Spis treści
Książka o Joannie Kołaczkowskiej i wspomnienia bliskich
Krótka walka z glejakiem zakończyła się dla artystki tragicznie. Informację o tym, że zmaga się ona z chorobą nowotworową, już w kwietniu przekazali jej koledzy i koleżanki z kabaretu. Od tamtej pory w powrocie do zdrowia wspierała ją cała Polska, a fani wierzyli, że podobnie jak przed laty, również i teraz uda jej się wygrać z nowotworem. Tym razem przeciwnik okazał się jednak zbyt silny, a Joanna Kołaczkowska zmarła w nocy z 16 na 17 lipca, przegrywając nierówną walkę z chorobą.
Nagłe odejście cenionej gwiazdy kabaretowej wywołało ogromny smutek w całym kraju. Zmarła cieszyła się bowiem wielką sympatią widzów oraz ogromnym szacunkiem w środowisku artystycznym. W ostatniej drodze towarzyszyły jej tłumy żałobników, a na uroczystościach pogrzebowych pojawiło się wiele znanych osobistości ze świata kultury i mediów.
Otoczenie zmarłej artystki dokłada wszelkich starań, aby pamięć o jej dokonaniach nie zatarła się z upływem czasu. Dokładnie 28 października na półki księgarń trafiła publikacja zatytułowana „AŚKA. Joanna Kołaczkowska we wspomnieniach”, będąca zbiorem opowieści jej rodziny, przyjaciół oraz wieloletnich współpracowników. W proces powstawania tego wydawnictwa aktywnie zaangażował się syn gwiazdy, Adam, który napisał także wstęp do książki poświęconej matce.
Zobacz również: Dariusz Kamys w poruszających słowach wspomina Joannę Kołaczkowską. Opublikował wyjątkowy portret
Adam Kołaczkowski o chorobie i śmierci Joanny Kołaczkowskiej
Premiera wyjątkowego wydawnictwa stała się dla Adama Kołaczkowskiego okazją do pierwszego tak otwartego wyznania na temat straty matki. Przez lata swojej kariery Joanna Kołaczkowska konsekwentnie chroniła prywatność swoich najbliższych przed mediami.
W wywiadzie udzielonym Polskiej Agencji Prasowej syn artystki wrócił pamięcią do momentu, w którym usłyszał od matki wieści o lekarskiej diagnozie. Mężczyzna zwrócił uwagę na fakt, że gwiazda zachowywała wtedy niezwykły spokój i nie okazywała lęku w obliczu groźnej choroby.
Kiedy poinformowała mnie o tym, mówiła o tym, jakby to było coś zupełnie naturalnego, jakby zupełnie nic się nie działo, chociaż ja oczywiście byłem przerażony i trochę nie rozumiałem jej spokoju.
Myślę jednak, że może na jakimś poziomie ona faktycznie, też przez poszukiwanie swojej duchowości przez te ostatnie kilka lat, być może była w jakiś sposób pogodzona ze samą sobą. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale w żaden sposób nie pokazywała, że się boi, chociaż oczywiście, że musiała się bać - mówił Adam Kołaczkowski.
Relacje Adama z matką zawsze układały się bardzo dobrze. Spędzali czas na długich rozmowach i nie istniały między nimi żadne tematy tabu, co nie zmieniło się nawet w obliczu jej nowotworu. Mimo tej bliskości syn artystki nie był gotowy na jej śmierć, gdyż choroba postępowała błyskawicznie i wszystko potoczyło się w niezwykle szybkim tempie.
Naszych rozmów było bardzo dużo, ale żałuję, że nie było tej ostatniej rozmowy. To wiąże się też z tym, jak bardzo szybko postępowała choroba. Nie miałem w ogóle czasu, żeby się przyzwyczaić do tego, żeby z nią porozmawiać o tym, żeby jakoś opracować naszą wspólną strategię, jak sobie z tym radzić. Tylko trochę tak, jakby uderzył w nas autobus: jest diagnoza i potem już wszystko tak strasznie szybko postępuje - dodał.
Adam Kołaczkowski wraz z członkami kabaretu Hrabi pojawił się także w studiu programu „Pytanie na śniadanie”, gdzie wspólnie promowali nową publikację. Syn zmarłej przyznał na antenie, że zaangażowanie w ten projekt pozwoliło mu spojrzeć na matkę z zupełnie nowej perspektywy. Dzięki spotkaniom z jej przyjaciółmi z czasów młodości mógł lepiej odkryć jej przeszłość. Cały proces tworzenia książki stał się dla niego formą dialogu z Joanną Kołaczkowską, co w znacznym stopniu pomogło mu „uporać się z jej nieobecnością”.
Zobacz również: Joanna Kołaczkowska przegrała walkę z glejakiem. Dariusz Kamys ujawnia kulisy choroby gwiazdy Kabaretu Hrabi