Spis treści
Doda na festiwalu w Opolu zachwyciła publiczność
Dorota Rabczewska niewątpliwie należała do grona najważniejszych artystów występujących podczas ostatniej odsłony opolskiego festiwalu. W trakcie tego kilkudniowego wydarzenia muzycznego szczególną uwagę widzów przyciągnął koncert pod tytułem "Autobiografia", który uświetniał artystyczny dorobek Bogdana Olewicza. To właśnie na tej scenie gwiazda zaprezentowała interpretację utworu „Nana" w bardzo odważnej i odsłaniającej ciało kreacji, błyskawicznie porywając zgromadzoną widownię.
Spotkanie Dody i Bogdana Olewicza za kulisami w Opolu
Prawdziwe zaskoczenie miało jednak miejsce dopiero po zejściu ze sceny. Z relacji samej artystki wynika, że Bogdan Olewicz powrócił wspomnieniami do ich pierwszego spotkania sprzed ćwierć wieku. Kiedy wokalistka miała zaledwie osiemnaście lat, ówczesny opiekun grupy Virgin poprosił go o stworzenie materiału na ich debiutancki krążek. Tekściarz przygotował aż trzy propozycje, ale żadna z nich ostatecznie nie znalazła się na wydanym oficjalnie albumie. „Napisałem trzy! I wszystkie wyrzuciliście do kosza" – zacytowała słowa artysty piosenkarka, przyznając z dystansem, że w młodości często brakuje zdrowego rozsądku.
Polecamy: Natalia Kukulska nagrała Dodę w hotelu. Zaskakujące wideo trafiło do sieci
Próbując wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji, Doda zaczęła tłumaczyć, że to wcale nie członkowie grupy odrzucili zaproponowane teksty, ale menadżer z niewiadomych przyczyn wolał nawiązać współpracę z Andrzejem Mogielnickim. Jak się chwilę później okazało, konkurencyjny autor stał dokładnie za jej plecami w trakcie tej anegdotycznej wymiany zdań. To właśnie on ostatecznie stworzył słowa do dwóch kompozycji z debiutanckiego wydawnictwa rockowej formacji: „Sława" oraz „Będę dziś szalona".
Liderka Virgin żałuje zmarnowanej szansy od słynnego tekściarza
Mimo że emocje po muzycznym wydarzeniu powoli opadają, piosenkarka nie ukrywa, że wciąż nie potrafi pogodzić się z tamtym błędem z przeszłości. Gdyby przed wieloma laty grupa Virgin zdecydowała się wykorzystać propozycje Bogdana Olewicza, w trakcie tegorocznego opolskiego koncertu mogłaby zaprezentować autorski kawałek zamiast sięgać po cudzy repertuar.
Minęło parę dni od Opola ,a ja cały czas żałuję tych tekstów Bogdana. Gdyby nie nasza głupia decyzja, na festiwalu śpiewałabym swój numer, a nie Lady Pank
- napisała na Instagramie.
Wokalistka postanowiła zwieńczyć swoją internetową publikację bardzo wymownym i żartobliwym komentarzem, w którym bezpośrednio odniosła się do własnych przemyśleń na temat przeszłości. Na samym końcu wpisu zamieściła ironiczne zdanie „Pozdrawiam ozięble samą siebie", podsumowując tym samym całą tę niefortunną historię z odrzuconymi kompozycjami.