Paulina Gałązka ma za sobą bardzo intensywny czas. Aktorka rzutem na taśmę awansowała do wielkiego finału "Tańca z gwiazdami", ze względu na decyzję, jaką podjęli jurorzy. Po raz pierwszy w historii formatu zmierzyły się nie trzy, a cztery pary.
Według zasad licencjodawcy jest taka możliwość i nie ukrywam, że myślę - w bardzo dobrej wierze - to wykorzystaliśmy, ponieważ ta dogrywka była na bardzo wysokim poziomie. My, jako sędziowie, naprawdę uważamy, że podjęliśmy super decyzję. Jeśli mogą być cztery pary, zamiast trzech, to czemu tego nie zrobić? - tłumaczyła nam Pavlović.
Aktorka od samego początku mogła liczyć na wsparcie kolegów i koleżanek z branży. W social mediach kibicowali jej między innymi Doda, Agata Kulesza czy Monika Richardson, która doceniła jej wyznanie dotyczące bycia w spektrum, a także Ewa Chodakowska. Popularna trenerka fitness pojawiła się nawet w jednym z odcinków, poświęconych światu internetu i influencerów. Jak wyznała nam Gałązka - Chodakowska miała też pojawić się na widowni podczas wielkiego finału 18. edycji "Tańca z gwiazdami". Ostatecznie musiała jednak zmienić plany.
Gałązka o wsparciu. Chodakowska nie mogła być na finale
W rozmowie z Eska.pl Paulina Gałązka opowiedziała o wsparciu, jakie otrzymywała nie tylko od widzów telewizyjnego show, ale również kolegów i koleżanek z branży. Jedną z osób, które najmocniej kibicowały jej podczas przygody w programie, była Ewa Chodakowska. Trenerka nie mogła ostatecznie pojawić się na widowni w wielkim finale.
Monika Richardson ma syna, który też jest w spektrum. Jej słowa, jej ostatni post na Instagramie, bardzo ujął moje serce, bardzo się cieszę, że tak rozumie również trudności dziewczyn w spektrum. Były dzisiaj z nami Vanessa Alexander ze swoją mamą Renatą, była Marta Wiśniewska. Miała być Ewa Chodakowska, niestety miała pewne zdarzenie, które ją zatrzymało, ale czuliśmy ogromne wsparcie od rzeszy ludzi.