O serialu, w którym kompletnie nic się nie dzieje, a i tak wciąga jak diabli

"Pozłacany wiek" to prawdopodobnie najbardziej niedoceniony serial ostatnich lat. Gdy cały świat szaleje na punkcie "Bridgertonów", w bibliotece HBO Max kryje się perełka znacznie przewyższająca głośny hit Netflixa, o której... mało kto mówi. "Pozłacany wiek" powrócił właśnie z czwartym sezonem i czas najwyższy, by zyskał taką atencję, na jaką zasługuje.

Uśmiechnięta para w strojach z epoki trzyma kieliszki. O serialu Pozłacany wiek przeczytasz w serwisie Eska.
Autor: Karolina Wojtasik/HBO/ Materiały prasowe

Zachwycające kostiumy, piękne scenografie, zdjęcia promocyjne jak z obrazka (za które odpowiada Polka, Karolina Wojtasik!), irracjonalnie atrakcyjna obsada, fabuła idealna "do herbatki", logo HBO, a u sterów twórca "Downton Abbey", Julian Fellowes - na papierze "Pozłacany wiek" ma wszystko, by zyskać popularność na miarę "Bridgertonów", a jednak jakimś cudem wciąż nie udało mu się przebić do zbiorowej świadomości. Czas najwyższy to zmienić.

"Bridgertonowie": rozmawiamy z gwiazdami hitu Netflixa | WYWIAD ESKA

"Pozłacany wiek" to taka lepsza, bardziej fancy, odpowiedź na "Bridgertonów"

W telegraficznym skrócie serial opowiada o brutalnej wojnie towarzyskiej i kulturowej w Nowym Jorku pod koniec XIX wieku. W grze są duże pieniądze i wpływy, a socjeta podzielona na przedstawicieli "old money" i "new money" drze ze sobą koty, knuje intrygi i plącze się w rozmaite romanse. I choć wprawdzie obserwujemy tu jak najbardziej poważny wątek magnata kolejowego, George'a Russella (w tej roli Morgan Spector), jest on jedynie tłem dla tego, co stanowi serce serialu - kobiecej wojny salonowej. Ich orężem są kontakty, wystawne bale i małżeńskie awanse, a choć całość brzmi trywialnie, wciąga bez reszty.

Wspomniałam już, że "Pozłacany wiek" to serial idealny do herbatki. Tudzież malowania paznokci, prasowania itp. Snutą tu opowieść śledzi się z łatwością, nie wymaga ona myślenia, a do tego przyjemnie odpręża. Ponadto ze świecą szukać drugiego serialu, który z taką elegancją i werwą opowiadałby... no, w gruncie rzeczy to o niczym. W tym serialu właściwie niewiele się dzieje, lecz jednocześnie scenariusz zachwyca swą uroczą nonszalancją i humorem, a obsada jest tak charyzmatyczna, że wprost nie sposób tych bohaterów nie uwielbiać. Bezwzględna i szalenie ambitna Bertha Russell (Carrie Coon) to antybohaterka, którą w jednej chwili mamy ochotę wychłostać, a w następnej skoczyć za nią w ogień, zaś grana przez Christine Baranski dumna, wyniosła i niezwykle konserwatywna Agnes van Rhijn to główne źródło pełnego goryczy humoru (fanom "Gry o tron" może kojarzyć się ona z legendarną Olenną Tyrell). Wojna tych dwóch pań, reprezentujących kolejno kastę nuworyszów i starej elity, to bijące serce "Pozłacanego wieku", które w nowych odcinkach uderza ze zdwojoną siłą.

Pozłacany wiek
Autor: Karolina Wojtasik/HBO/ Materiały prasowe

Każdy kolejny sezon jest coraz lepszy

W poniedziałek 2 listopada wystartował czwarty sezon, który miałam już przyjemność obejrzeć w całości i zapewniam was - jest lepiej niż kiedykolwiek. Rzekłabym nawet, że poprzednie odcinki stanowiły jedynie (przydługi) wstęp, rozbieg i przystawkę przed głównym daniem. To, co bohaterowie zasiali, zaczyna wreszcie kiełkować - na ich szczęście i nieszczęście. Pozycja naszej drogiej Berthy chwieje się w posadach, gdy jej mąż rozpada się na kawałki - jeśli George Russell nie radzi sobie z sytuacją to wiedzcie, że sytuacja jest naprawdę poważna. W międzyczasie wojna z Agnes wchodzi nową fazę, a pani van Rhijn przypomina, że nie bez kozery zajmuje tak wysokie miejsce w socjecie. Tak koncertowo rozgrywa panią Russell, że nic tylko wstać i bić brawo.

Pojawia się nawet sam prezydent, obserwujemy narodziny Statuy Wolności, problemy małżeńskie Peggy (Denée Benton) oraz dalszy rozdział telenoweli Marian (Louisa Gummer) i Larry'ego (Harry Richardson), która, przyznaję, zaczyna już potwornie męczyć i frustrować. Zaskakująco ciekawy okazuje się z kolei wątek Oscara (Blake Ritson) i Enid (Kelley Curran), których lawendowe małżeństwo; oparte na przekonaniu, że nic tak nie łączy, jak wspólne obgadywanie ludzi; stanowi jakże przyjemny powiew świeżości i nadaje całości jeszcze większej dozy humoru.

Pozłacany wiek
Autor: Karolina Wojtasik/HBO/ Materiały prasowe

Nowe odcinki "Pozłacanego wieku" ukazują się w każdy poniedziałek i jeśli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z tym serialem, czym prędzej zaparzcie sobie herbatkę i odpalajcie HBO Max. To bowiem idealna pozycja na poprawę humoru w długie jesienne wieczory.

CZYTAJ TEŻ: Co oglądać w długie jesienne wieczory? Oto 16 seriali idealnych na tę okazję

Jak dobrze znasz seriale HBO? QUIZ dla prawdziwych fanów!
Pytanie 1 z 7
"Gra o tron": który z tych bohaterów nigdy nie był Królem Północy?
Gra o tron

ROLKI