Spis treści
Kontynuacja "Nigdy w życiu!" bez Joanny Jabłczyńskiej. Znamy datę premiery
Pisarka Katarzyna Grochola poinformowała opinię publiczną o starcie zdjęć do ekranizacji książki „Właśnie że tak!”, która jest bezpośrednim sequelem ogromnego przeboju kinowego sprzed lat. Realizacją tego ambitnego projektu zajmuje się obecnie studio ściśle współpracujące z telewizją TVN. Po dwóch dekadach w główną postać Judyty ponownie wcieli się Danuta Stenka, natomiast na wielkim ekranie w roli Adama partnerował jej będzie Artur Żmijewski. Fabuła nowej produkcji koncentruje się wokół dalszych perypetii znanych bohaterów równe dwadzieścia lat po wydarzeniach ukazanych w pierwszej odsłonie cyklu. Twórcy zaplanowali wejście tytułu do kin na luty 2027 roku. Dystrybutor mocno promuje ten projekt jako potężne odrodzenie rodzimej komedii romantycznej, a budżet całego przedsięwzięcia mocno wykracza poza standardowe ramy finansowe dla tego typu obrazów w Polsce.
Niespodziewanie z obsady wykluczono Joannę Jabłczyńską, która w oryginalnym tytule grała postać nastoletniej Tosi. Sama artystka postanowiła przerwać milczenie i w niezwykle szczerym wywiadzie bez ogródek opowiedziała o swoich odczuciach związanych z tą bolesną sytuacją.
- Cholernie, cholernie ciężko. W ogóle, wiesz, jestem trochę w szoku. Kiedy przez 20 lat, kurczę, mówisz o tym w wywiadach, jesteś zawsze zapraszana na wszystkie wydarzenia z tym związane, a przy kontynuacji ktoś wywija ci taki numer… - powiedziała Jabłczyńska.
Gwiazda polskiego show-biznesu podkreśliła również kluczowy fakt zza kulis. Okazuje się, że żaden z przedstawicieli pionu produkcyjnego nigdy nie poinformował jej oficjalną drogą o tak drastycznej zmianie założeń dotyczących ostatecznej listy zatrudnionych aktorów.
Reakcja Danuty Stenki na brak Joanny Jabłczyńskiej w filmie Katarzyny Grocholi
Zaskakujący obrót spraw skłonił odtwórczynię roli Tosi do bezpośredniego kontaktu telefonicznego ze swoją filmową matką. Podczas obszernej rozmowy z dziennikarzami gazety „Super Express” Joanna Jabłczyńska ujawniła, że główna gwiazda ekranizacji powieści Katarzyny Grocholi nie kryła ogromnego zdumienia na wieść o wyrzuceniu młodszej koleżanki z tak wyczekiwanego projektu.
- Na tyle, na ile mogłam, walczyłam o tę rolę. Po prostu, tak jak ty dzisiaj, zaniemówiłam, że to w ogóle może się odbyć beze mnie. Miałam numer do Danusi, więc do niej zadzwoniłam. Mogę nawet powiedzieć, że pierwszy raz, może nie pierwszy, bo w "Nigdy w życiu!" też się zdarzyło. Usłyszałam z ust Danusi inwektywy. Oczywiście w jej ustach brzmiały jak poezja. Mogę tylko powiedzieć, że również była bardzo zaskoczona. Ponieważ była to prywatna rozmowa, a Danusię bardzo szanuję i podziwiam, zostawię to tak [...] Zaniemówiła. Później rzuciła parę niecenzuralnych słów, za co w sumie jej dziękuję - powiedziała Jabłczyńska.