Kiedy media obiegły doniesienia o wychudzonych zwierzętach, brudnych klatkach i ogólnym braku odpowiedniej opieki, serca wielu Polaków zadrżały. Spontanicznie organizowano kolejne zbiórki karmy, koców czy leków. W akcje pomocowe włączyło się również wiele osób publicznych. Jedną z nich była Doda, która od lat znana jest ze swojego zaangażowania w sprawy zwierząt. Piosenkarka osobiście odwiedzała schroniska, nagłaśniała problem w mediach społecznościowych i zachęcała do adopcji. Jednak, jak sama przyznaje, nie wszystko poszło zgodnie z planem, jeśli chodzi o działalność osób publicznych.
Doda versus patoschroniska. Zawiedli ją celebryci
Piosenkarka ruszyła z pomocą dla zwierząt w związku z surowymi warunkami pogodowymi. Doda rozpoczęła "Hot as ice challenge", nominując do działania na rzecz schronisk inne osoby publiczne. W końcu pojawiła się nawet w Sejmie u boku Małgorzaty Rozenek-Majdan, gdzie podczas posiedzeń specjalnej komisji zajmującej się sytuacją zwierząt zabierała głos w tym ważnym temacie.
ZOBACZ TEŻ: Doda walczy z patoschroniskami. Piosenkarka dostaje pogróżki. Tak zareagowała
Doda odbyła też między innymi spotkania z ministrami i udzieliła licznych wywiadów, jednak ostatnio nie gryzła się w język, oceniając postawę innych osób publicznych. Jak stwierdziła, tylko niewielka część z nich wykorzystała swoje możliwości, by realnie pomagać.
"Mam bardzo duży żal do celebrytów. Nie wykorzystali tego potencjału, nie wykorzystali swoich zasięgów, nie wykorzystali swojego autorytetu, żeby popchnąć swoich fanów, żeby zrobić coś dobrego. Wystarczyło dosłownie parę dni się poświęcić... Na 100 osób zrobiło to 20. A gdzie jest 80?" - powiedziała w rozmowie z serwisem "Kozaczek".
"Nie zasługujecie na miłość fanów"
Piosenkarka uważa, że celebryci powinni nie tylko motywować do działania swoich fanów, wykorzystując medialne zasięgi, ale także za sprawą swojej pozycji wywierać większy nacisk na chociażby polityków. Sama ma zamiar dalej nagłaśniać problemy dotyczące opieki nad zwierzętami w Polsce, między innymi przez współpracę z wyspecjalizowaną w tym fundacją. Jak ostro podkreśla, inne osoby publiczne nie zdały egzaminu.
"Nie zasługujecie moim zdaniem na miłość swoich fanów i na to, żeby się idolami nazywać, ponieważ trzeba wykorzystywać swoją pozycję" - skwitowała Doda we wspomnianej rozmowie.