Dominika Żukowska była postacią nietuzinkową, która doskonale czuła się w klimatach piosenki żeglarskiej i poezji śpiewanej. Przez lata tworzyła niezapomniany duet z Andrzejem Koryckim, z którym koncertowała po najdalszych zakątkach Polski. Ich wspólne utwory na stałe wpisały się w kanon kultury szantowej, a cztery nagrane płyty są tego najlepszym dowodem.
Zobacz też: Nie żyje Leszek Mądzik. Wielki artysta odszedł w wieku 80 lat
Tragiczny wypadek i reakcja środowiska
Czarne chmury nadciągnęły 11 lutego 2026 roku, kiedy to media obiegła informacja o śmierci artystki. Dominika Żukowska zginęła w wypadku samochodowym, co wywołało lawinę poruszających wpisów w mediach społecznościowych. Fani oraz przyjaciele ze sceny nie kryją swojego bólu, dzieląc się wspomnieniami o wokalistce, która odeszła zdecydowanie za wcześnie.
Głos w tej smutnej sprawie zabrał również europoseł Adam Jarubas. Polityk we wpisie pożegnalnym podkreślił, że jej wokal był czymś unikalnym, a piosenki wykonywane wspólnie z Koryckim na zawsze pozostaną w jego pamięci. To dowód na to, jak szerokie kręgi zataczała twórczość Dominiki.
Ostatni koncert i muzyczna droga
Artystka pochodziła z Żyrardowa, a swoje pierwsze kroki na scenie stawiała jeszcze w 1998 roku podczas łódzkiego festiwalu "Mały Kubryk". Choć współpracowała z chórem "CHIPS" czy zespołem DNA, to właśnie występy w duecie przyniosły jej największą sławę. Los chciał, że ostatni raz wystąpiła przed publicznością 8 lutego 2026 roku w Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach, zaledwie kilka dni przed tragedią. W sieci pojawił się poruszający wpis pożegnalny:
"Nie możemy... A najbardziej w świecie NIE CHCEMY uwierzyć. Odeszła nasza ukochana Dominika. Dominika Żukowska. Uczuciowa, krucha i delikatna jak piórko, zachwycająca nas każdym dźwiękiem i sercem, z którym zawsze, absolutnie zawsze nas witała. Anielska. To wy z Andrzejem wyśpiewaliście nam o łódkach z kory, które struga anioł. Dziś z przejęciem to my przywołujemy każdą z nut tej, jakże dziś wymownej, piosenki"