Ilona Krawczyńska szczerze o kulisach Miss Polski. Gwiazda Polsatu uderza w stereotypy

Ilona Krawczyńska to bez wątpienia czołowa postać "Festiwalu Piękna" oraz samych wyborów Miss Polski. Prezenterka otwarcie przyznaje, że ten popularny konkurs piękności stał się dla niej trampoliną do wielkiej kariery. W niedawnym wywiadzie dla VOX FM bez ogródek opowiedziała o kulisach rywalizacji najpiękniejszych Polek oraz konieczności ostatecznego porzucenia krzywdzących społecznie stereotypów.

Kim jest Ilona Krawczyńska, znana z Sióstr ADiHD i Polsatu

Przyszła na świat w 1992 roku i może pochwalić się dyplomem z dziennikarstwa oraz komunikacji społecznej, a w 2014 roku zdobyła oficjalny tytuł Miss Ziemi Łódzkiej. Największą popularność przyniósł jej internetowy projekt "Siostry ADiHD" stworzony wspólnie z Mileną, gdzie aktywnie promowały markę Fit and Jump i realizowały się jako prezenterki stacji 4fun.tv. Z biegiem czasu gwiazda nawiązała stałą współpracę z telewizją Polsat, gdzie powierzono jej rolę gospodyni hitowego programu "Farma" oraz prowadzenie najważniejszych imprez plenerowych, sylwestrów i prestiżowych gal Miss Polski. Jesienią 2022 roku celebrytka pojawiła się również na parkiecie popularnego formatu tanecznego.

Ilona Krawczyńska zaatakowana przez uczestniczkę "Farmy"

Ilona Krawczyńska o stereotypach na gali Miss Polski

Dziś Ilona Krawczyńska błyszczy jako jedna z najważniejszych osobistości "Festiwalu Piękna", występując w podwójnej roli prowadzącej oraz surowej jurorki. Prezenterka aktywnie wspiera kandydatki do korony i chętnie dzieli się z nimi swoim wieloletnim doświadczeniem zdobytym w branży. Dla VOX FM zwróciła szczególną uwagę na ogromną szkodliwość utartych schematów, które wciąż negatywnie rzutują na wizerunek i ocenę przyszłych laureatek konkursów piękności.

Scena festiwalowa to niesamowite miejsce, któremu zawsze towarzyszą ogromne emocje, stres i miliony widzów przed telewizorami.Choć masz już gigantyczne doświadczenie, to czy serce dalej bije Ci mocniej, kiedy wchodzisz na scenę?

Szczerze mówiąc, dla mnie to zawsze bardzo ekscytujące doświadczenie. Od dziecka jestem osobą, która raczej się nie stresuje. Scena jest miejscem, w którym czuję, że żyję. Nakręcam się, ale wyłącznie pozytywnie. Nawet jeśli serce zabije szybciej, to absolutnie nigdy nie wiąże się to z negatywnymi emocjami czy stresem, tylko z myślą: "O, zaraz zaczynamy, zaraz to zrobię!". Dużo bardziej lubię prowadzić projekty na żywo, dlatego kocham udział w "Tańcu z Gwiazdami" czy prowadzenie koncertów, festiwali, sylwestrów i gal Miss Polski. Lubię, gdy coś jest nie do powtórzenia. Kocham ten stan "tu i teraz", kiedy nie ma dubli, nie ma drugiego podejścia - wtedy wiem, że daję z siebie wszystko i działam na pełnych obrotach. A scena Miss Polski to moje rodzinne miejsce, bo od tego konkursu tak naprawdę zaczęłam przygodę z Polsatem. Kiedy jadę do Nowego Sącza, ważniejsze jest dla mnie spotkanie z ludźmi, którzy tworzą ten konkurs, niż samo wyjście na scenę. To wyjście jest oczywiście wisienką na torcie, to zwieńczenie mojej pracy i ogromne wyróżnienie, ale relacje z ludźmi, którzy od lat tworzą ten konkurs są dla mnie najcenniejsze

Zanim wejdziesz na scenę na żywo, masz np. jakieś swoje takie rytuały?

