Przez ostatnie pięć lat Christina Applegate żyła w przekonaniu o błędnie postawionej diagnozie.
Ogromną sławę przyniosła jej kreacja Kelly Bundy w kultowej produkcji "Świat według Bundych". Aktorka ma w swoim dorobku również role w takich znanych filmach jak "Ostrożnie z dziewczynami", "Szkoła stewardes" oraz "Goście w Ameryce", gdzie zagrała u boku Jeana Reno. Po raz ostatni widzowie mogli podziwiać ją na ekranie w serialu platformy Netflix „Już nie żyjesz”.
Swoje zmagania ze zdrowiem Christina Applegate po raz pierwszy ujawniła publicznie w 2021 roku. Opublikowała wówczas poruszający wpis, informując fanów o wykryciu u niej stwardnienia rozsianego. Jest to przewlekłe schorzenie atakujące ośrodkowy układ nerwowy, które w wielu przypadkach prowadzi do trwałej niepełnosprawności.
Artystka doświadczała dotkliwych symptomów o podłożu neurologicznym, które mocno ograniczyły jej sprawność ruchową. Dziś podczas chodzenia musi podpierać się laską, a niekiedy porusza się na wózku inwalidzkim. Towarzyszą jej także skrajne wyczerpanie organizmu oraz nieustanny, bardzo silny ból.
Od momentu usłyszenia lekarskiego werdyktu gwiazda nie ukrywała swoich trudności, przez co stała się ważnym głosem reprezentującym pacjentów ze stwardnieniem rozsianym.
Zobacz również: Christina Applegate błędnie zdiagnozowana. Gwiazda rozważała pozwanie lekarzy
Christina Applegate mówi o błędnej diagnozie i pogarszającym się stanie zdrowia
W minionym tygodniu na łamach podcastu "MeSsy" aktorka ujawniła, że postawione pięć lat temu rozpoznanie okazało się pomyłką. Informacja ta była dla niej ogromnym wstrząsem, gdyż przez pół dekady całkowicie podporządkowała swoją codzienność tej chorobie. Christina Applegate zaznaczyła jednak, że wycofanie pierwotnej diagnozy nie oznacza nagłego powrotu do zdrowia, a wszystkie dotychczasowe dolegliwości nadal jej dokuczają.
W kolejnym odcinku swojego programu odtwórczyni roli w serialu "Świat według Bundych" przybliżyła słuchaczom obecne realia swojego życia. Codzienne funkcjonowanie sprawia jej ogromne trudności, a postępująca choroba wciąż nie została prawidłowo nazwana przez lekarzy.
Dzisiaj to zmierzyłam ze stoperem. Zajęło mi dokładnie 10 minut, żeby w ogóle oderwać głowę od poduszki, wygramolić się z łóżka i stanąć na nogach. Gdy już wstałam, niemal nie byłam w stanie dojść do toalety. W tej chwili przy moim łóżku na stałe stoi balkonik przez to wszystko, co się dzieje. Nie wiem, co jest grane. Muszę teraz z tym żyć. Nigdy wcześniej nie miałam takich problemów – zawsze byłam w stanie chociaż normalnie usiąść - mówiła Applegate.
Perspektywa następnych konsultacji medycznych jest dla gwiazdy niezwykle przytłaczająca, jednak aktorka nie zamierza się poddawać w walce o zdrowie. Jak sama podsumowała swoją sytuację, musi „brać to dzień po dniu, krok po kroku i mieć nadzieję, że gdzieś tam są odpowiedzi”.
Zobacz również: Christina Applegate przez pięć lat żyła z błędną diagnozą. Aktorka wciąż nie wie, na co choruje