Doda protestowała przed ministerstwem z partnerką Litewki. Nie przebiera w słowach względem polityków

Doda nigdy nie ukrywała swojego zamiłowania do zwierząt, a w ostatnich miesiącach aktywnie działała na rzecz zmian w polskim prawie. Piosenkarka nie ukrywa swojej frustracji brakiem postępów, dlatego ostatnio nie tylko wystąpiła w Senacie, ale też uczestniczyła w demonstracji. Protestowała m.in. z partnerką tragicznie zmarłego posła Łukasza Litewki.

Doda w Senacie. Piosenkarka nie odpuszcza tematu praw zwierząt

2 października w gmachu Senatu odbył się VI Kongres Praw Zwierząt. Poza politykami uczestniczyli w nim m.in. aktywiści i prawnicy, ale także osoby ze świata show-biznesu i rozrywki, które wspierają działania na rzecz polepszenia sytuacji zwierząt w Polsce. Jedną z obecnych gwiazd była Doda, od dawna aktywnie zaangażowana w sprawę. Piosenkarka nie boi się ostro wyrażać swojej krytyki, jak i zniecierpliwienia brakiem postępów we wprowadzaniu realnych zmian.

- Nie mam żadnego interesu i nie walczę o żadną ze stron politycznych rozgrywek poza zwierzętami - mówiła w Senacie.

Zgodnie z zapowiedzią protestowała przed ministerstwem. Towarzyszyła jej partnerka Litewki

Głosy krytyki zgarnia m.in. resort rolnictwa. Kontrowersje wzbudził projekt ustawy, który przewiduje, że minimalna powierzchnia kojców dla psów będzie mogła wynosić zaledwie 4 metry kwadratowe w przypadku najmniejszych zwierząt. Doda stanowczo się temu sprzeciwia. W sieci poinformowała, że 4 października dołączy do protestu w tej sprawie przed gmachem Ministerstwa Rolnictwa w Warszawie.

Jak zapowiedziała, tak zrobiła. Piosenkarka uczestniczyła w manifestacji, relacjonując swój udział w mediach społecznościowych i pojawiając się m.in. na profilu prozwierzęcej organizacji DIOZ. Na proteście spotkała się także z partnerką zmarłego w wyniku wypadku posła Łukasza Litewki. Parlamentarzysta Nowej Lewicy był zaangażowany w pomoc zwierzętom i w przeszłości zaprzyjaźnił się ze sławną piosenkarką działającą w tej samej sprawie.

Doda wprost o politykach

Po proteście piosenkarka nie szczędziła politykom gorzkich słów. W rozmowie z "Plotkiem" Doda podkreśliła, że konsekwentnie zamierza patrzeć władzom na ręce, weryfikować ich działania oraz wykorzystywać swoje ogromne zasięgi, by nagłaśniać sprawę za wszelką cenę.

- Dzisiejszy protest pokazał, dla kogo walka o zwierzęta to moda i pretekst do ogrzania się wokół tematu, a dla kogo wciąż tak samo ważna życiowa idea. Niemniej, jestem wdzięczna, że są osoby, które wciąż są konsekwentne i żarliwe w obronie praw zwierząt Politycy, którzy myśleli, że za parę miesięcy mi przejdzie lub mierzyli mnie swoją miarą, popełnili błąd, bo po dziesięciu miesiącach od ich obietnic i deklaracji medialnych mówię: sprawdzam - powiedziała gwiazda.

Sonda
Czy kary za znęcanie się nad zwierzętami powinny być wyższe?
Doda została okradziona. Bliska osoba zabrała jej setki tysięcy złotych

ROLKI