To ciekawe pytanie, jednak nie mam żadnego rytuału! Pamiętam, jak kiedyś, podczas "Tańca z Gwiazdami", Iwona Pavlović wzięła mnie na rozmowę i powiedziała: "Ilonka, zauważyłam, że jesteś ciągle na pełnej energii. Potrafisz na trzy sekundy przed występem śmieszkować z kimś, zamiast się wyciszyć. Proponuję, żebyś na dziesięć minut przed wyjściem absolutnie się wyciszyła, z nikim nie rozmawiała i wczuła się w rolę". Odpowiedziałam: "Pani Iwono, bardzo dziękuję za radę, ale taka już jestem i czuję, że tego nie potrzebuję". Mam zdolność, by w jedną sekundę przełączyć się w stan absolutnego skupienia. Po kolejnym odcinku Iwona podeszła do mnie i przyznała: "Rzeczywiście masz rację, Ty po prostu tak funkcjonujesz. Taka już jesteś, tak latasz". Iwona oczywiście chciała dla mnie dobrze, doceniam jej troskę, jednak znam siebie i wiem w jakiej energii i w jakim trybie pracuje mi się najlepiej. Nawet gdy wchodzę na scenę i mam pełną świadomość, że przede mną są tysiące ludzi - jak podczas "Roztańczonego Narodowego", gigantycznej imprezy z milionami widzów przed telewizorami, nie potrzebuję żadnego rytuału, by wejść w to z pełnym skupieniem. Ja to po prostu kocham, scena jest dla mnie czymś naturalnym - to moje życie!

Masz ogromne doświadczenie w modelingu i konkursach Miss Polski. Jakie rady, opierając się na własnych przeżyciach, dałabyś dziewczynom, które planują wziąć udział w kolejnych edycjach? O czym warto pamiętać i co warto zrobić?

Mam czasami wrażenie, że kobiety próbują się upodobnić do jednego stereotypu – dziewczyny, która siedzi idealnie z zawiniętymi nogami jak Elżbieta Jaworowicz i macha ręką do kamery. To nie o to chodzi! Konkurs bardzo otwiera się na to, by poznać kandydatki. Gala telewizyjna to tylko wisienka na torcie, to ostatni etap. Zanim do niego dojdzie, mamy zgrupowania i szkolenia, podczas których poznajemy dziewczyny z różnych perspektyw. Interesują nas ich pasje oraz charakter. Cieszymy się, gdy jedna jest żywiołowa, a inna spokojniejsza. Mamy teraz rolniczkę, która jeździ traktorem, policjantkę, lektorkę hiszpańskiego. Chcemy mieć wachlarz osobowości, a nie dziewczyny robione metodą "kopiuj-wklej". Warto skupić się na samorozwoju i odważnie mówić o swoich marzeniach. Organizatorzy Miss Polski naprawdę otwierają wiele drzwi. Nie weszłam do TOP 10, ale tak zaprzyjaźniłam się z organizatorami, że rok w rok pomagałam przy galach. Zauważyli moją smykałkę do konferansjerki i otwierali przede mną kolejne szanse. Dzięki temu prowadzę dziś galę Miss Polski, wystąpiłam w "Tańcu z Gwiazdami" i prowadzę "Farmę". Trzeba wierzyć w swoje umiejętności i mieć plan na siebie. Dzisiejsze miss są wykształcone, inteligentne i ambitne. Trzeba wreszcie odejść od stereotypu, że to tylko "pokój na świecie" czy ładne dziewczynki machające do kamery. To stereotyp, który ciężko przełamać, ale z roku na rok coraz bardziej otwieramy ludziom oczy. One wnoszą do świata mnóstwo dobra. Możemy mieć nadzieję, że społeczeństwo otworzy oczy, ale nie możemy tego oczekiwać, bo będziemy żyć w ciągłej frustracji. Sama pracuję w mediach od lat. Komentarze, że "do telewizji można się dostać tylko przez łóżko", słyszałam niejednokrotnie. Moja droga wyglądała zupełnie inaczej, stawiałam na szkolenia i rozwój. Dlatego dzisiaj takie opinie nic nie wnoszą do mojego życia i mnie nie bolą. Kiedyś może bolały, ale teraz wiem, że to cena za bycie osobą publiczną. Nie muszę się na to godzić, ale hejterzy byli, są i będą.

Jednego dnia jesteś w kaloszach i brodzisz w błocie na planie "Farmy", a drugiego zakładasz szpilki i elegancką suknię. W której z tych wersji czujesz się najlepiej?

W każdej! (śmiech) Śmieję się, że jak Grey miał swoje 50 twarzy, tak ja posiadam ich też minimum pięćdziesiąt. Mam ogrom osobowości i w każdej dobrze się czuję. Kocham być absolutnie kobieca w przepięknej kreacji, szpilkach i pełnym makijażu. Uwielbiam też założyć skórzany kombinezon motocyklowy i jechać przed siebie. Lubię założyć kowbojki i wejść na "Farmę". W każdej z tych wersji jestem w stu procentach sobą. Niejednokrotnie chodzę bez makijażu, w dresie, trenuję - i w tym też jestem sobą. Największym szczęściem jest to, że w żadnej wersji nie udaję kogoś innego. We wszystkim, co robię, czuję się sobą i pozostaję sobą. To mnie niesamowicie ładuje.