Spis treści
Początki kariery Barbary Sienkiewicz i głośny apel Olgierda Łukaszewicza
Przed ukończeniem sześćdziesiątego roku życia aktorka funkcjonowała z dala od medialnego zgiełku. Zawodowo wiązała się z warszawskim Teatrem Lalek oraz autorskim Teatrem dla Dzieci „Gong”, a widzowie mogli ją dostrzec w epizodycznych rolach w produkcjach takich jak „Klan”, „M jak miłość” oraz „Ranczo”. Z racji niewielkiego dorobku ekranowego mogła cieszyć się swobodą i brakiem rozpoznawalności na ulicach. Przełom nastąpił w 2015 roku po doniesieniach o anonimowej wówczas kobiecie rodzącej bliźnięta w wieku sześćdziesięciu lat. W sprawę zaangażował się ówczesny prezes Związku Artystów Scen Polskich Olgierd Łukaszewicz, który wystosował oficjalny list otwarty do premier Ewy Kopacz z prośbą o wsparcie dla artystki.
„W ich imieniu mówię najprościej: Szanowna Pani Premier, prosimy, pomóż naszej mamie, żeby mogła nas wychować”
Tak publicznie apelował znany aktor. Świadczenie emerytalne Barbary Sienkiewicz opiewało w tamtym okresie na kwotę zaledwie 1055 złotych miesięcznie. Z tych funduszy kobieta musiała zapewnić byt nie tylko nowo narodzonym pociechom, ale również wymagającej opieki i schorowanej matce Jadwidze. Artystka wnioskowała o dodatkowe 500 złotych wsparcia do emerytury, jednak jej prośba spotkała się z odmową. Wobec tego najstarsza matka w Polsce postanowiła skorzystać z rządowego programu Rodzina 500 plus.
„Złożyłam wniosek. Mam nadzieję, że wszystko się uda”
Takie słowa przekazała w 2016 roku w rozmowie z dziennikarzami „Super Expressu”, którzy towarzyszyli jej w procesie załatwiania formalności urzędowych. Dodała przy okazji, że pozyskane środki finansowe całkowicie pokryją jej bieżące wydatki miesięczne.
Barbara Sienkiewicz mierzyła się z oskarżeniami o in vitro i skrajny egoizm
Aktorka zupełnie nie przewidziała ogromnej fali oburzenia wywołanej jej późnym macierzyństwem. Społeczeństwo zarzucało jej brak wyobraźni oraz kierowanie się wyłącznie własnymi pragnieniami. Komentujący wytykali jej zaawansowany wiek, mieszkanie w małej kawalerce, konieczność opieki nad niedomagającą matką oraz brak życiowego partnera. Wielu ludzi otwarcie sugerowało wykorzystanie metody zapłodnienia pozaustrojowego w celu zajścia w ciążę.
„Nie czytałam tych komentarzy, nie słuchałam co mówią ludzie ale niektóre informacje do mnie docierają. Zaczęłam się nad tym zastanawiać. Jestem mamą, wychowuję zdrowe dzieci więc dlaczego ludzie mnie oceniają? Może za 100 albo 200 lat mamy w późniejszym wieku będą rodziły dzieci? Skąd takie prawo? Dlaczego aż do tego stopnia? Dlaczego ludzie nie podziękowali, że ja podjęłam to wyzwanie? Dlaczego padają takie słowa? Przecież to w końcu obywatele, Polacy. Zdrowe dzieci chowające się zdrowo. Skąd tyle nienawiści, sensacji?”
Taką wypowiedzią artystka podzieliła się z redakcją „Super Expressu”. Przed podjęciem ostatecznej decyzji o powiększeniu rodziny przeszła bardzo szczegółową diagnostykę medyczną. Dopiero po otrzymaniu pozytywnej opinii od lekarza prowadzącego zdecydowała się na ten krok, a bliźnięta przyszły na świat całkowicie zdrowe i pełne sił.
„Czułam się tak silna psychicznie i fizycznie, że nie wiem czy to było złe myślenie, ale ja byłam pewna, że sobie poradzę i urodzę zdrowe dzieci. I tak było. W trakcie ciąży kwitłam, nie miałam żadnych komplikacji, pięknie wyglądałam. To był dobry czas dziewięciu miesięcy. Może warto podejmować tak jak jeden lekarz powiedział duże ryzyko. Jak już zaszłam w ciążę, to miesiąc po miesiącu było coraz lepiej”
Podkreśliła dumnie aktorka w wywiadzie udzielonym naszej redakcji.
Barbara Sienkiewicz zawsze pragnęła mieć dzieci
Kobieta w końcu zrealizowała swoje największe życiowe pragnienie. Przez kolejne lata doskonale radziła sobie z trudami samotnego wychowywania Ani oraz Piotrusia. Gdy pociechy skończyły dziesięć miesięcy, zorganizowała im chrzest i każdego dnia starała się zapewniać im wszystko co najlepsze. Posyłała bliźnięta do renomowanych placówek edukacyjnych i ogromnie cieszyła się z ich każdego osiągnięcia. Ogromnym powodem do dumy był dla niej występ syna na deskach Teatru Wielkiego Opery Narodowej, gdzie w 2020 roku wcielił się w rolę dziecka głównej bohaterki spektaklu „Madame Butterfly”. Jej córka Ania również wykazywała artystyczne zainteresowania i uczęszczała na zajęcia do studium baletowego przy szkole na ulicy Moliera, o czym aktorka z radością opowiadała dziennikarzom.
Śmierć Barbary Sienkiewicz i pilnie strzeżona tajemnica losu jej dzieci
Zaledwie kilka miesięcy przed swoim odejściem artystka zdecydowała się na ostatnią szczerą rozmowę z mediami. Na łamach „Super Expressu” ujawniła szczegóły dotyczące zabezpieczenia przyszłości swojej rodziny i potwierdziła sporządzenie oficjalnego testamentu pozostawionego w warszawskim mieszkaniu.
„Przed wyjazdem do Łodzi napisałam testament. Jechałam do Łodzi, prowadziłam samochód trasą szybkiego ruchu, obok mnie ludzie 140, 150... Owszem, przed wyjazdem do Łodzi napisałam testament i zostawiłam w domu”
Zaznaczyła w tamtym wywiadzie. Kobieta wyjawiła również wskazanie konkretnej rodziny zastępczej na wypadek swojej nagłej śmierci. Barbara Sienkiewicz zmarła 6 czerwca 2024 roku, po czym jej dorastające pociechy trafiły na krótki czas do placówki opiekuńczej. Niedługo później w przestrzeni publicznej pojawiły się doniesienia o znalezieniu dla nich nowego i bezpiecznego domu. Obecnie informacje na temat prawnych opiekunów Piotrusia oraz Ani pozostają niejawne, a miejsce spoczynku samej aktorki wciąż pozbawione jest tradycyjnego pomnika nagrobnego.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Przykry widok na cmentarzu. Grób Barbary Sienkiewicz tonie w chwastach i starych zniczach