Platforma Amazon Prime Video podjęła się niełatwego zadania. Chodzi o zrealizowanie serialu o Dodzie. Trzyodcinkowy dokument pojawił się już w ofercie i jak można się było spodziewać, jest o nim głośno. Eliza Kubarska, reżyserka "Dody", postanowiła przeprowadzić widzów przez poszczególne etapy życia wokalistki, nie omijając tematów trudnych i kontrowersyjnych. W serialu sporo miejsca poświęcono konfliktom Rabczewskiej z prawem, z innymi gwiazdami show-biznesu, jak również jej życiu uczuciowemu. Jedynym eks partnerem Dody, który przyjął zaproszenie do pojawienia się w produkcji, jest Damian Pikus - jej pierwszy narzeczony, z którym baraszkowała w toalecie, będąc uczestniczką programu "Bar".
Nie jest tajemnicą, że zanim Doda związała się z Pikusem, miała dziewczynę, co było sporą sensacją w jej rodzinnym Ciechanowie. Do tej pory o byłej partnerce wokalistki wiadomo było jednak niewiele. Właściwie tylko tyle, że ma na imię Iza i że to z nią miała przeżyć ona swój pierwszy raz. Dopiero teraz, na potrzeby realizacji serialu Prime Video, piosenkarka pokazała archiwalne zdjęcia z ukochaną.
Była dziewczyna Dody
Doda opowiadała swego czasu, że jest osobą biseksualną. Dziś jednak wycofuje się z tych słów, tłumacząc, że trochę naginała rzeczywistość. Faktem jest jednak, że była w związku z kobietą i to jako nastolatka. To z nią miała stracić cnotę jako 13-latka! W serialu "DODA", w którym sporo miejsca poświęcono życiu uczuciowemu piosenkarki, pojawiły się zdjęcia z jej nastoletnią fascynacją. Produkcja od dziś dostępna na Prime Video.
Zapytana o to, dlaczego nie wspomniała o wszystkich swoich eks, Doda w rozmowie z Eską tak tłumaczyła powody wycięcia niektórych z nich:
Gdybym się odniosła do wszystkich związków medialnych, to już w ogóle nie byłoby czasu nawet na jeden mój koncert. Uznałam, że będę wspominać o tych osobach, które miały realny wpływ na moje życie i faktycznie ich bycie w moim życiu wniosło coś do mojego życia lub innych. I nie mówię tutaj tylko o pozytywach, ale też o negatywach. A reszta? Z całym szacunkiem, ale można nazwać ich takimi przecinkami, które nic nie wniosły do mojego życia i chwilę po rozstaniu już o nich zapomniałam. Nie mogę im dawać takiej przestrzeni, bo bym oszukiwała, gdybym myślała, że na te przestrzeń zasługują i są na tyle istotni w kontekście mojego życiorysu. Nie są. Byliśmy rok, dwa lata. To tylko tyle.