesieni 2027 roku.

Joanna Jabłczyńska nie powróci do roli Tośki

Pewnym jest natomiast, że w nadchodzącej produkcji nie zobaczymy Joanny Jabłczyńskiej. Aktorka z "Na Wspólnej" rozwiała wątpliwości w wywiadzie z Super Expressem". Podczas imprezy ramówkowej TVN przyznała, że nie wystąpi ponownie jako Tośka. Zapytana o swoje odczucia związane z brakiem zaangażowania do ekranizacji, odpowiedziała krótko i bez gryzienia się w język.

Cholernie, cholernie ciężko. W ogóle, wiesz, jestem trochę w szoku. Kiedy przez 20 lat, kurczę, mówisz o tym w wywiadach, jesteś zawsze zapraszana na wszystkie wydarzenia z tym związane, a przy kontynuacji ktoś wywija ci taki numer… - wyznała.

Aktorka rozczarowana decyzją twórców. Do dziś ludzie pamiętają jej rolę

Gwiazda przyznaje, że wie, dlaczego nie bierze udziału w nagraniach do ekranizacji książki Grocholi. Tę kwestię chce jednak pozostawić w gestii milczącej ekipy filmowej. Jabłczyńska nie ukrywa, że z obawą czekała na moment, w którym wszystko stanie się jasne, ale teraz czuje dużą ulgę.

Ponieważ produkcja nie wzięła tego na klatę, żeby powiedzieć, że nie będę grała Tośki, to może chociaż im to zostawię. Jestem bardzo ciekawa, co powiedzą. Jak z tego wybrną – powiedziała. – Sama przyznaję, że do tej pory jest mi cholernie ciężko się z tym pogodzić. Z jednej strony bardzo się bałam dzisiejszych wywiadów, bo to oczywiste, że o to spytacie. Z drugiej już się cieszę, że to pójdzie w świat, że wszyscy to przemielimy. Mam nadzieję, że będę już spokojniej spała i żyła z tą smutną informacją – dodała.

Dla artystki rola z 2004 roku miała wymiar osobisty, a pozytywne reakcje na kreację Tośki spotykają ją do dziś. Trudno się dziwić, że liczyła na powrót do świata stworzonego przez Grocholę.

– Też się zidentyfikowałam z tą postacią. Spotkałam tyle osób, które mówiły mi: 'Asia, dzięki tobie moje dziecko ma na imię Tośka'. Spotykam nawet te Tośki, już dorosłe, które mówią: 'Hej, dzięki tobie mam to imię'. Kiedy pojawiła się informacja o kontynuacji i o tym, że będzie nagrywana nowa część 'Nigdy w życiu' 20 lat później, to przyznam szczerze, że myślałam, iż jestem totalnym pewniakiem, że to nie może się odbyć beze mnie. Niestety może – skwitowała gorzko.

NIE PRZEGAP: Gwiazdy brylują na jesiennej ramówce TVN. Wiolka Walaszczyk przyszła w stroju płetwonurka

Sonda
Czekasz na nową część "Nigdy w życiu"?
Joanna Jabłczyńska utyskuje na produkcyje nigdy w zyciu

Rolki